Strona 17 z 22

: 24 lip 2007, 15:32
autor: shizofremia
to trza bedzie koszyk jaki wziasc :D

: 24 lip 2007, 22:14
autor: Nela
Co tam koszyk.. Od razu przyczepkę :wink: :twisted:

: 24 lip 2007, 22:29
autor: Wujek Jurgen
a jak ktoś nie jedzie?

: 24 lip 2007, 22:41
autor: Astral
Wujek Jurgen pisze:a jak ktoś nie jedzie?
oho...wujek nie jedzie i sie tym afiszuje :-p

: 24 lip 2007, 22:48
autor: Wujek Jurgen
nie jade bo bedzie tam za duzo polakuf i astrala tez nie bedzie...

: 24 lip 2007, 22:49
autor: Astral
Wujek Jurgen pisze:nie jade bo bedzie tam za duzo polakuf i astrala tez nie bedzie...
Polaków a nie polakuf :twisted:

: 24 lip 2007, 22:57
autor: Wujek Jurgen
ale ja nie chodziłem do szkoły tylko rzucałem w nią kamieniami

: 25 lip 2007, 00:07
autor: shizofremia
chyba starym agrestem :D

: 01 sie 2007, 07:06
autor: Kurwik
Krizz pisze:a. Rozumiem, że taka przemysłowa konopia jest pozbawiona właściwości charakterystycznych dla konopii indyjskiej?
Nie jest, ma tylko mniej THC (do 0,3 %). Na makumbę akurat :P

Re: psychedelic drugs

: 09 sie 2013, 16:23
autor: *JetMan*
jako ,ze od calych 4 dni nikt nic nie napisal [prawie ,ze apokalipsa lol]
proponuje lekture starego topicu aby sobie przypomniec jak tu sie niekiedy dyskutowalo... :)

zarzucam przynete [chociaz nie ma ryb w jeziorze ;) ] - przecpane tlumy na Ozorze - > hit czy kit? alkohol jedyna poprawna uzywka? co z imprezami typu Gaja,Yaga etc?

Re: psychedelic drugs

: 09 sie 2013, 17:13
autor: fraxi
Jeśli chodzi o alkohol to jest to jedna z najgorszych rzeczy jakich próbowałem.
Co jak co, ale dla mnie nr 1 to psychodeliki, które przy minimalnym zagrożeniu dla zdrowia dają maksimum efektów (dosyć zróżnicowanych, no ale taki ich urok i za to je lubię).

Niech tłumy będą sobie przećpane, byle dało się z ludźmi pogadać o czymkolwiek innym poza narkotykami. To co dzieje obecnie na imprezach jest wręcz przerażające. Na tyle, że nie chce mi się już na jakiekolwiek chodzić. Tak jakby nic innego poza dobrą pizdą nie liczyło, ciągle tylko gadka o tym, że ktoś zjadł tyle i tyle, zmiksował to z tym itp. Jakby ludzie nie mieli żadnych pasji i zainteresowań

Re: psychedelic drugs

: 09 sie 2013, 17:49
autor: *JetMan*
wiesz co, jak ja mialem te 21-2x lat to tez duzo rzeczy probowalem. lepszych i gorszych - niczego sie nie wstydze. jedne z najpiekniejszych przezyc w moim zyciu byly rowniez pod wplywem 'narkotykow' - to ani dobrze, ani zle.

jak dla mnie po odplywie mody/zrodel MDMA ludzie poszli w strone znacznie gorszych syfow. stare, dobre 'narkotyki' typu Mj czy wlasnie mdma w rozsadnych ilosciach trzymaly w kupie ta scene i jednoczyly ludzi. Cala reszta nie ma sensu. A alkohol? [cytujac z hydrozagadki] 'najwieksza trucizna!'

[tych balonow naprawde nie moge zrozumiec... ;) ]


..akle jednoczesnie alko jest: dostepne [prawie kazdy sklep] akceptowane [jak nie pijesz, tos nie polak ;) ] i przewidywalne [dobrze wiadomo, jak sie zachowuje pijany czlek]

i to jego najwieksza wada/zaleta. tak samo jak i nikotyna czy kofeina.

3 legalne narkotyki siejace spustoszenie, zlegalizowane przez 95% rzadow na tej planecie.

zupelnie przypadkowo ;) wszystkie dzialaja na dopamine.

bije brawo pomyslom typu 'festiwal psy bez alkoholu'...

Re: psychedelic drugs

: 09 sie 2013, 20:33
autor: fraxi
*JetMan* pisze:bije brawo pomyslom typu 'festiwal psy bez alkoholu'...
ja również

W jednej z relacji z SUN Festival mieliśmy piękny przykład zachowania się polactwa-cebulactwa na festiwalu pod wpływem wódeczki, pozazdrościć tylko pomysłu na imprezę. Dobrze chociaż, że nikt nie wziął sprayu i nie wpadł na genialny pomysł żeby oznajmić światu światu, że "Legia was jebie" :D

Osobiście od kilku lat nie piję alko i bardzo mi z tym dobrze i rzeczywiście - odbiór tego przez społeczeństwo jest raczej negatywny. Bo ktoś kto nie pije to przecież na pewno ma coś do ukrycia 8)

Rozpitym społeczeństwem łatwiej rządzić, bez większych problemów można manipulować zamroczonym tłumem. Ciekaw jestem, czy gdyby w Polsce zalegalizowano sprzedaż i posiadanie narkotyków to czy statystyki spożycia alkoholu by spadły, czy też odurzeniowy tradycjonalizm wziąłby górę.

Re: psychedelic drugs

: 09 sie 2013, 21:27
autor: *JetMan*
znajac nature Polakow, 55% pewnie zacpalaby sie na smierc ;)

do MJ tez trzeba dorosnac.

[do alko lepiej nigdy bo to syf jakich malo]

wiec jak sobie radzisz przy okazjach socjalnych bez wypadow na piwko, bez imprezek z wodeczka i innych takich? kilka lat to niezle osiagniecie.

Re: psychedelic drugs

: 09 sie 2013, 21:39
autor: fraxi
*JetMan* pisze:wiec jak sobie radzisz przy okazjach socjalnych bez wypadow na piwko, bez imprezek z wodeczka i innych takich? kilka lat to niezle osiagniecie.
Nie no, jak się pojawia jakaś okazja to wychodzę z ludźmi i zazwyczaj jest spoko dopóki pod wpływem ich zwierzęca natura nie bierze góry. Wtedy zazwyczaj wychodzę z imprezy bo nie widzę żadnego sensu w siedzeniu z nimi:-D

No ale to ja jestem dziwny, przecież nikt normalny nie je psychodelików bo one banię ryją :o

Re: psychedelic drugs

: 09 sie 2013, 22:41
autor: *JetMan*
panie kolego wszystko ryje banie w nadmiarze.

czy to LSD czy wodka.

in fact tutaj w Irlandii to samo - jest jedna wersja zabawy pt zalac sie w trupa. no ale co zrobisz. przynajmniej sie tak nie nap. po ryjach jak w PL z tego co pamietam. ;)

Re: psychedelic drugs

: 16 sie 2013, 12:25
autor: Halluciluna
Bardzo fajnie że temat został odkurzony, bo swego czasu przekopałam ten i jemu podobne w całości i naprawdę wiele ciekawych informacji sobie przyswoiłam. Poniekąd też dzięki tematom o psychodelikach na p.pl poznałam jedną z najwspanialszych osób, jakie kiedykolwiek dane mi było spotkać w życiu. :D
Alkohol + psytrance = dla mnie całkiem bezsensowne połączenie, nie mające racji bytu. Kiedyś po paru piwach spróbowałam posłuchać transów w domu, to kompletnie mi nie wchodziły, byłam w stanie słuchać jedynie tępych i prostych psyprogów w stylu Spin Twist/Blue Tunes. Po prostu stan upojenia alkoholowego, który to ogranicza świadomość, zupełnie nie komponuje się z muzyką psychodeliczną, która ma na celu ją poszerzać. Na festiwalach jedyne co wypiję to jednego Reddsa w dzień, gdyż ogólnie jestem wielką fanką Reddsów i bynajmniej nie ze względu na zawartość %, których tam praktycznie nie ma. :D
"Tak jakby nic innego poza dobrą pizdą nie liczyło, ciągle tylko gadka o tym, że ktoś zjadł tyle i tyle, zmiksował to z tym itp."
Tu się z tym zgodzę, jak już gadać o dragach to raczej o przeżyciach pod ich wpływem, a nie chwalić się wszem i wobec co to się nie zjadło. Z tym że o głębszych przeżyciach można rozmawiać jedynie z nielicznymi, zaufanymi osobami... Nie liczy się sam fakt zjedzenia, tylko to, co się potem dzieje. I bynajmniej nie chodzi tu o 'rycie bani'.

Każdy psytransowy festiwal dla mnie jest po prostu monstrualnym przeżyciem, w ogóle nie traktuję tego jako imprezę. Dzięki psychodelikom dzieje się wtedy coś, co wpływa również na moje życie codzienne - oczywiście mega dobrze i pozytywnie. Nie jest to tylko takie ot fajne tańczenie do fajnej muzyki - podczas owego spiritual dance na mainie zawsze znajduję czas i miejsce na przemyślenie sobie wielu spraw. Nigdy nie byłam 'najebkowiczką' ani 'imprezowiczką', nie lubię się 'po prostu bawić', nigdy nie określiłabym żadnej imprezy psytrance słowami 'dobrze się bawiłam'. Całe życie szukałam czegoś głębszego, co komponowałoby się z moim charakterem i właśnie w tej kulturze to odnalazłam, a dzięki psychodelikom wiem jak to dalej ukierunkować.

Jeszcze jedna rzecz: psychodeliki cudownie podbijają wenę. :wink: Pod wpływem wizji LSD zaczęłam rysować i po raz pierwszy w życiu całkiem mi to wychodzi. Nie mówiąc już o pisaniu które jest ze mną od najmłodszych lat, ostatnimi czasy było kiepsko z weną, a odkąd siedzę w transach, idzie stronica za stronicą. Doświadczenia psychodeliczne pozwoliły mi ukierunkować twórczość na rozmaite tory.

To, co inni ludzie robią... czy chleją do nieprzytomności, ładują co popadnie. Na początku strasznie mnie to wkur... rzało i tępiłam takie osobistości, teraz nauczyłam się jednego - to jest indywidualny wybór każdego. Jeśli ktoś decyduje się tak spędzać życie, nie mam prawa się w to wpieprzać. Od tego, że zjem kwasa na psajtransach, świat i ludzie nagle nie staną się dobrzy. To ja mogę podążać w jakims kierunku, coś w sobie zmieniać, przeżywać to tak a nie inaczej i próbować stawać się lepszym człowiekiem. 'Najebkowicze' niech sobie istnieją w swoim światku, wiadomo że nie wiem jakiej relacji z nimi nie nawiąże, nie staniemy się przyjaciółmi, nie bedziemy nadawać na tych samych falach. Jako osoba idaca w stronę głębi i mistycyzmu wyszukuję osoby podobne sobie, których w naszej kulturze nie brakuje, trzeba tylko dobrze szukać.

"co z imprezami typu Gaja,Yaga etc?" - akurat byłam w tym roku na Gai i w sobotę całym polskim obozowiskiem porobiliśmy się liquidami, także... :D Natomiast rzeczywiście był duży problem ze zdobyciem czegokolwiek i stwierdziłam, że tego typu festiwale na tym etapie mojego zycia to jednak nie dla mnie, bo jednak na tą chwilę psytransy u mnie nierozerwalnie łączą się z doświadczeniami psychodelicznymi.

Re: psychedelic drugs

: 19 sie 2013, 00:47
autor: Psysutra
Akurat alkohol jak dla mnie przynajmniej nie jest nieporozumieniem. Zależy, w jakim towarzystwie się go pije i czy potem nie wjedzie jakiś "badtrip", który wkręci krzywiznę.

Jakoś mnie tam połączenie MJ+piwko (lub kilka) dobrze dokładało do odbioru muzy. Do grania także. hehehehe

Re: psychedelic drugs

: 25 sie 2013, 21:20
autor: fraxi
Psysutra pisze:Akurat alkohol jak dla mnie przynajmniej nie jest nieporozumieniem. Zależy, w jakim towarzystwie się go pije i czy potem nie wjedzie jakiś "badtrip", który wkręci krzywiznę.
Alkohol to badtrip - społeczny

Re: psychedelic drugs

: 01 wrz 2013, 14:09
autor: mendelejew
fraxi pisze:Niech tłumy będą sobie przećpane, byle dało się z ludźmi pogadać o czymkolwiek innym poza narkotykami. To co dzieje obecnie na imprezach jest wręcz przerażające.
To fakt - parę lat temu na psajach ćpano tyle samo, ale mam wrażenie ze coś z tego przynajmniej wynikało. Spotykało się najróżniejszych dziwaków wyskakujących w środku nocy z lasu, skwaszonych gawędziarzy nauczających o energii kosmosu, ale wszyscy ci odklejeńcy mieli przynajmniej coś do powiedzenia.

Dzisiaj odechciewa się poznawać nowych ludzi, kiedy każda rozmowa zaczyna się (i kończy) na tym kto ile czego zjadł...