psychedelic drugs

Dyskusje na tematy niekoniecznie związane z transem :: Off topic discussions
Awatar użytkownika
*JetMan*
Psytrance.pl
Posty: 4045
Rejestracja: 30 mar 2003, 10:13
Lokalizacja: Dublin, IE
Kontaktowanie:

Re: psychedelic drugs

Post autor: *JetMan* » 19 lut 2014, 14:08

[Poczatek odpowiedzi na poprzedniej stronie]

Halluciluna pisze:
Co do szamanizmu, oświecenia, wyższych stanów świadomości, innych wymiarów itp. Zapewne część osób urzędujących tutaj, pojedzie mi od naiwnych 'oświeconych ćpunek' itd. Jem psychodeliki, żeby osiągać wyższe stany świadomości, jednać się z naturą i kosmosem, doznawać oświecenia, mieć wenę i wizję, odkrywać inne wymiary, godzić się sama ze sobą, zaglądać do swojego wnętrza, stawać się lepszym człowiekiem, zatracać się w tańcu i transie ostatecznym. Ale to nie jest kwestia wyłącznie psychodelików. Raczej charakteru. Taka już się urodziłam. Od zawsze poszukiwałam 'czegoś więcej'. Po wielu nieudanych poszukiwaniach, w kulturze psytrance to odnalazłam.

Niektórzy ludzie po prostu rodzą się z 'takim czymś' wewnątrz: z artyzmem, wrodzoną wrażliwością, bogatą duchowością, wewnętrznym buntem wobec płytkiej rzeczywistości. Ale to już temat nie tyle o psychodelikach, co o psychice człowieka i filozofii. Nie wiem, na ile wy, ludzie z forum, odnajdujecie się też w takich tematach.

A co do kawy, to syf, yerba mate wymiata.

A co do papierosów, lepiej palić dobrej jakości tytoń. I przede wszystkim trzymać się z daleka od e-fajek, to studnia bez dna.
Nie musisz nic brac zeby jednac sie z natura i kosmosem, juz tym jestes :D

Nie wiem co to jest trans ostateczny kurcze brzmi fajnie. :wink:
Prawda jest taka ,ze to o czym piszesz to sa w wiekszosci zwyczajne przejawy buntu mlodosci, 'poszukiwania' itd. To mija z czasem. Prawda jest taka, ze wiekszosc ludzi woli cos zarzucic bo wtedy masz fraktale i muzyka lepiej brzmi, jest wielki show ktorego oczekujemy podczas 'oswiecenia' itd. niz dzien po dniu siedziec na d. i medytowac. To jest znacznie mniej spektakularne (tak sie przynajmniej niektorym wydaje ;) i wymaga znaczniej wiecej wysilku.

Psychedeliki to taki cukierek. Zdecydowanie warto go sprobowac, ale zjadany zbyt czesto traci swoj smak. Oraz - zagrozenia wynikajace z przeczulicy osrodkowego ukladu nerwowego rosna z kazdym razem. Mozg to procesor. Moze sie przegrzac, jak kazdy. Nie zawsze warto ryzykowac. ;)

Mam nadzieje, ze nie uwazasz sie za 'lepsza' tylko dlatego, bo Ty szukasz a inni nie. Wszyscy jestesmy rowni, pomimo tego co zarowno moje jak i Twoje ego mysli sobie kazdego dnia. ;)

Tyton nigdy [patrzac na tradycje uzycia] nie powinien sluzyc do czestego palenia. Niszczy pluca i zawiera bardzo duzo karcynogennych substancji. Jak sobie raz na pol roku, raz na rok zapalisz skreta to jest w porzadku. Ale jakakolwiek forma wdychania dymu z nikotyna jest tragiczna w skutkach dla organizmu. Tutaj nie ma sie nawet co spierac. Jesli chodzi o e-papierosy - no coz. Nie bede odkrywczy, ale zyski plynace z uzaleznienia od nikotyny niestety nie przebijaja negatywnego wplywu.
--
*J3t_Man*

"With a watch you know what time it is,
with two watches you are never sure"

Awatar użytkownika
Psysutra
Cronomi Records
Posty: 4875
Rejestracja: 24 mar 2008, 12:32
Lokalizacja: Katowice

Re: psychedelic drugs

Post autor: Psysutra » 19 lut 2014, 17:57

Potwierdzam.

Jestem w trakcie rzucania palenia (etap-przypalę sobie) tj. zejście ze średniej dobowej 20-25 fajek do jednej (3 tydzień)...

Różnica- kosmiczna.

Ciągnie mnie co prawda odruch palacza (największa masakra), ale jakoś daję radę. Wspieram się Desmoxanem- o wiele lepszy od niquitinów i innych gówien opartych na nikotynie.

PO LE CAM.

Awatar użytkownika
fraxi
Elite User
Posty: 210
Rejestracja: 29 maja 2012, 14:29
Lokalizacja: Wrocław

Re: psychedelic drugs

Post autor: fraxi » 19 lut 2014, 19:44

Skoro jesteś w stanie ograniczyć palenie do jednej dziennie to równie dobrze możesz nie palić wcale. Tylko nie wyjeżdżaj mi z "przyjemnością płynącą z palenia" bo dla organizmu to tylko bodziec stresowy

Desmoxany i inne gówna też radziłbym olać, jeśli nie będziesz naprawdę zdeterminowany to i tak pewnie wrócisz do palenia prędzej czy później. Pytanie tylko po co, skoro ten nałóg nie daje kompletnie nic poza poważnymi chorobami. Za to koncerny farmaceutyczne koszą na tym piękną kasę, nie sponsoruj ich :-D

Awatar użytkownika
Psysutra
Cronomi Records
Posty: 4875
Rejestracja: 24 mar 2008, 12:32
Lokalizacja: Katowice

Re: psychedelic drugs

Post autor: Psysutra » 19 lut 2014, 19:54

Każdy rzuca na to, co mu się podoba, orajt? ;)

Awatar użytkownika
*JetMan*
Psytrance.pl
Posty: 4045
Rejestracja: 30 mar 2003, 10:13
Lokalizacja: Dublin, IE
Kontaktowanie:

Re: psychedelic drugs

Post autor: *JetMan* » 20 lut 2014, 00:35

Desmoxan w niczym nie pomaga, zajmuje miejsce nikotyny w receptorach acetylocholiny. W momencie zaprzestania brania tego zwiazku chemicznego zaczyna sie normalny detox [recep. acetyl. potrzebuja ok 21-25 dni zeby powrocic do stanu sprzed nalogu nikotynowego].

To taka sciema jak z plastrami nikotynowymi czy e-papierosami bazujacymi na niewiedzy uzytkownikow [ktorzy mysla ,ze po kilku tygodniach nadal 'nie da sie' kontrolowac checi zapalenia a nawyki sa czyms, czego nie mozna zmienic itd ;) ] {a czynnikiem uzalezniajacym w paleniu jest nikotyna - nie wiem, jak mozna sie uwolnic od tego nadal dostarczajac ja cialu i mowiac sobie 'walcze z nalogiem' hehe}

Nikotyna byla relatywnie latwa do rzucenia, znacznie trudniejsza sprawa to alkohol. Ale juz kilka miesiecy w roku w zupelnej trzezwosci [nawet kropli alko] pokazuja, ze cialo naturalnie nie ma najmniejszej ochoty na przyjmowanie zwyklej trucizny.

Zazwyczaj kazdy nalog po 2 miesiacach nie pozostawia sladu, tzn uwialnia sie z jakichkolwiek powiazan mentalnych/nawykowych. Mozna sobie przypominac, ze kiedys tam palilo sie np. czekajac na autobus ale wspominanie nie oznacza ochoty.
--
*J3t_Man*

"With a watch you know what time it is,
with two watches you are never sure"

Awatar użytkownika
Psysutra
Cronomi Records
Posty: 4875
Rejestracja: 24 mar 2008, 12:32
Lokalizacja: Katowice

Re: psychedelic drugs

Post autor: Psysutra » 20 lut 2014, 11:13

No ok, czy desmoxan czy tabex czy champix zajmują receptory acetyloholiny, ale tego też nie bierzesz wiecznie :wink:

Awatar użytkownika
*JetMan*
Psytrance.pl
Posty: 4045
Rejestracja: 30 mar 2003, 10:13
Lokalizacja: Dublin, IE
Kontaktowanie:

Re: psychedelic drugs

Post autor: *JetMan* » 20 lut 2014, 11:44

I o to wlasnie chodzi. Uporanie sie z nalogiem nikotynowym to pozbycie sie uzaleznienia od nikotyny, ktora ekscytuje te receptory.

Przyjmujac ten srodek przestajesz przyjmowac takie ilosci nikotyny, gdyz zamiast niej do acetylocholiny dobiera sie cytyzyna. To jak zmiana jednej uzywki na druga, nic innego.

Oznacza to, ze po przestaniu brania tego zwiazku chemicznego albo bedziesz musial wrocic do przyjmowania nikotyny, albo przejdziesz normalny detoks do momentu az receptory acetylocholiny sie nie uspokoja/zbalansuja. Jako, ze ludzie nie potrafia tego zrobic bez pomocy innej chemii [stad siegniecie po lek w pierwszej kolejnosci] - jaka jest gwarancja, ze nie beda dalej palic? Bo chyba nikt tu nie wierzy w tzw. 'proby' i testy sponsorowane przez producentow lekow? Sorry,niezalezne grupy. Hehe. ;)

Wiec to po prostu strata czasu i pieniedzy. Wyjsciem jest rzucenie palenia bez niczego, w 100%. [jak przy kazdym nalogu]

http://whyquit.com/recovery/2007_Mamede ... 1_days.pdf

The number of acetylcholine receptors, which were up-regulated in response to nicotine's presence in the frontal, parietal, temporal, occipital, basal ganglia, thalamus, brain stem, and cerebellum regions of the brain, have now substantially down-regulated, and receptor binding has returned to levels seen in the brains of non-smokers .

Downregulation is the process by which a cell decreases the quantity of a cellular component, such as RNA or protein, in response to an external variable. An increase of a cellular component is called upregulation.

Hehe, wystarczy poczytac co to w zasadzie jest ten Desmoxan i jak dziala na organizm.

Cytyzyna – organiczny związek chemiczny, alkaloid chinolizydynowy o silnych własnościach toksycznych. Występujące we wszystkich częściach złotokapu zwyczajnego (Cytisus laburnum).

Chemicznie związek ten składa się z pierścienia chinolizydyny skondensowanego z pierścieniem piperydyny.

Cytyzyna działa pobudzająco na autonomiczny układ nerwowy, głównie na ośrodek oddechowy. Pobudza również ośrodek naczynioruchowy, zwiększa wydzielanie adrenaliny przez rdzeń nadnerczy i powoduje podwyższenie ciśnienia krwi. Spożycie większych dawek, np. nasion czy kwiatów złotokapu powoduje objawy zatrucia takie jak: ślinotok, drgawki, zaburzenia oddychania. Powoduje także miejscowe podrażnienia śluzówki układu pokarmowego, pieczenie w jamie ustnej i gardle, wymioty. Przy spożyciu niewielkich ilości rośliny, szybko występujące wymioty z reguły zapobiegają wchłanianiu cytyzyny i rozwinięciu się zatrucia.

Ze względu na podobieństwo sposobu działania do nikotyny stosuje się ją w niewielkich ilościach jako substytut nikotyny w leczeniu objawów głodu nikotynowego. Jest sprzedawana w tabletkach po 1,5 mg pod nazwą handlową Tabex[5], a także jako Desmoxan[6]. Terapię rozpoczyna się na 5. dni przed rzuceniem palenia, trwa 25 dni[7].

Zatem po prostu ludzie maja sobie zastepowac nikotyne innym syfem i wmawiac sobie, ze wow oto cos im pomaga bo przestali palic - zamieniajac jeden narkotyk na drugi. A pozniej wracaja do palenia, bo przeciez nie beda na leku przez caly czas [szkodzi]. I powtarzaja sobie 'prawie sie udalo' ;)

A wystarczylo troche poczytac.. kolejny swietny produkt Big Pharma! :)
--
*J3t_Man*

"With a watch you know what time it is,
with two watches you are never sure"

Awatar użytkownika
Psysutra
Cronomi Records
Posty: 4875
Rejestracja: 24 mar 2008, 12:32
Lokalizacja: Katowice

Re: psychedelic drugs

Post autor: Psysutra » 20 lut 2014, 11:55

Pogratulować nastawienia ;]]]]]]]]]

Chyba wyrzucę Desmoxan przez okno i pójdę sobie kupić paczkę szlugów, bo i tak zgodnie z Twoim wywodem "terapia" (haha, farmakoterapia tych paskudnych i w ogóle be koncernów farmakologicznych ma prawo się zwać "terapią"?!) jest o kant dupy potłuc ;)

Wiem doskonale czym jest cytozyna, lata temu o niej czytałem.

I nie poddałem się reklamom tych be koncernów, tylko opiniom znajomych, którym kilku sztukom udało się rzucić za pomocą ww specyfiku.

Marketiyng?

Awatar użytkownika
*JetMan*
Psytrance.pl
Posty: 4045
Rejestracja: 30 mar 2003, 10:13
Lokalizacja: Dublin, IE
Kontaktowanie:

Re: psychedelic drugs

Post autor: *JetMan* » 20 lut 2014, 16:24

jak ktos chce sie dodatkowo podtruwac to niech sie truje, zwyczajnie nie jest to do niczego konieczne.
--
*J3t_Man*

"With a watch you know what time it is,
with two watches you are never sure"

Awatar użytkownika
fraxi
Elite User
Posty: 210
Rejestracja: 29 maja 2012, 14:29
Lokalizacja: Wrocław

Re: psychedelic drugs

Post autor: fraxi » 20 lut 2014, 18:16

Terapia substytucyjna jest dobra dla nałogowych opiatowców ze słabą psychiką, którzy nie potrafią wziąć się w garść (lub nie chcą) i przestać ćpać a jednocześnie chcą w miarę normalnie funkcjonować w społeczeństwie.
Substytucja w rzucaniu papierosów była zawsze czymś co mnie bardzo śmieszyło. Miałem znajomego który palił 2 paczki dziennie -po obklejeniu się paczką plastrów zszedł do 1,5 :D
Walka z każdym uzależnieniem to głównie długa i czasem ciężka psychoterapia. Jestem w stanie zrozumieć trud i ból towarzyszący heroiniście powracjącemu do normalnego życia po kilku latach na haju. Natomiast bardzo mnie bawią ludzie o psychice małego dziecka, którzy nie potrafią sobie odmówić czegoś co kompletnie nic im nie daje (działanie psychoaktywne papierosów jest szczątkowe) za to rujnuje ich zdrowie.

Gumy, plastry, e-papierosy mają tylko jedno przeznaczenie - podbijanie stanu konta producentom.
Jakiś czas temu szał zrobił szmatławiec Allena Carra. Wielu z entuzjazmem opisywało jak dzięki jego książce poradzili sobie z nałogiem. Prawda jest jednak taka, że chyba każdy z czytających miał taką samą wiedzę na temat swojego nałogu jak autor i w książce nie było nic odkrywczego, żadnego cudownego sposobu. Cudowny był za to marketing i ktoś pięknie na tym zarobił :-D

Carrier
Posty: 9
Rejestracja: 06 mar 2012, 19:32

Re: psychedelic drugs

Post autor: Carrier » 23 lut 2014, 11:41

zamiast pierdolić się z rzucaniem fajek (jeśli ktoś nie ma silnej woli) wystarczy jedna sesja na ibogainie i uzależnienie znika, zarówno psychiczne jak i fizyczne.

Awatar użytkownika
fraxi
Elite User
Posty: 210
Rejestracja: 29 maja 2012, 14:29
Lokalizacja: Wrocław

Re: psychedelic drugs

Post autor: fraxi » 23 lut 2014, 16:12

Tylko, że dużo lepiej udowodnić sobie samemu że ma się kontrolę nad własnym życiem i zachowaniem niż iść na łatwiznę. No ale takie mamy teraz czasy, czasy ludzi bez charakteru

Awatar użytkownika
Halluciluna
Elite User
Posty: 275
Rejestracja: 16 gru 2012, 16:13
Lokalizacja: Nibiru

Re: psychedelic drugs

Post autor: Halluciluna » 26 lut 2014, 10:51

JetMan: no właśnie "nie ma jednoznacznej definicji słowa narkotyk", jak sam napisałeś. Dlatego tu każdy może mieć własne zdanie, trochę różniące się od zdania innych. Dla mnie narkotyki to substancje uzależniające fizycznie i psychicznie. Słowo 'narkotyk' od razu kojarzy się z uzależnieniem. Nie każda substancja psychoaktywna musi być narkotykiem. Tak naprawdę w tych definicjach są bardzo luźne powiązania i każdy może to interpretować na własny sposób. Psychodeliki owszem, są narkotykami od strony policyjnej i prawnej. Ja bym to podzieliła w ten sposób:
Narkotyk - substancja psychoaktywna uzależniająca fizycznie i psychicznie,
Substancja psychoaktywna - substancja wpływająca na świadomość.
A wniosek z tego taki, że po co tworzyć definicje. :wink: To tylko nazwy, którymi my, ludzie, określamy substancję, coś co już istnieje. Niezależnie jak my to nazwiemy i się do tego odniesiemy dana substancja istnieje i ma dane właściwości. I to jest fakt. A już mówienie o tym, czy to jest dobre, czy złe... Skrajne szufladkowanie. Nie ma dobrych i złych substancji. Są tylko substancje. Pojęcia 'dobro' i 'zło' funkcjonują tylko w świecie ludzi. Można mówić tylko o tym, czy substancja ma pozytywny, czy negatywny wpływ na człowieka (co też jest względne).

Tematu alkoholu nawet nie chce mi się kontynuować w wątku poświęconym psychodelikom.

Żeby nie było, ja tam nie mam nic do benzodiazepin. Kocham klonazepam. <3 Tylko stwierdzam fakt, że są to legalne, ogólnodostępne narkotyki. Zastanawiałam się czasem, jaka jest granica między lekiem a narkotykiem? Przecież niektóre substancje nielegalne mogłyby mieć świetne zastosowanie w medycynie. Za to inne, również o potencjale uzależniającym, są stosowane jako leki. Koncepcja totalnie pozbawiona logiki. Można jeszcze poruszyć temat leków bez recepty (bo benzo są przynajmniej 'oficjalnie' na receptę), takich jak acodin itp... ale to kolejny temat rzeka. Chociaż wydaje mi się, że niedługo 'ci na górze' będą coś działać w tym kierunku, bo ostatnio w mediach zrobiła się nagonka na gimnazjalistów odurzających się lekami bez recepty. Wracając do tematu. Powtórzę jeszcze raz: nie ma dobrych i złych substancji. Są tylko substancje. Które mogą pomóc człowiekowi, albo mu zaszkodzić. Jak już pisałam wyżej, uwielbiam benzodiazepiny, ale jestem świadoma ich działania i staram się uważać. Właściwie inne leki na mnie nie działają, a benzosy skutecznie hamują ataki. Lepiej czasem łyknąć tabletkę, niż porozbijać naczynia po całym domu. Ale nie są to rzeczy do stałego stosowania.

A neuroleptyki... Co o nich myślicie? na mój organizm albo za słabe, albo za mocne. W większości otępiacze. Jedynie promazyna się nadaje, bo jest lajtowa. Od dłuższego czasu bardzo modny jest chlorprotiksen - dla mnie idealna tabletka nasenna. :P Łyka się 50-tkę i śpi jak kamień kilka godzin. Do dziennego i dłuższego stosowania - syf.

Leki przeciwdepresyjne, znaczy SSRI? Syf. Na mnie żaden nie działał. :P

Fakt, jeśli chodzi o leczenie różnorakich zaburzeń, wszystko stoi i kwiczy. Do psychiatry się idzie jak do każdego normalnego lekarza - stawia diagnozę i wypisuje leki. Zero dociekań, skąd co się wzięło. A jeśli już, to tylko schematyczne. Na co był chory tata, na co mama, babcia, dziadek, jak wyglądało dzieciństwo. Wszystko opiera się na schematach. Jeśli chodzi właśnie bardziej o rozmowę, dociekanie na temat, co i skąd się wzięło, kierują do psychologów. Którzy są w większości nieogarnięci i poszli na takie studia bo 'łatwo się było dostać'. Ogólnie kwestia zdrowia psychicznego leży i kwiczy na całym świecie. Wszystko opiera się na schematach. Czegoś tu brakuje. Ale dobra, wątek jest 'psychedelic drugs' a ja się rozpisuję o lekach psychotropowych i zaburzeniach psychicznych. Jakby ktoś chciał podjąć dyskusję, można by założyć osobny wątek.

No widzisz JetMan, ja jakoś muszę, żeby poczuć to pojednanie z naturą i kosmosem. Kiedyś, zanim zaczęłam brać psychodeliki, również miałam doświadczenia wizyjne, oświecenia, ale to wszystko było na niższym poziomie. Teraz też czasem podczas zwykłego spaceru pojawiają się takie doznania. Jednak jestem na takim etapie życia, że psychodeliki są mi potrzebne w osiąganiu wyższych stanów świadomości. Sam przyznałeś, że ty też taki etap w swoim życiu miałeś, tylko potem 'wyrosłeś', 'znudziło ci się' czy jak to tam było. Nie myślę o tym, co będzie kiedyś, za 5, 10 lat, czy nadal będę jeździła na transy i brała psychodeliki. Teraz to robię i jest to dla mnie bardzo ważną częścią mojego życia i to mi wystarcza.
Skoro tyle lat brałeś psychodeliki i nie doświadczyłeś transu ostatecznego, to mnie zadziwiłeś. :wink: Może warto wybrać się jeszcze raz gdzies na klimatyczne transy i zeżreć kwasa z nastawieniem na ów trans ostateczny. :P

Bunt młodości... nie lubię szufladkowania wszystkiego pod tą kategorię. To okropne i małoduszne. Jeśli jesteś w wieku powiedzmy od 12 do 20 lat, wszystkie twoje emocje i uczucia - bunt młodości. Gdzie nie pójdziesz wszyscy stwierdzą, że hormony ci buzują. Że okres dorastania, bla bla bla... nie wszystko da się pod to podciągnąć. Ocenianie po wieku to jedno z najgorszych, najbardziej niesprawiedliwych kryteriów. Owszem, być może część wynika z jak to określiłeś 'buntu młodości' ale w moim przypadku to jest raczej setna część, reszta to po prostu kwestia charakteru. Niektórym mija z czasem, innym nie. Bunt, jedzenie psychodelików, cokolwiek. To, że akurat tobie minęło, nie znaczy, że każdemu musi. Znam osoby w wieku 30-40 lat które nadal jedzą psychodeliki i żyją alternatywnie. Na pewno są i starsze, na transach widać nakwaszone mordy i 50 wzwyż. :D Wiek nie jest żadnym kryterium.

Oczywiście, że nie uważam się za lepszą. Wyznaję tą samą filozofię, że wszyscy ludzie są równi. Ogólnie z tego co się orientuję, to znasz Oliwię - mam niemal identyczne poglądy na psychodeliki co ona. :wink: Także może to ci trochę rozjaśni moje stanowisko.

O co chodzi z tą przeczulicą układu nerwowego? Nigdy się z tym nie zetknęłam, choć dużo grzebię w temacie sajko, możesz objaśnić.

Może o papierosach i ogólnie wszystkim związanym z tytoniem też osobny wątek założyć? Bo widzę rozwinęła się dłuższa dyskusja.
Psychedelia Always In My Heart

Awatar użytkownika
*JetMan*
Psytrance.pl
Posty: 4045
Rejestracja: 30 mar 2003, 10:13
Lokalizacja: Dublin, IE
Kontaktowanie:

Re: psychedelic drugs

Post autor: *JetMan* » 26 lut 2014, 14:08

Halluciluna pisze:JetMan: no właśnie "nie ma jednoznacznej definicji słowa narkotyk", jak sam napisałeś. Dlatego tu każdy może mieć własne zdanie, trochę różniące się od zdania innych. Dla mnie narkotyki to substancje uzależniające fizycznie i psychicznie. Słowo 'narkotyk' od razu kojarzy się z uzależnieniem. Nie każda substancja psychoaktywna musi być narkotykiem. Tak naprawdę w tych definicjach są bardzo luźne powiązania i każdy może to interpretować na własny sposób. Psychodeliki owszem, są narkotykami od strony policyjnej i prawnej.
Nie no nie moge sie zgodzic, jak juz napisalem swoje zdanie mozesz sobie miec a nauka nauką. Przeczytaj jeszcze raz cytat z Wikipedii ktora sie opiera na oficjalnych zrodlach. Jak cos zmienia swiadomosc w jakikolwiek sposob - jest narkotykiem.
Halluciluna pisze: Ja bym to podzieliła w ten sposób:
Narkotyk - substancja psychoaktywna uzależniająca fizycznie i psychicznie,
Substancja psychoaktywna - substancja wpływająca na świadomość.
A teraz wez sobie zamien te dwa slowa miejscami.

Substancja psychoaktywna- substancja uzależniająca fizycznie i psychicznie,
Narkotyk - substancja wpływająca na świadomość.

Dziwnie pasuja, nie?

Wiesz dlaczego? Bo wszystko co zmienia swiadomosc ma potencjal uzalezniajacy. Psychedeliki rowniez uzalezniaja psychicznie. Slabo, ale jednak.

Zreszta nawet nie musisz zamieniac bo sama w opisie okreslenia 'narkotyk' uzylas zwrotu 'substancja psychoaktywna'. :wink:
Halluciluna pisze: Pojęcia 'dobro' i 'zło' funkcjonują tylko w świecie ludzi.
No a gdzie maja funkcjonowac, skoro jestesmy ludzmi? W swiecie pajakow? :D

Ciekawe czy bys mowila tak samo gdyby ktos Ci wymordowal cala rodzine.

Halluciluna pisze: Tematu alkoholu nawet nie chce mi się kontynuować w wątku poświęconym psychodelikom.
za to o zmiekczajacych mozg neuroleptykach i benzo sobie chetnie popiszesz, nie? ;) heheh.
Halluciluna pisze: Żeby nie było, ja tam nie mam nic do benzodiazepin.
haha
Halluciluna pisze: Kocham klonazepam. <3
:mrgreen: :mrgreen:

Halluciluna pisze: Tylko stwierdzam fakt, że są to legalne, ogólnodostępne narkotyki. Zastanawiałam się czasem, jaka jest granica między lekiem a narkotykiem?
Ta granica jest w Twojej glowie. ;)

Halluciluna pisze: Przecież niektóre substancje nielegalne mogłyby mieć świetne zastosowanie w medycynie. Za to inne, również o potencjale uzależniającym, są stosowane jako leki. Koncepcja totalnie pozbawiona logiki.
Alez jest w tym masa logiki, wiesz ile sie na tym zarabia?
Halluciluna pisze: wydaje mi się, że niedługo 'ci na górze' będą coś działać w tym kierunku, bo ostatnio w mediach zrobiła się nagonka na gimnazjalistów odurzających się lekami bez recepty.
10 lat temu tez byly jakies nagonki i tez sie odurzali jak swiat swiatem nic sie w tym temacie nigdy nie zmienilo i nie zmieni.
Halluciluna pisze: Właściwie inne leki na mnie nie działają, a benzosy skutecznie hamują ataki. Lepiej czasem łyknąć tabletkę, niż porozbijać naczynia po całym domu. Ale nie są to rzeczy do stałego stosowania.
Ataki czego?

Masz napady szalu i bierzesz narkotyki oraz leki na recepte bez zadnej kontroli lekarzy? Uwazaj na siebie dziewczyno bo sobie krzywde wyrzadzasz co zrozumiesz dopiero za dobre kilka lat.

Powiedzialbym, ze lepiej przestac cpac zanim sobie kompletnie rozregulujesz uklad nerwowy. Branie stymulantow [psychedeliki] O.U.N. na zmiane z depresantami [benzo/neuroleptyki] to bardzo niedobra mieszanka.

Jak juz bedziesz rozwalona na kawalki to nawet 84000 oswiecen Ci w niczym nie pomoze bo zycie toczy sie dalej, do pracy trzeba rano wstawac a zycie to nie kwas.
Halluciluna pisze: A neuroleptyki... Co o nich myślicie? na mój organizm albo za słabe, albo za mocne. W większości otępiacze. Jedynie promazyna się nadaje, bo jest lajtowa. Od dłuższego czasu bardzo modny jest chlorprotiksen - dla mnie idealna tabletka nasenna. :P Łyka się 50-tkę i śpi jak kamień kilka godzin. Do dziennego i dłuższego stosowania - syf.
Przestan je brac, niszczysz sobie swoj organizm. Jak dobijesz do 30stki do wtedy zobaczysz co sobie zrobilas.

Halluciluna pisze: Fakt, jeśli chodzi o leczenie różnorakich zaburzeń, wszystko stoi i kwiczy. Do psychiatry się idzie jak do każdego normalnego lekarza - stawia diagnozę i wypisuje leki. Zero dociekań, skąd co się wzięło.
Po co ma dociekac jak Ty sobie sama wszystko wytlumaczysz po psychedelikach.

Halluciluna pisze: A jeśli już, to tylko schematyczne. Na co był chory tata, na co mama, babcia, dziadek, jak wyglądało dzieciństwo.
no, to sa bardzo wazne sprawy. bardzo.

Halluciluna pisze: Wszystko opiera się na schematach.
a najbardziej to Twoje myslenie ;) tez kiedys bylem w podobnym punkcie, dawno temu. dlatego doskonale rozumiem Twoje powody i motywacje. chociaz na pewno trudno Ci w to bedzie uwierzyc.
Halluciluna pisze: No widzisz JetMan, ja jakoś muszę, żeby poczuć to pojednanie z naturą i kosmosem.
Sama sobie to wmowilas zeby usprawiedliwic branie narkotykow?
Halluciluna pisze: Kiedyś, zanim zaczęłam brać psychodeliki, również miałam doświadczenia wizyjne, oświecenia, ale to wszystko było na niższym poziomie.
Wyzsze i nizsze sa tylko w Twojej glowie. To, ze po kwasie masz fraktalowe fajerwerki nie oznacza, ze to doswiadczenie 'wyzszego sortu' od spaceru po parku letnim popoludniem. Dajesz sie nabrac na 'efekty specjalne' jak wiekszosc. To przepiekne, owszem - ale to jedynie eye-candy. Nic wiecej.

Psychedeliki zmieniaja dzialanie percepcyjne mozgu na kilka godzin i to wszystko. Naduzywane prowadza do duzych problemow. Moze niektorzy bedacy tu dlugo na forum pamietaja takiego kolege o ksywce Alien i wiedza, o co mi chodzi.

Halluciluna pisze: Teraz też czasem podczas zwykłego spaceru pojawiają się takie doznania. Jednak jestem na takim etapie życia, że psychodeliki są mi potrzebne w osiąganiu wyższych stanów świadomości.
Mysle, ze to co jest Ci teraz najbardziej potrzebne to odrzucenie wszystkich uzywek/srodkow zmieniajacych swiadomosc na przynajmniej pol roku, zajecie sie soba na powaznie, odpowiednia dieta tonizujaca uklad nerwowy, rzeczy typu joga, medytacja.. zanim przestaniesz moc bezbolesnie funkcjonowac w spoleczenstwie. Ale no coz, mlodosc jest po to, zeby popelniac bledy.
Halluciluna pisze: Sam przyznałeś, że ty też taki etap w swoim życiu miałeś, tylko potem 'wyrosłeś', 'znudziło ci się' czy jak to tam było. Nie myślę o tym, co będzie kiedyś, za 5, 10 lat, czy nadal będę jeździła na transy i brała psychodeliki. Teraz to robię i jest to dla mnie bardzo ważną częścią mojego życia i to mi wystarcza.
no wiem ,wiem.
Halluciluna pisze: Skoro tyle lat brałeś psychodeliki i nie doświadczyłeś transu ostatecznego, to mnie zadziwiłeś.
sigh...

Halluciluna pisze: :wink: Może warto wybrać się jeszcze raz gdzies na klimatyczne transy i zeżreć kwasa z nastawieniem na ów trans ostateczny. :P

nie wiem czy bylbym w stanie odroznic trans ostateczny od pol-ostatecznego.
Halluciluna pisze: Bunt młodości... nie lubię szufladkowania wszystkiego pod tą kategorię. To okropne i małoduszne. Jeśli jesteś w wieku powiedzmy od 12 do 20 lat, wszystkie twoje emocje i uczucia - bunt młodości. Gdzie nie pójdziesz wszyscy stwierdzą, że hormony ci buzują. Że okres dorastania, bla bla bla... nie wszystko da się pod to podciągnąć.
ok, wiec mozemy to nazwac 'mlodosc' - tak lepiej?

Halluciluna pisze: Znam osoby w wieku 30-40 lat które nadal jedzą psychodeliki i żyją alternatywnie. Na pewno są i starsze, na transach widać nakwaszone mordy i 50 wzwyż. :D Wiek nie jest żadnym kryterium.
wow to na pewno bardzo fajne :)

nikt nie mowi, zeby nigdy nic nie sprobowac. chodzi o zachowanie rownowagi. kazdy ma swoja historie.
Halluciluna pisze: O co chodzi z tą przeczulicą układu nerwowego? Nigdy się z tym nie zetknęłam, choć dużo grzebię w temacie sajko, możesz objaśnić.
o rozbijanie naczyn w domu. ;)

ok. wyobraz sobie, ze Twoj mozg to procesor taktowany zegarem 500MHz. Mozesz sie troche pobawic i podkrecic ten procesor do predkosci 2GHz bez dodatkowego chlodzenia na kilka godzin. Sprzet daje rade, ale za kazdym razem zaczyna sie coraz bardziej przegrzewac. Za ktoryms razem po prostu przepala mu sie obwody.

Na tej samej zasadzie biorac stymulanty O.U.N. takie jak psychedeliki podkrecasz swoj mozg do pracy na wyzszych obrotach. W momencie gdy zabraknie umiaru moze przestac byc tak ciekawie.



No, wybacz za moj atakujacy ton -to nic osobistego. Nie przejmuj sie, kiedys zrozumiesz. ;) pozdro
--
*J3t_Man*

"With a watch you know what time it is,
with two watches you are never sure"

Awatar użytkownika
Psysutra
Cronomi Records
Posty: 4875
Rejestracja: 24 mar 2008, 12:32
Lokalizacja: Katowice

Re: psychedelic drugs

Post autor: Psysutra » 26 lut 2014, 15:00

Benzodiazepiny dobre som <3

:mrgreen: :mrgreen:

Awatar użytkownika
Halluciluna
Elite User
Posty: 275
Rejestracja: 16 gru 2012, 16:13
Lokalizacja: Nibiru

Re: psychedelic drugs

Post autor: Halluciluna » 26 lut 2014, 19:39

Cóż, wydawało mi się, że ta dyskusja potoczy się trochę innym torem. Nie wiem, po co ten atak, zwłaszcza w takim dziale i temacie. Jako osoba wyznająca ideę PLUR nie zamierzam tego kontynuować i przerzucać się złośliwymi argumentami. Po prostu różnica zdań i charakterów, inne pojmowanie i definiowanie świata. To, że ty ileś tam czasu brałeś psychodeliki i to rzuciłeś nie wnikam z jakich powodów, teraz próbujesz nawracać innych i wmawiać im że to zło. Tak potoczyło się twoje życie i ty podjąłeś taką decyzję, co nie znaczy, że zaraz cały świat ma to zrobić razem z tobą. Definicje i określenia różnych rzeczy każdy ma swoje i każdy ma do tego prawo. Ja jedynie wyraziłam swój sposób postrzegania paru rzeczy, ty swój i jest ok, ale nie masz prawa mi narzucać poglądów. Tak jak w tej dyskusji nt. różnorakich substancji, czy to są benzodiazepiny, czy psychodeliki, czy jeszcze co innego. Nie możesz mi przecież rozkazać przestać brać tego i tego. :wink: Widzę, że od razu wyrobiłeś sobie o mnie opinie, zamknąłeś w swój schemat, uznając, że sama sobie coś wymyślam, wytwarzam. Od razu założyłeś, że mój sposób myślenia jest zły, a tak naprawdę jest po prostu inny od twojego. Kiedyś może wdawałam się w tego typu dyskusje, teraz - zamykam ją, bo widzę, że do niczego ona nie doprowadzi.

PS. zwłaszcza, że zdaje mi się, że masz inny ukryty powód i naskoczyłeś tak na mnie, bo w swoim poście wspomniałam, że przyjaźnię się z użytkowniczką, na którą ty 'masz uczulenie'. :wink:
Psychedelia Always In My Heart

Awatar użytkownika
*JetMan*
Psytrance.pl
Posty: 4045
Rejestracja: 30 mar 2003, 10:13
Lokalizacja: Dublin, IE
Kontaktowanie:

Re: psychedelic drugs

Post autor: *JetMan* » 26 lut 2014, 21:26

hehe

to nie zaden atak tylko normalna rozmowa. dialog nie zawsze musi polegac na wzajemnym kiwaniu glowami w porozumieniu.

nie probuje nikogo nawracac, nie mam takiej mocy. kazdy jest sam odpowiedzialny za swoj wlasny los. nie wmawiam tez nikomu, ze psychedeliki to zlo.

chodzi o rownowage.

nie mam prawa narzucac pogladow, ile Ty masz lat co? Twoi rodzice wiedza, co i ile bierzesz?

po co mialbym Ci cos zabraniac, co mnie to obchodzi jak chcesz sobie psuc swoje zdrowie myslac, ze je naprawiasz to Twoj wybor. ja moge jedynie podzielic sie doswiadczeniem i cos poradzic. chociaz wiem, ze gdybym byl na Twoim miejscu pewnie tez bym nie posluchal, tak to juz jest.

tego PSa nawet nie skomentuje bo to jakis wyzszy poziom abstrakcji ktorego chyba jeszcze nie pojalem. moze to abstrakcja ostateczna. ;) naprawde nie mam co robic tylko knuc spiski bo znasz jakies osoby ktore znalem kilka lat temu... jayzes. Archiwum X normalnie. :D
--
*J3t_Man*

"With a watch you know what time it is,
with two watches you are never sure"

Awatar użytkownika
Halluciluna
Elite User
Posty: 275
Rejestracja: 16 gru 2012, 16:13
Lokalizacja: Nibiru

Re: psychedelic drugs

Post autor: Halluciluna » 26 lut 2014, 21:57

*JetMan* pisze:hehe
nie mam prawa narzucac pogladow, ile Ty masz lat co? Twoi rodzice wiedza, co i ile bierzesz?
A mama wie, że ćpiesz? :D Uwielbiam takie teksty.

Serio nie wiem, co cię obchodzi, czy jakaś Halluciluna z elfem na avatarze (bo tylko tyle o mnie wiesz) bierze psychodeliki, benzodiazepiny, neuroleptyki, daje w kanał na dworcu, czy zachlewa się wódą w krzakach. I jaki jest jej obecny stan mózgu, a jaki będzie za parę lat.

I niech to pozostanie dla ciebie abstrakcją ostateczną. :wink:

Ja się wypisuję z tej dyskusji, szkoda psuć taki wartościowy topic kłótniami. Odezwę się, jak będzie coś ciekawego nt. psychodelików.


Ach, właśnie, apropo ciekawych rzeczy nt. psychodelików; dla zainteresowanych, wyszła druga część Poradnika Uśmiechu: https://www.youtube.com/watch?v=v0g5QbW ... r_embedded imo znacznie gorsza od pierwszej.
Psychedelia Always In My Heart

Awatar użytkownika
*JetMan*
Psytrance.pl
Posty: 4045
Rejestracja: 30 mar 2003, 10:13
Lokalizacja: Dublin, IE
Kontaktowanie:

Re: psychedelic drugs

Post autor: *JetMan* » 26 lut 2014, 22:17

Halluciluna pisze:

A mama wie, że ćpiesz? :D Uwielbiam takie teksty.
no, ja tez. w [jeszcze relatywnie] anonimowej sieci zawsze latwo pisac o takich sprawach. ciekawe czy bylabys tak samo przekonujaca w rozmowie z wlasnymi rodzicami. pewnie by tego nie zrozumieli - to nie ta epoka.. hehe :)
Halluciluna pisze:
Serio nie wiem, co cię obchodzi, czy jakaś Halluciluna z elfem na avatarze (bo tylko tyle o mnie wiesz) bierze psychodeliki,
benzodiazepiny, neuroleptyki, daje w kanał na dworcu, czy zachlewa się wódą w krzakach. I jaki jest jej obecny stan mózgu, a jaki będzie za parę lat.


no alez bierz sobie co chcesz i cpaj ile wlezie, nikt Ci nie broni. chyba jestes dorosla. to naprawde swietna zabawa i duzo zajebistych euforycznych ekstaz mistycznych. i w ogole. wow. chetnie bym sie z Toba zamienil miejscami... chociaz w sumie to nie. ;)

Dopoki to forum jest forum publicznym a polemika trzyma jakis poziom to kazdy moze pisac co mu sie zywnie podoba, co tez uskuteczniam. ;) Rozkrecila sie dyskusja wiec kazdy zainteresowany rozmowa sie wypowiada.

aha, mialem wpisac liste fraktalowych obrazkow albo wykreconych filmikow?
Halluciluna pisze:
Ja się wypisuję z tej dyskusji, szkoda psuć taki wartościowy topic kłótniami. Odezwę się, jak będzie coś ciekawego nt. psychodelików.
czyli jak bedzie cos pro, albo pozytywnego bo dyskusji nie ma sensu prowadzic jak tylko ktos sie z Toba nie zgadza? ;) Nie wiem jak Ty, ale ja sie z nikim nie kloce.

brakuje argumentow? piszesz o napadach szalu, ze wolisz zjesc benzo niz porozwalac sprzety w kuchni jednoczesnie zachwalasz psychedeliki chociaz w zasadzie z tonu pisania tak samo uwielbiasz wszelkie leki ktorych nie powinno sie zjadac jak cukierki 'leczac' sie wedlug wlasnego uznania- w momencie gdy ktos zwraca uwage, ze moze jedno jest powiazane z drugim i zdrowiej by bylo to wszystko na jakis czas odstawic to piszesz ,ze przeciez Ty nie przestaniesz cpac. No ba :)

Nie jestes uzalezniona? No to przestan na te pol roku zarowno brac te leki, jak i narkotyki. Nie zeby udowodnic mnie, tylko samej sobie. Oczywiscie, ze tego nie zrobisz bo *milion powodow*.

A masz jakichs znajomych ktorzy nic nie biora? I co oni o tym mysla?

No ale jak mowie, mlodosc ma sie jedna - baw sie dobrze, naprawde.
--
*J3t_Man*

"With a watch you know what time it is,
with two watches you are never sure"

Awatar użytkownika
fraxi
Elite User
Posty: 210
Rejestracja: 29 maja 2012, 14:29
Lokalizacja: Wrocław

Re: psychedelic drugs

Post autor: fraxi » 26 lut 2014, 22:42

Halluciluna pisze:No widzisz JetMan, ja jakoś muszę, żeby poczuć to pojednanie z naturą i kosmosem. Kiedyś, zanim zaczęłam brać psychodeliki, również miałam doświadczenia wizyjne, oświecenia, ale to wszystko było na niższym poziomie. Teraz też czasem podczas zwykłego spaceru pojawiają się takie doznania. Jednak jestem na takim etapie życia, że psychodeliki są mi potrzebne w osiąganiu wyższych stanów świadomości.
Wyższe stany świadomości... To po prostu tzw. pizda.
Nie odbieraj tego co odczuwasz zbyt dosłownie ponieważ bierze się to tylko z zaburzeń w transmisji w OUN. Branie psychodelików to z czysto naukowego punktu widzenia nic innego jak zatruwanie się egzogenną substancją i dla własnego dobra radzę patrzeć na to głównie z tej perspektywy. Czasem działanie może być fajne, czasem straszne (co też jest fajne :wink: ), ale przede wszystkim należy mieć do tego ogromny dystans.
Mnie osobiście zawsze bawiły te "mistyczne doświadczenia", mam wrażenie że większość opowieści na ich temat to po prostu nędzne próby podkolorowania własnego ego na tle innych (jaki to ja jestem fajny, oświecony, zjednoczony z naturą a wy Polaki-robaki nadajecie się co najwyżej do ekstrakcji parchatej kodeiny z antka w kiblu centrum handlowego :D )
Wszystko jest dla ludzi, ale z głową. Żadna skrajność nie jest wskazana

Musisz być bardzo smutną osobą bez narkotyków - psychodelik na nudę, benzo na zdenerwowanie, neuroleptyki na sen. Spróbuj kilkumiesięcznej trzeźwości, zderzenie z nią może cię bardzo zaskoczyć.

Odpowiedz

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość