Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

artha



artha.jpg
1. Na początek kilka słów o sobie. Masz za sobą utwory wydane na rozmaitych płytach (o ile dobrze naliczyłem, to dziewięciu ;)), tworzysz muzykę od kilkunastu lat, brałeś udział w niezliczonej ilości imprez zarówno w kraju, jak i za granicami Polski. Jesteś związany z Cronomi Records, znają Cię wszyscy w kraju. Jakie masz plany na przyszłość, gdzie widzisz siebie za 5 lat?

Witam Was serdecznie. Jest to pierwszy wywiad ze mną mimo mojej wieloletniej aktywności na scenie. Postaram się odpowiadać dość obszernie, bo niewiadomo, kiedy będzie kolejny. Mam nadzieję, że czas spędzony przy czytaniu nie będzie zmarnowany.

Ukażę Wam trochę swojej historii, aby przedstawić jak to u mnie wyglądało.

Świat dźwięków pojawił się u mnie już w czasach dzieciństwa dzięki mojemu kuzynowi, który pierwszy zaczął brzdękać. Pierwszy keyboard jaki miałem to Amstrad. Malutkie klawisze, parę podstawowych dźwięków. Na tym się uczyłem podstaw muzyki. W tym samym czasie miałem z tego co pamiętam komputer Commodore 64 (po Atari), w którym pierwszy raz się zetknąłem z oprogramowaniem muzycznym typu "tracker". Kilka kanałów, kilka dźwięków, kilka komend. Mogłem już coś swojego tworzyć. W okolicach 1993 roku po zmianie komputera na Amigę możliwości tworzenia zwiększyły się niesamowicie. Tutaj już dźwięk przypominał dźwięk. Posiadałem wtedy kilka dyskietek z samplami, którymi operowałem. Zakupiłem następnie sampler. Urządzenie, dzięki któremu mogłem po wpięciu w nie nagrywać dźwięk ze źródła (telewizor, kaseta, CD itp.). W ten oto sposób powiększała się biblioteka brzmień. Ale to nie wszystko. Po osiągnięciu poziomu muzycznego zacząłem działalność na amigowej scenie. Poszerzenie horyzontów, wyjście z muzyką poza domowe ściany. Poznałem muzyków ze sceny, z którymi wymieniałem się modułami (utwory muzyczne napisane w trackerze) oraz samplami drogą pocztową przy użyciu dyskietek.

ProTracker był oprogramowaniem, które oferowało 4 kanały oraz 8 bitowe sample. Polscy programiści stworzyli na Amidze oprogramowanie, które oferowało więcej kanałów oraz 16 bitowe sample. Możliwości znów się zwiększyły. Ale i tak powiem, że wyciskało się dużo z 4 kanałów. Inaczej się pisze numery na ograniczonym oprogramowaniu niż na oprogramowaniu bez limitów. Oczywiście na PC dominował wtedy FastTracker, wielokanałowy tracker z możliwością 16 bitowych sampli. W 1999 roku przeskoczyłem na PC. Ciężko mi było się rozstać z Amigą oraz oprogramowaniem, w którym siedziałem kilka dobrych lat. Nie skorzystałem wtedy z FastTrackera. Dziwnym trafem dowiedziałem się o oprogramowaniu, które nazywa się Buzztracker, czyli modularny Tracker oferujący wspaniałe możliwości. Od generatora brzmienia można łączyć efekty jeden za drugim, aż do wyjścia (master). Wbudowane generatory oraz wtyczki pochłaniały bardzo małe zasoby procesora. Ograniczenie jakie było to procesor i ilość pamięć. Na tym oprogramowaniu powstały moje chyba najlepsze goa trance tracki. Oldschoolowy klimat brzmień, flow i spirit w numerach. Oprogramowanie dostępne jest do dziś i jest cały czas uaktualniane. Programiści tworzą nowe wtyczki. Narodził się projekt "Artha".

evolution.jpg
Doszedłem do wniosku, że poziom numerów jest dostatecznie dobry. Internet wtedy bardzo raczkował w moich rejonach. Dzięki znajomym trafiłem na portal Psytrance.pl zrzeszający ludzi ze świata psytrance w Polsce. Podzieliłem się tam moimi numerami, które zostały ocenione, skrytykowane itp. W 2007 roku otrzymałem zaproszenie oraz możliwość zagrania na open air. Podczas grania mogłem zobaczyć jak ludzie bawią się przy moich numerach. To było bardzo miłe doświadczenie i otworzyło i mi drogę do grania na przyszłych imprezach. Kolejnym etapem było przeskoczenie na całkiem nowy pod względem budowy soft, mianowicie Ableton. Tutaj śmiało mogę powiedzieć, że soft wywarł na mnie potrzebę rozbudowy "studia". Zakupiłem monitory odsluchowe, kartę dźwiękową oraz klawiaturę sterującą. Nowy typ tworzenia, nowe wtyczki. Nastąpiła zmiana, którą nie tylko ja odczułem. Numery były inne choć nawiązywały do moich korzeni. Zacząłem się skupiać na technice oraz brzmieniu. Zauważyłem, że zacząłem się uczyć zamiast tworzyć. Uczyć się techniki i wszystkiego co jest z tym związane. Bardzo dużo czasu ta nauka zajmowała, zresztą cały czas się uczę czegoś nowego. Oczywiście numery powstawały. Jeździłem i grałem po Polsce, udzielałem się na zagranicznych forach, gdzie zostałem pozytywnie zauważony pod względem muzycznym.

Mając dostateczną ilość materiału zacząłem szukać wytwórni, aby móc wydać swój krążek. Było ciężko, labele nie odpisywały, lub odpowiadały negatywnie. Będąc już w sieci udało mi się załapać na kilka kompilacji polskich oraz zagranicznych. Po tych kompilacjach nawiązałem kontakt z Cronomi Records, którzy byli zainteresowani wydaniem mojej płyty oraz EPki jako przedsmak przed albumem. Płyta odbiła się szerokim echem, stało się bardzo głośno w tamtym czasie na jej temat. Dzięki temu otrzymałem propozycję zagrania poza granicami Polski. To był dla mnie ogromny krok, bo nie spodziewałem się tego, że ktoś mnie zauważy za granicą i zaprosi na granie. Później było już coraz lepiej, więcej grania za granicą z muzykami ze świata. Miałem okazję poznać światowych artystów oraz DJów.

Doszedłem tak teraz do wniosku, że goa trance zacząłem tworzyć nie znając świata psytrance. Nie wiedziałem wtedy, że istnieje taka scena, imprezy i wszystko co jest z tym związane. Pamiętam jak otrzymałem od znajomego kilka kaset i sobie włączyłem. To była magia elektronicznych dźwięków. Z techno, minimalu to był kosmiczny skok. Artyści jakich wtedy słuchałem to był Hallucinogen, S.U.N. Project, Pleiadians. Następnie zagłębiłem się w temat psytrance i poszukałem innych artystów, bo muzyka bardzo mi się spodobała. To było coś pięknego odkrywać taki gatunek muzyki. Zacząłem produkować goatrance. Słuchając Hallucinogena nie mogłem wyjść z podziwu co on robił z dźwiękami i jak je osiągał. Na przestrzeni tylu lat te tajniki nie są dla mnie już tajemnicą i jestem w stanie odtworzyć te dźwięki. W moich utworach można odczuć znacznie wpływ Hallucinogena. Nie ukrywam tego, że jego twórczość na mnie bardzo mocno wpłynęła. Spodobał mi się jego styl, brzmienia, rozwiązania. Zostałem niemalże zainfekowany wirusem o nazwie "Hallucinogen", owładnął on mój umysł.

star.jpg
Moje plany na przyszłość to wydanie w miarę możliwości jeszcze kilku albumów ze zróżnicowaną odmianą psytrance. Goa trance jest niestety bardzo ograniczonym gatunkiem i tak naprawdę został już wykorzystany do granic możliwości. Doszedł do etapu powielania tego co już zostało przedstawione w latach '90. Taka jest rzeczywistość i trzeba się z nią pogodzić. Oczywiście ludziom brakuje goa trance'u, ale muszą zrozumieć, że to nie będzie nowe, tylko powielone w innej postaci. Psytrance jest na tyle szerokim gatunkiem, że można mieszać ten gatunek prawie z każdym nurtem muzycznym uzyskują nowe eksperymentalne numery. Próbowałem swoich sił w tym temacie i powiem, że możliwości są ogromne i bez ograniczeń brzmieniowych. Dlatego chciałbym wydać taki album. Artystom potrzebne są zmiany, bo jeśli tego nie dokonają to się nie rozwijają. Dodam, że mam jeszcze trochę goa tracków do wydania, zarówno bardzo starych, jak i nowszych. Szkoda, aby się kurzyły. Na pewno się nimi podzielę.

Gdzie siebie widzę za 5 lat ? Wydaje mi się, że nie zmieni się nic do tego czasu. Osiągnąłem to, co dla mnie było najważniejsze, czyli podzielenie się moją muzyką, wydanie albumu, zagranie na polskich i zagranicznych imprezach. Cieszę się, że moja muzyka się podoba i sprawia zadowolenie słuchającym. Mam nadzieję, że będę na tyle aktywny muzycznie, aby o mnie nie zapomniano do tego czasu. Plan jest taki, aby być po prostu aktywnym w miarę możliwości.

2. Od momentu, gdy zacząłeś aktywnie uczestniczyć w życiu polskiej sceny psychedelic minęło już trochę czasu. Jak bardzo według Ciebie zmieniła się sama scena, jak podsumowałbyś to wszystko w czym do tej pory uczestniczyłeś? Czy było warto? ;)

Scena zmienia się oczywiście na lepsze, cały czas ewoluuje. Istniejące kolektywy z roku na rok robią coraz wspanialsze imprezy. Powstają również nowe grupy, które próbują sił w organizacji i wychodzi im to naprawdę dobrze. Jest w to wkładane coraz więcej serca. Nie będę wymieniał ani świetnych imprez, ani wspaniałych grup, bo nie chciałbym o kimś zapomnieć. Należy się Wam wielki szacunek za to co robicie, naprawdę. Bez organizatorów nie było bym imprez, dzięki którym artyści mogą się pokazać, a publiczność bawić. To jest taka reakcja łańcuchowa. Cieszę się, że mogłem stać się w jakimś sensie cząstką tego świata i zaistnieć. Czy było warto ? Oczywiście, że tak. Takiego wspaniałego doświadczenia życzę wszystkim.

live.jpg
3. Masz jakieś porady dla początkujących którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z psytransem?

Jasne. Powinni zaznajomić się z każdym gatunkiem psytrance i wybrać dla siebie ten najlepszy. Prześledzić drogę ewolucji tej muzyki. Uczestnictwo w imprezach jest jak najbardziej wskazane w celu poznania kultury oraz ludzi ze świata psytrance. Wspaniałym miejscem są open airy, aby przy dźwiękach muzyki poczuć harmonię z naturą oraz duszą. O to przecież w tym chodzi. To bardzo kolorowy świat pod każdym względem, nie tylko muzyki, ale również i dekoracji, wizualizacji, czego nie doświadczy się na innych imprezach.

4. Tworząc muzykę korzystasz zarówno z software jak i hardware - możesz podzielić się z naszymi czytelnikami, czego używasz oraz co rekomendujesz jako pierwszy zakup dla wszystkich chcących zacząć tworzyć psytrance?

Głównie korzystam przy produkcji z oprogramowania i wtyczek. Mój hardware, czyli synth Waldorf Blofeld jest bardziej jako taki dodatek do grania na live. Choć nie powiem, używam go do produkcji sporadycznie.
Uwielbiam wtyczki, bo o wiele prościej mi się po nich porusza i szybciej osiągam zamierzony efekt. Szanuję programistów wypuszczających darmowe wtyczki, które czasem są o wiele lepsze jak te komercyjne. Mam kilka takich faworytów. Wtyczka, którą używam w prawie każdym utworze to TAL Bassline - niesamowicie brzmiący odpowiednik Rolanda SH-101. Polecam także inne wtyczki z TAL. Synth 1 także zasługuje na miano polecenia jako darmowy odpowiednik nord leada. Warto pobiegać po sieci i poświęcić czas na testowanie darmowych pluginów, może to się naprawdę opłacić.

Trochę o produkcji.

Produkcja muzyczna to ciekawy temat. Tak naprawdę to wystarczy tylko komputer z oprogramowaniem + oczywiście podstawy w kierunku muzycznym. Jeśli natomiast nie posiadamy żadnej wiedzy to nic nie stoi na przeszkodzie, aby się tego nauczyć. Nigdy nie jest za późno. Internet jest teraz dla nas wspaniałym i obszernym źródłem wiedzy, ale niestety bez jakiegokolwiek ukrytego talentu oraz zrozumienia kwestii produkcji nie osiągniemy zamierzonego celu. Pomocy można szukać także wśród muzyków, którzy są otwarci na pomoc. Wszelkiego rodzaju fora, tutoriale. Nic nie zastąpi natomiast własnych eksperymentów i badania wtyczek w naszej podróży w świecie produkcji.

Po osiągnięciu dostatecznego poziomu przyjdzie czas na zakupy, aby uzyskać technicznie i brzmieniowo dobre numery, czyli monitory odsluchowe oraz karta dźwiękowa. Następnie jeśli będzie potrzeba to inwestujemy w synthy i inny hardware. Każdy potrzebuje innej ilości czasu, aby dojść do satysfakcjonującego poziomu. Trzeba na początku naprawdę dużo słuchać tej muzyki to bardzo pomoże nam przy nauce.

Jak produkcja wygląda u mnie ?

Numer zaczynam od kick'a oraz bassline. Trzeba mieć bazę, a taki podkład jest do tego najlepszy. Później kolejno drums, synths i inne przeszkadzajki. W międzyczasie korekta poprzez zastosowanie eq. Stosuję bardzo prostą metodę eq. Analizując spektrum ustawiam highpass w przedziale 100-250 hz na niemalże wszystko oprocz kick'a i bassline. Nie czaruję w eq jak widać. Jeśli pojawiają się rażące częstotliwości to oczywiście je koryguję na danym brzmieniu używając eq. Następnie buduję numer poprzez rozwijanie treści i dodawanie kolejnych brzmień.

Przy produkcji cały czas korzystam z analizy spektrum, a także z podglądu na oscyloskopie programowym, by móc analizować długości brzmień potrzebnych głównie przy kicku i bassline. Nie wszystko da się zrobić na słuch, a przy pomocy tych wtyczek można dopracować wszystko pod względem technicznym, aby brzmiało tak jak tego chcemy.

Nie wyobrażam sobie produkcji bez wszelkiego rodzaju wtyczek zniekształcających dźwięk m.in. Buffer Override z firmy Destroy FX (free). Wszelkiego rodzaju flangery, pitch i modulatory, phasery, ring modulatory i podobnych. Oprócz surowych brzmień staram się zniekształcać je tak, aby uzyskać coś innego, niespotykanego. Dużo czasu nad tym spędzam, eksperymentując i nakładając różne efekty na dane brzmienie. Staram się, aby brzmienia były powykręcane i nie przypominały czegoś co można zidentyfikować. Nie wszystko da się osiągnąć, aby było oryginalnie, ale zawsze coś się pojawi co zaciekawi i da do myślenia jak to osiągnięto. Naprawdę cały czas odkrywam potężną moc flangera oraz chorusa. Można zdziałać przy nich cuda jak się dobrze pokręci i użyje na odpowiednich brzmieniach.

Wracając do Abletona. Poświęciłem dużo czasu na wbudowane wtyczki w Abletonie i powiem szczerze, że się do nich przekonałem. Zarówno do generatorów brzmień jak i efektów. Spełniają moje wymagania i staram się je wykorzystywać w pełni w każdym numerze.

mwnn.jpg
5. Jakie według Ciebie największe przeszkody musi pokonać na swojej drodze artysta chcący być rozpoznawanym na rynku?

Każdy osiągnięty sukces wymaga poświęceń. Przeszkody są kwestią indywidualną każdego z nas i nie można ich przypisać wszystkim artystom.. Nie ma reguły. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że nie było lekko, aby pogodzić dom, rodzinę oraz pracę. Ciężko mi było znaleźć czas na muzykowanie, jeżdżenie i granie. Muzyka jest naprawdę czasochłonnym hobby. Nie jest to łatwe, ale mi się udało pomimo kwasów jakie przez to miałem. Ale naprawdę można tego dokonać na takim etapie życia jak ja. Nie wspomnę już o stresie przed graniem w nowych i ważnych miejscach, haha. Mało kiedy grałem na bani w pełni odstresowany. :)

6. Czy uważasz, że jakiś konkretny gatunek w psychedelic trance można określić jako "najlepszy"? Jeśli tak, to jaki i dlaczego?

Nie można tego tak po prostu narzucić, mogę jedynie polecić to co lubię, czyli gatunki, które mają w sobie przekaz, duszę i wprowadzają w swoisty stan umysłu. Uwielbiam melodie i wszystko co jest z tym związane. Wg mnie to sprawia, że numer do nas trafia i zapamiętujemy go na tej podstawie. Z każdego gatunku można wychwycić dobre tracki zarówno z goa trance, full-on, chillout, downtempo, psychill itp. Psychedelic trance wywodzi się z goa trance, tak więc warto prześledzić całą ewolucję tego gatunku muzyki.

7. Czy kilkanaście lat temu bardziej liczył się zapał i "szał tworzenia" niż teraz? Obecny postęp technologiczny sprawił, że praktycznie każdy może zacząć "produkować" muzykę co nie zawsze przekłada się na jakość?

Zawsze najlepsze są początki tworzenia. Tam liczy się tak jak piszesz "zapał i szał tworzenia". Mogę na swoim przykładzie to śmiało potwierdzić i z pewnością większość muzyków się ze mną zgodzi. To jest najlepszy czas, gdy możemy przelać swoje pomysły, uczyć się dźwięków, tworzenia. Mamy świeży i otwarty umysł na tę dziedzinę i nie ma najmniejszych przeszkód, aby to zrealizować.

Z biegiem lat to wszystko gaśnie... Zaczynam szukać czegoś co znów sprawi, że będziemy mieli dalszy zapał. Czasem jest to zmiana gatunku, czasem nowy sprzęt, zmiana otoczenia. A także, o czym bym zapomniał... jest to współpraca z drugą osobą, dzięki czemu przy połączeniu wspólnych sił można odzyskać ten zapał i na nowo czerpać przyjemność i mknąć do przodu. Dużo także zależy od tego co chcemy osiągnąć oraz co już osiągnęliśmy. Na moim etapie chciałbym tylko być aktywny na scenie. Czas pokazuje, że wszystko jest uwarunkowane przebiegiem naszego życia. Zmieniają się priorytety, muzyka spada na dalszy plan i przestaje to już wyglądać tak jak na początku.

Oczywiście, że każdy może zacząć produkować muzykę i słusznie. Może to będzie akurat to co będzie potrafił świetnie robić i odkryje w sobie ukryty talent. Warto próbować nowych rzeczy, bo mogą się one okazać właśnie tym w czym będziemy naprawdę bardzo dobrzy i osiągniemy bardzo wiele. Nie wahajcie się zatem i próbujcie. Im więcej będzie dobrych artystów tym scena będzie mocniejsza, a Wy będziecie osiągali sukces. To dzięki muzyce istnieją imprezy, a ktoś musi ją przecież tworzyć.

Obserwuję jak rozrasta się nasza polska scena pod względem nowych artystów i powiem, że nie jest to satysfakcjonujące. Są tak ogromne możliwości, a artyści pojawiają się w bardzo ślimaczym tempie. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane. Cieszy mnie natomiast fakt, że istniejący artyści osiągają światowy sukces. I tak trzymać. Mamy wielu utalentowanych artystów, których inni mogą nam tylko pozazdrościć.

act.jpg
8. Jak oceniasz swoją współpracę z Cronomi Records, i ogólnie czy rekomendujesz pozostałym "bycie rozpoznawanym"? Czy po tylu latach i osiągnięciu sukcesu, wydaniu płyty, zagraniu w wielu miejscach nadal sprawia Ci to taką samą radość, jak na początku? Czy nie czujesz znużenia? Jak to jest dostać informację, że "tego i tego" grasz np. w Belgii i trzeba się pakować? ;) Jak godzisz to ze swoimi obowiązkami typu praca/rodzina etc?

Współpracę z Cronomi Records oceniam dobrze, na miarę moich możliwości. Niestety to ja jestem ograniczony czasowo i nie mogę spełnić warunków wytwórni, a nie na odwrót. Jestem osobą skromną i nie zależy mi na rozgłosie. Oczywiście jest to miłe, gdy ludzie ciebie rozpoznają. Na szczęście nie jest to w moim przypadku tak, aby mi to przeszkadzało. Jest umiarkowanie i niech tak zostanie. Swój cel osiągnąłem i powiem szczerze, że mój zapał opadł. Rzadko kiedy teraz siadam do sprzętu, aby sobie pobrzdąkać i pojeździć pograć na imprezach. Granie na imprezach uwarunkowane jest u mnie głównie brakiem nowego materiału, na który nie mam czasu, ani pomysłów. Często dochodzi do mnie myśl, że się po prostu wypaliłem. Mam masę zaczętych numerów, których nie chce mi się kończyć i zaczynam wciąż nowe.

Dostanie informacji/zaproszenia na granie to jedno, a możliwość to drugie. Otrzymując taką informację długo zapada decyzja o zagraniu. Naprawdę dużo zaproszeń odmawiam, czego mi się dziwią inni rodzimi artyści. Niestety, ale życie stawia większe priorytety. Pogodzenie tego wszystkie jest naprawdę sztuką, gdy ma się rodzinę, pracę. Część z Was już tego doświadczyła, część z Was dopiero doświadczy i zobaczy jak to naprawdę wygląda. Ważne, aby udało się to wszystko pogodzić w miarę możliwości, aby nie stracić tak ciekawego świata jakim jest psytrance.

open.jpg
9. To pytanie niejako nawiązuje do poprzedniego - wielu twórców muzyki dochodzi do punktu, w którym okazuje się, że im lepszym się jest pod względem techniki i brzmienia tym coraz mniej świeżych pomysłów powstaje w głowie odnośnie nowych utworów. Zaczyna brakować tego nieskrępowanego niczym eksperymentowania, którym cechuje się wczesna twórczość każdego - jaka jest Twoja opinia na ten temat?

Zgadzam się z tym i z tego co pamiętam to chyba wspomniałem już o tym w tym wywiadzie. Również osiągnąłem ten etap u siebie, gdzie technicznie wszystko zaczęło sprawnie iść, a produkcja pod względem nowych i świeżych pomysłów powędrowała gdzieś daleko. Dużo zależy od stażu muzycznego. Przeszedłem przez wiele gatunków muzycznych, nie tylko technicznych/transowych. Warto poskakać po gatunkach muzycznych i spróbować swoich sił. Dzięki temu odkryjemy wiele rzeczy podczas produkcji muzyki, brzmień, wszelakich rozwiązań. Jest to wspaniały trening oraz szeroka wiedza. Teraz oprócz goa trance eksperymentuję z wszelkiego rodzaju wolniejszymi bitami 90-110 bpm. Naprawdę jest tam szerokie spektrum na odkrycie nowych rozwiązań w klimatach psytrance. Nie ma limitów, można użyć prawie każdego instrumentu/brzmienia, aby numer nabrał kolorów i był pełny. Naprawdę chciałbym się przenieść w okolice 1999 roku z dzisiejszymi możliwościami, gdzie miałem głowę pełną pomysłów, a nie potrafiłem osiągnąć brzmień, techniki. Niestety jest jak jest i trzeba sobie z tym radzić. Produkcja spowolniła pod tym względem, czuję się jakbym biegał w kółko po okręgu bez wyjścia. Potrzebny jest impuls, coś nowego, dlatego artyści postanawiają zmieniać i próbować sił w podgatunkach psytrance. Alternatywą jest także wszelkiego rodzaju współpraca z innymi artystami, która w większości owocuję wspaniałymi numerami. Po wieloletnim siedzeniu w studiu przy produkcji wydaje mi się, że każdy doświadczy tego etapu.

play.jpg
10. Co z zarobkami? Stawki za granie "za granicą" i w Polsce są niestety dosyć znacznie różniące się. Co należy zrobić aby rozwiązać ten problem?

Taka jest prawda niestety. Stawki za granicą co imponujące. Można to porównać do tego ile zarabiamy w Polsce, a ile za granicą. Podobnie wyglądają stawki za granie, o tyle zwielokrotnione. Tego problemy nie rozwiążemy na naszym szczeblu. To problem kraju. Jeśli będziemy zarabiać tyle co w UE to i za granie będziemy otrzymywać tyle samo u nas jak i poza granicami. Póki co w miarę możliwości płaćmy artystom zza granicy, aby przybywało ich jak najwięcej, aby napędzać naszą polską scenę.

11. Narkotyk/używka która nigdy nie powinna na scenie się pojawić oraz analogicznie - której obecnie brakuje? ;)

Jeśli chodzi o dragi, używki. Nie jestem przeciwnikiem, ani zwolennikiem. Wszystkiego można używać w granicach rozsądku, bo wszystko jest dla ludzi. Są dragi, które lepiej brać w zaufanym towarzystwie, aby nie narobić sobie biedy. Każdy wie co jest dla niego potrzebne i dobrze mu robi. Korzystajmy z tego tak, aby nie wyrządzić sobie oraz innym krzywdy. Dragi są można powiedzieć ważnym elementem w świecie psytrance, zaczynając od palenia poprzez środki halucynogenne sprawiające postrzeganie tejże muzyki przyjemniejszym. Jeśli bym używał to z pewnością mógłbym bardziej się rozpisać w tym temacie.

12. Czy przyszłość leży w wytwórniach płytowych / internetowych sklepach czy też darmowych serwisach typu Ektoplazm?

Przyszłość leży w sklepach internetowych i darmowych serwisach. W dobie Internetu oraz dzisiejszej cyfrowej technologii zakup płyt spadł na dalszy plan. Szkoda, że tak się stało, bo dla nas artystów jest to w pewnym sensie cios. Płyty coraz bardziej stają się zakupywane przez osoby głównie kolekcjonujące muzykę. Widzę po nakładach wytwórni, że nie jest im lekko sprzedać daną ilość egzemplarzy płyt. Są to coraz mniejsze ilości niestety. Nie tłoczy się już tysięcy egzemplarzy, tylko 100-200 sztuk. Ale nie ma tego co by na dobre nie wyszło. Internet jest w tej chwili najszybszym miejscem promocji, która potrafi dotrzeć do wszystkich zainteresowanych w zastraszającym tempie.

dreams.jpg
13. Największy plus polskiej sceny i największy minus?

Największy plus za to, że po prostu jest i możemy w niej czynnie uczestniczyć. Tak jak na każdej scenie i tutaj można spróbować swoich sił i dać coś od siebie, aby ją budować wraz z innymi. Cieszę się, że scena mknie do przodu, cały czas coś się dzieje, są imprezy w wielu zakątkach kraju, rosną utalentowani artyści. Czyli jest jak najbardziej pozytywnie. Zapomniałbym o tym, że mamy okazję posłuchać światowych artystów na naszej ziemi dzięki odważnym organizatorom. Minus? Wszelkiego rodzaju powstające niepotrzebnie kwasy pomiędzy ludźmi. Poza tym raczej nie zauważyłem nic innego.

14. Twoje pseudo scenowe - Artha - pochodzi z Sanskrytu. Czy masz jakiś specyficzny powód dla wybrania akurat takiej nazwy, czy to po prostu pójście zgodnie z nurtem psytrance, gdzie podobne nazwy są często spotykane?

Natrafiłem na nie dość przypadkowo. Jako ciekawostkę dodam, że przeglądając książkę mojej żony "Mądrość Wschodu" natrafiłem na ciekawe pojęcia związane właśnie z religiami tamtych rejonów. No i tak wybrałem sobie ten nick scenowy spośród innych ciekawych. Pseudo mi się spodobało, fajnie się pisze i ma ciekawe tłumaczenie -> jeden z czterech celi życiowych - materialna korzyść, sukces, bogactwo.

goa.jpg
15. Ostatnie pytanie - jeśli miałbyś wybrać jeden zagraniczny i jeden rodzimy festiwal, który poleciłbyś osobie nie zaznajomionej z psytrance, które byś wybrał?

Z zagranicznych festiwali grałem tylko na dwóch, nie były to festiwale z najwyższej półki. Dla mnie jednak były nowym doświadczeniem i mogłem porównać jest do naszych rodzimych festiwali. Jeśli natomiast miałbym polecić to prawdopodobnie poleciłbym Ozorę. Każdy jest zachwycony pobytem na tym festiwalu, nawet filmy z każdego roku ukazują zadowolenie uczestników. Jeśli chodzi o rodzimy festiwal to byłem zadowolony ze wszystkich, na których byłem, a także chciałbym sam być na paru, na których jeszcze nie byłem. Ciężko mi jednoznacznie wskazać polski festiwal, dałbym do wyboru. :) Aby nikogo nie skrzywdzić swoją decyzją.

Dzięki i wszystkiego dobrego!

Również dziękuję za możliwość przybliżenia swojej osoby oraz historii z tym związanej w udzielonym wywiadzie.

Pozdrawiam Psytrance.pl oraz Was wszystkich, do zobaczenia.