Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

janko



janko.jpg
Witaj Janusz, wielkie dzięki za znalezienie dla nas czasu na udzielenie odpowiedzi!

1. Na początek kilka słów o Tobie. Na przestrzeni lat dałeś się poznać jako nie tylko uczestnik imprez ale również i DJ, twórca muzyki a całkiem spora ilość osób kojarzy Cię przede wszystkim jako "ten gość z Goa" (zresztą w momencie gdy piszę te słowa, właśnie tam się znajdujesz ;)). Odwiedziłeś sporo miejsc na świecie i uczestniczysz w scenowym życiu od bardzo dawna. Jak to wszystko się zaczęło, skąd u Ciebie zainteresowanie muzyką elektroniczną. Jakie masz plany na przyszłość, gdzie widzisz siebie za 5 lat?

Witam serdecznie! Na pytanie "jak to się wszystko zaczęło?" odpowiem podobnie, jak odpowiedziałaby prawdopodobnie większość czytelników portalu Psytrance.pl. Wszystko zaczęło się od tego numeru magazynu "Techno Party", gdzie załączona była płyta Dragonfly Records... To było jak oświecenie - nigdy wcześniej nie słyszałem takiej muzyki, ale od razu poczułem że coś w moim wnętrzu rezonuje z goa-trance. Potem były pierwsze imprezy w Polsce i Europie, aż wreszcie 8 lat temu pierwsza wyprawa do Indii. Od tego czasu spędzam na Goa każdą zimę. Gdzie widzę siebie za 5 lat? Trudno mi powiedzieć. Z pewnością będę jeszcze powracał do Indii i Nepalu, ale chciałbym także odwiedzić inne zakątki naszej planety - od dłuższego już czasu kusi mnie wyprawa do Ameryki Południowej.

2. Co do Goa, czy możesz nam naświetlić jakie są podstawowe różnice w tym jak wygląda sama scena psy-transowa właśnie tam?

Wyobraź sobie słoneczną pogodę, pyszne indyjskie jedzenie i tropikalne owoce, urocze piaszczyste plaże, i mnóstwo przyjaciół z całego świata. Do tego dołącz znane postacie międzynarodowej sceny grywające niemalże na co dzień na plaży, w klubach i w dżungli. Sama organizacja imprez transowych w zasadzie nie różni się od tego do czego przywykliśmy w Europie. Różnica tkwi jednak w ich koncentracji - w sezonie turystycznym na Goa odbywa się ich tak dużo, że niejednokrotnie ciężko mi zdecydować gdzie chciałbym się wybrać. I jeszcze jedno: ta cała "mistyczna" otoczka, napotykani wszędzie adepci jogi i szeroko pojętego życia duchowego, wędrujący saddhu, świątynie, kadzidełka i wszędobylskie święte krowy... ten klimat jest niepowtarzalny.

tit.jpg
3. Oprócz Indii, sporo czasu spędzasz również na terenie Irlandii - jak porównałbyś Polskę, Irlandię i Goa jako miejsca jeśli chodzi o samą kulturę psytrance?

Trudno będzie porównać Polskę i Irlandię, gdzie kultura psytrance jest w zasadzie zjawiskiem marginalnym, do Goa, które jest całego ruchu kolebką i stolicą, gdyż całe życie zarówno społeczne i ekonomiczne tego regionu kręci się zasadniczo wokół organizacji rozrywki i infrastruktury turystycznej dla ściągających z całego świata fanów tej muzyki. Z biegiem czasu zjawisko to skomercjalizowało się do tego stopnia, że widać wręcz pewien przesyt, który co prawda dobrze odbija się na lokalnej ekonomii, ale negatywnie wpływa na niegdyś nieskażone i czyste środowisko tego regionu. Jeśli chodzi o jakość imprez, zdecydowanie Goa dostanie tu pierwsze miejsce, choćby ze względu na sprzyjający imprezom plenerowym ciepły klimat. Jeśli zaś chodzi i ludzi współtworzących tę kulturę - we wszystkich tych krajach znalazłem dobrych przyjaciół, a to chyba najważniejsze.

4. Co z produkcją muzyki? O ile pamiętam było to całkiem ciekawie rozwijające się hobby. Nagrałeś ostatnio coś nowego?

Tworzeniem muzyki interesowałem się już od dziecka - brałem lekcje gry na fortepianie i akordeonie, grałem w zespole muzycznym, w następnej kolejności przyszła moja pasja do gry na bębnach i instrumentach etnicznych, by koniec końców wykorzystać zdobyte umiejętności do tworzenia muzyki psytrance. Faktycznie - kilka lat temu było to bardzo ciekawie rozwijające się hobby, jednak od mniej więcej dwóch lat natłok obowiązków związanych z pracą zawodową ostudził nieco mój zapał. Nie ukrywam, że napisanie jednego utworu jest dla mnie dość czasochłonnym procesem, ponieważ zawsze staram się dopracować każdy detal - średnio zajmowało mi to miesiąc, zazwyczaj siedzenia po nocach. W ostatnim czasie niestety nie stworzyłem nic nowego jako producent, za to częściej udzielam się jako DJ.

5. Od momentu, gdy zacząłeś aktywnie uczestniczyć w polskiej scenie psychedelic minęło już trochę czasu. Jak bardzo według Ciebie zmieniła się sama scena, jak podsumowałbyś to wszystko co do tej pory zrobiłeś/przeżyłeś? Czy było warto? ;)

Do dziś pamiętam zorganizowaną przez kolektyw Psylesia imprezę "Trip To Goa", gdzie poznałem początkujących wtedy DJów Mariona i Styropiana, chłopaków z Hallabanaha, a także zobaczyłem namalowane przez Ciebie JetManie dekoracje. Faktycznie wiele się od tego czasu zmieniło, zarówno w polskiej scenie, jak i w moim wnętrzu. Jeśli chodzi o polską scenę to śmiało mogę powiedzieć, że - pomimo trudności - wszystko idzie w dobrym kierunku. Polscy organizatorzy wykazują się coraz wyższym profesjonalizmem, i choć nie możemy się rozmiarem imprez porównywać do np. Niemców, to widzę, że w polskiej scenie z roku na rok dzieje się coraz więcej.

play.jpg
Co do mojej przygody z tą kulturą, oraz wszelkich życiowych decyzji które zostały podjęte w jej wyniku, z pewnością niczego nie żałuję. Carlos Castaneda pisał w swych książkach, że każda ścieżka w życiu jest dobra, o ile jest obdarzona Sercem. Ja czuję w moim Sercu, że idę właściwą drogą, i ufam że doprowadzi mnie ona tam gdzie chcę - do szczęścia i wewnętrznej wolności.

6. Masz jakieś porady dla początkujących którzy dopiero co zaczynają swoją przygodę z psytransem?

Wiele osób mających po raz pierwszy kontakt z muzyką psytrance zdaje się ją mylnie identyfikować z popularną muzyką house czy techno. Powoduje to nierzadko spłycenie odbioru, a nawet pewną niechęć. Zazwyczaj ta swoista "niechęć przed nieznanym" szybko mija po pierwszej dobrej imprezie. Jednak dla tych, którzy chcieliby poczuć głębię oraz duchowe tło tej kultury proponowałbym skierowanie zainteresowania na szamańskie rytuały kultur pierwotnych. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się dlaczego takie rytuały były organizowane i jaki był ich zasadniczy cel? Czy taniec wokół ognia w rytm szamańskiego bębna był organizowany jedynie dla rozrywki, niczym dzisiejsze dyskoteki? Warto się nad tym nieco zastanowić...

7. Gdybyś nie wpadł w to całe psytransowe zamieszanie, to jaka inna muzyka mogłaby zająć pierwsze miejsce?

Jako nastolatek byłem zagorzałym fanem klasycznego rocka. Bez końca wsłuchiwałem się w muzykę The Doors, Led Zeppelin, Jethro Tull, Janis Joplin, Jimi Hendrix, King Crimson, czy Pink Floyd. Nie ukrywam, że do dziś mam do tych artystów sentyment i prawdopodobnie to właśnie ta muzyka mogłaby do dziś pozostać na pierwszym miejscu. Nie oznacza to jednak że zamykam się na wszystko inne - jestem w stanie docenić prawie każdy gatunek muzyczny, o ile cechuje go właściwy poziom ekspresji oraz to szczególne "coś", co trudno jest nazwać, ale łatwo jest wyczuć - czyli nieuchwytne muzyczne piękno.

8. Jak wygląda sprawa mniejszych imprez w których często uczestniczysz, organizowanych przez mniej znane ekipy, nie sygnowane wielkimi nazwami i "gwiazdami" mającymi przyciągnąć tłumy a jednocześnie zdające się "żyć własnym życiem" i nie oglądające się na tych graczy z pierwszej ligi? Często są to imprezy których głównym synonimem jest przede wszystkim pasja i miłość do muzyki - preferujesz tego typu miejsca czy jesteś zwolennikiem różnorodności i podejścia iż "BooMa każdy choć raz powinien odwiedzić"? ;)

Wspomniani przez Ciebie "gracze z pierwszej ligi" z pewnością nie znaleźli się w niej bez powodu. Jako że mówimy tu o muzyce psytrance, a nie o gwiazdach z MTV, mogę chyba zaryzykować stwierdzenie, że zazwyczaj poziom popularności artystów jest odzwierciedleniem ich dokonań muzycznych. Dlatego też warto wybrać się na festiwale typu Boom, czy Ozora, aby posłuchać na żywo artystów, których na kameralnej imprezce w lesie raczej nie zobaczymy. Jednak sama obecność wielkich gwiazd to nie wszystko, liczy się też klimat imprezy, przyjaciele z którymi spędzamy czas i to, czy czujemy się komfortowo i swobodnie. Podzielam zdanie wielu moich przyjaciół twierdzących, że przykładowo festiwal Ozora był o wiele lepszy, kiedy nie było na nim aż tak wielkich tłumów. Wielokrotnie miałem też okazję uczestniczyć w małych i dość skromnie zorganizowanych festiwalach, których prawdziwa wartość nie tkwiła w popularnych artystach, ale w wewnętrznym bogactwie uczestniczących w nich ludzi.

9. Jaka jest Twoja opinia na temat używek w połączeniu z psytransem? Mamy rok 2014 a lista substancji jakie są dostępne jest znacznie dłuższa niż kiedyś. Jak uważasz- narkotyki przeszkadzają czy też pomagają w pełnym odbieraniu tego, co oferuje ta muzyka?

Gatunek muzyki o którym rozmawiamy nazywa się "psychedelic trance", co jasno wskazuje, że korzenie tej muzyki mają coś wspólnego z psychodelicznym doświadczeniem. Czy środki psychodeliczne takie jak LSD, magiczne grzybki, czy meskalina powinniśmy zakwalifikować jako "używki i rozweselacze" i wrzucić do jednego worka z potępianymi przez naszą kulturę narkotykami? Czy w takim razie amazońskiego szamana odprawiającego dla członków swego plemienia rytuał ayahuaski powinniśmy nazwać narkomanem i zaproponować mu leczenie rehabilitacyjne, aby mógł "właściwie" funkcjonować w społeczeństwie? Pytanie dość kłopotliwe i spodziewam się że wielu ludzi będzie miało na ten temat zdanie odmienne niż moje własne. Kwestię wyboru czy sięgnąć po środki psychodeliczne, czy też trzymać się od nich z daleka, każdy powinien rozważyć samodzielnie. Osobiście zgadzam się z popularnym stwierdzeniem, że "LSD wywołuje ostre paranoje, euforię i oderwanie od rzeczywistości... u polityków, którzy go nigdy nie próbowali". Zazwyczaj ludzie, którzy doświadczyli działania tych substancji osobiście przestają widzieć w psychodelikach zagrożenie, natomiast nabierają do nich szacunku, jako do wartościowych akceleratorów wewnętrznego rozwoju.

Wspomniałeś także o fakcie, że w dzisiejszych czasach asortyment dostępnych substancji jest znacznie większy niż kiedyś - chodzi tu o tzw. designer drugs, powstające w laboratoriach chemicznych. Tu zalecałbym już znaczną ostrożność, gdyż jak na razie jest to "terra incognita".

10. Co myślą o tym wszystkim Twoi rodzice?

Wiele lat temu, kiedy zaczynałem słuchać transowych beatów na dość dużym soundsystemie w rodzinnym domu, moi rodzice chyba nie byli zachwyceni. Moje pierwsze wyprawy do Indii również przyjęli z pewnymi obawami. Myślę jednak że z biegiem czasu ich nastawienie zmieniło się. Widzą że wiodę barwne i ciekawe życie i że jestem szczęśliwy z tym co robię - a to chyba najważniejsze.

11. Największy plus polskiej sceny i największy minus?

Od 8 lat nie mieszkam w Polsce, więc siłą rzeczy nie bywam na polskich imprezach zbyt często, zaś o przebiegu wielu wydarzeń dowiaduję się jedynie z internetowych forów.

Za duży plus polskiej sceny uważam istnienie kilku dość mocnych kolektywów transowych - jak Hallabanaha, Psylesia, czy też kilka dobrych grup działających w Trójmieście. Mam świadomość, że pasjonaci działający w tych kolektywach nierzadko muszą zmagać z różnymi trudnościami, czy to organizacyjnymi, czy też finansowymi, a mimo to nie poddają się i nie zniechęcają - wręcz przeciwnie, z biegiem lat wykazują się coraz większym profesjonalizmem. Dużym plusem z pewnością jest też fakt, iż posiadamy kilku bardzo zdolnych artystów, którzy zaistnieli na międzynarodowej scenie i mogą poszczycić się coraz większą ilością wydawanej muzyki.

Co do minusów to - jak już wspomniałem - smutny jest fakt, iż w Polsce wielu ludzi z dobrymi pomysłami i pasją ciągle zmaga się z problemami finansowymi - mówię tu zarówno o organizatorach imprez, jak i o artystach. Wierzę jednak, że jeżeli bardzo pragniemy coś osiągnąć i włożymy w to odpowiednio dużo wysiłku i pracy, to Wszechświat zawsze nam pomoże zrealizować nasze marzenia. Dlatego głowa do góry!

cycle.jpg
12. Slogan "PLUR" - przeżytek czy może hasło wciąż aktualne?

PLUR - czyli Peace, Love, Unity and Respect. Nie wyobrażam sobie transowego zgromadzenia, ani nawet żadnej innej imprezy z muzyką elektroniczną bez powyższych wartości. Oprócz festiwali transowych miałem również wielokrotnie okazję uczestniczyć w imprezach z muzyką house, acid-house, techno, czy drum'n'bass w Londynie, Amsterdamie, czy Edynburgu i mogę śmiało powiedzieć, że w dużych miastach Europy kultura klubowiczów jest zazwyczaj na dość wysokim poziomie - wszyscy nastawieni są pokojowo i odnoszą się do towarzyszy zabawy z szacunkiem. W Polsce niestety wygląda to nieco inaczej, a spożywany w nadmiarze alkohol często potęguje negatywne zachowania.

Twoje pytanie brzmiało: Przeżytek, czy hasło wciąż aktualne? Według mnie hasło to jest jak najbardziej aktualne. Taniec transowy jest dla mnie szamańskim rytuałem, który otwiera nas na wyższe poziomy świadomości. Nie jest możliwe osiągnięcie tych poziomów, jeżeli w sercu brak Pokoju, Miłości i Szacunku - zarówno dla innych ludzi, jak i dla siebie samego.

13. Gdybyś miał wybrać jedną możliwość: granie na imprezie jako DJ czy też bycie na imprezie jako uczestnik?

Bycie DJem to niezły dreszczyk emocji, dla niektórych być może mile łaskoczące ego poczucie bycia popularnym, zaś dla tych co robią to świadomie z pewnością też pewne poczucie odpowiedzialności. Biorąc udział w imprezach zarówno jako ich uczestnik, jak też i "kapłan" całego rytuału - czyli DJ, byłem w stanie docenić przemożny wpływ muzyki na emocje i nastroje tańczącego tłumu. Dobry DJ potrafi wprowadzić ludzi w stan nieporównywalnego z niczym innym transu, w stan w którym dźwięk oraz ruch naszych ciał stanowią jedność zaś serce przepełnia radość. DJ bez odpowiedniego wyczucia i wrażliwości może spowodować efekt wręcz odwrotny - ludzie zaczynają się czuć niekomfortowo, zaś parkiet w mgnieniu oka pustoszeje.

Trudno jest mi odpowiedzieć czy bardziej lubię szalony taniec na parkiecie, czy też dość odpowiedzialną funkcję DJa, ale jednego jestem pewien: w obu przypadkach wkładam w to całe moje Serce.

14. I na zakończenie - podaj nam kilka ulubionych albumów których słuchasz ostatnio, niekoniecznie muszą to być pozycje psytransowe?

Jak już wcześniej wspomniałem, mam duży sentyment do klasycznego rocka, więc często przesłuchuję dyskografię Hendrixa, The Doors, czy Pink Floyd. Poza tym bardzo lubię Massive Attack, zdarza mi się też słuchać Portishead lub Moloko. Z pozycji bardziej psychodelicznych do odsłuchiwania w domu lubię wracać do klasyków: Future Sound Of London i nieśmiertelne Shpongle.

Serdeczne dzięki za poświęcony nam czas, pozdrawiam!

Dziękuję serdecznie za wywiad i przesyłam wszystkim czytelnikom ciepły promyk Słońca z Goa!