Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

kino oko



Amnesia: Witam Grzegorz. Jesteśmy nieco po Moondalli 2006. Gratuluję zajebistego seta, jak dla mnie najlepszy na całym feście! Jak wspominasz tą imprezę?

Kino Oko: Cześć. Dziękuję i cieszę się, że set pozostawił należyte odczucia. Tak miało być. Z mojej strony mogę dodać, że bardzo cenię ludzi, którzy rozumieją moją muzykę. Moondalla to dobra impreza, wiele osób planuje ją w swoich wakacjach. Dużo z moich znajomych jej nie opuszcza, są na niej regularnie co roku. Moondalla się rozrasta, jest coraz większa. Wiem ile wysiłku należy włożyć w taką imprezę i wiem jak ciężko jest na tym zarobić lub nie stracić. Dodatkowo wiem, jak wiele zapału trzeba mieć, aby przy warunkach panujących w Polsce nadal taki cykl ciągnąć. Trzeba mieć bardzo dużo zapału i woli. Moondalla nie podlega krytyce, jest pod ochroną. Tak jak Iggy Pop i Nina Hagen. Jeśli chodzi o muzykę na Moondalli, to każdy ma swoje zdanie, ja definicje podaję na swoich produkcjach. Wszystko co daje mi mentalną rozrywkę i zaangażowanie jest dla mnie dobre. Na transowych imprezach nie zdarza się to często, ale jednak się zdarza. Są to wspaniałe momenty.

Amnesia: No a tydzień później grałeś na Boomie. Jak było?

Kino Oko: To wielka impreza, największa na jakiej byłem i grałem. Wszystko, co zobaczyłem na Boomie było wyjątkowe, lub starannie wykonane, lub pomysłowe, lub bajecznie kolorowe, lub ciekawe, lub wielkie. Cała infrastruktura została przygotowana tak, jakby miała tam stać przez kolejne 30 lat. Doskonałe było także nagłośnienie, warto o tym napisać. Wraz z ekipą techniczną, która wyjątkowo sprawnie pomagała mi rozstawić sprzęt, dawało to piorunujący i profesjonalny zestaw. Tak chciałbym to widzieć na każdej imprezie. Masa dodatkowych atrakcji stanowiła dobrą alternatywę dla głównej sceny. Nie jestem podatny na wykłady o ajahuszce, o medytacji, o przepływach energii między czakramami itp, ale widziałem, jak dużo osób czerpało z tego dobrą zabawę. Zaskoczył mnie wykład o teorii superstrun, ale wszyscy słuchacze na nim usnęli. Do całego festiwalu dorobiono ekologiczną ideologię, którą wpajano wszystkim i wszędzie. To dobry pomysł i pada na podatny grunt. Skrytykować należy głupie nauki o kosmitach z nieba, założycieli cywilizacji, o absurdalnej kosmogonii, genezie człowieka itp. Wszystko było totalnie naiwne i aż wstyd, że nadal mówi się o takich głupotach. Widocznie nadal są tacy co w to wierzą. Niech Shiva ma ich w opiece. To co natomiast usłyszałem na Boomie było raczej mało interesujące. Bardzo dużo muzyki na Boomie, szczególnie w nocy, było nie do zaakceptowania. Przypomina mi to nieco ideologię hardcore techno ubraną w transową otoczkę. Pozbawione jednak smaku, sensu, rytmu, dźwięku, różnorodności brzmienia i głębi, czyli tego co w muzyce jest najważniejsze. Jest to trend, z którym obcują ludzie lubiący pankową moc i nie stronią od speedujących narkotyków, a dla których warstwa muzyczna jest sprawa drugorzędną. Krótka meta. W dzień sytuacja była odmienna, słyszałem różną muzykę, byłem ciekaw co będzie za chwile. Bardzo lubię to uczucie: co mnie za chwilę spotka? Co usłyszę po tym kawałku? Jest to miłe. Na Boomie grałem ten set co na Moondalli. Grałem o 16:00 w sobote i zamykałem główną scenę. Mam ogromny feedback od ludzi którzy słuchali mnie na Boomie. Wiele opowieści jak czuli się słuchając mojej muzyki, jakie mieli wrażenia, jak bardzo się zaangażowali itp... to jest feedback, który ma dla mnie znaczenie. Moja publiczność była starsza, wiele osób z dziećmi, wielu muzyków ze sceny, dużo publiczności która ma za sobą intensywne lata obcowania z używkami.

Amnesia: Dobrze, po tym krótkim wstępie powiedz kiedy i w jakich okolicznościach zacząłeś tworzyć czy zajmować się muzyką?

Kino Oko: Tą historię wiele osób już zna z wywiadów z Tromesą czy z Dredim. Z muzyką jestem związany od 6 roku życia, wtedy zacząłem chodzić do szkoły muzycznej. Po szkole muzycznej zacząłem interesować się elektroniką, bardzo różną. W zasadzie nie chce mi się o tym pisać, wybacz... Nuda straszliwa... Generalnie z muzyką jestem od kiedy pamiętam. Wszystkie gatunki wszystkich okresów, od średniowiecza do muzyki współczesnej, wraz z milionem gatunków, które egzystują w chwili obecnej. Wszystko to jest interesujące i w większości można znaleźć masę dobrej treści i znakomitej muzyki.

Amnesia: A później Tromesa, czy też Promesa. :) Jak wspominasz pierwszy album "Pasma Czasu"? Jak się wtedy czuliście jako "pierwsza polska grupa techno"? Robienie muzyki w tych czasach to była niezła manufaktura, prawda?

Kino Oko: Niewiele pamiętam z tego albumu.... Nie pamiętam dokładnie jak się rodził, co wtedy mieliśmy w głowie itp... Mieliśmy praktycznie zero sprzętu, nie znaliśmy się na realizacji. Sytuacja była prosta: wielki zapał i masa wiary w to, że angażujemy się w inny świat, inne doznania, zupełnie inna muzyka, coś ekstremalnie nowego. Hipisowskie podejście do życia było takie łatwe do zrealizowania, utopijna muzyka z wielką ideologią w tle. Samozaparcie aby zdobyć sprzęt, masa zafascynowanych ludzi pomagała Tomkowi i mi. Cała rzesza szczerze zainteresowanych osób oferowała tony kreatywności i rozwiązań, masę inspiracji. Swoją drogą wszystko było dla mnie nowe... Spełniałem swoje marzenie, tworzyliśmy muzykę, która była dla nas misterium, doświadczeniem duchowym praktycznie. Czułem się świetnie, to pamiętam. Muzyka była muzyką, nie było tam tysiąca efektów, wszystko brzmiało inaczej, słabo ale inaczej. Nikt nie skupiał się na pracy studyjnej, żeby była "jakość produkcji". Nikt nie zabijał "jakością produkcji" muzycznej treści, nikt nie zaprzątał sobie głowy czy coś jest na densflor, czy na balkon, czy do samochodu, nie było takich problemów, nie było takich barier. Wszystko co robiliśmy było naszą wielką zabawą i przygodą z muzyką. Wielkie dni, które ukształtowały mnie, Tomka i Jurka. Mamy wiele niezapomnianych wrażeń i wspomnień, one są podstawą tego co robimy obecnie.

Amnesia: Jaki był profil Tromesy? Chcieliście wydawać jakąś określoną muzykę czy eksperymentować? Myślę tutaj np. o sławetnym "Stereopianie", który burzył wiele murów!

Kino Oko: Nie było muru, nie było profilu. Nie mam i nie miałem nigdy żadnego profilu, nigdy nie widziałem też przed sobą żadnego ograniczenia. Tromesa też nie widziała. My robiliśmy i robimy muzykę, która podoba nam się w danej chwili. Nie możemy powiedzieć sobie: robimy teraz TO i natychmiast TO zrealizować. Robimy to, co mamy do powiedzenia w chwili kiedy to robimy. Zawsze odjeżdżamy w bok, czy pracuje sam, czy w zespole. Taką mamy naturę. To jest ta sama ideologia, która przyświecała Tromesie i Bigwigsom. Przyświeca mi także jako Kino Oko. To daje masę satysfakcji i nigdy się nie nudzi.

Amnesia: Jak to było z tym albumem dla Phantasm Records / Psychic Deli? Jeśli dobrze pamiętam, to miał on nawet tytuł.

Kino Oko: Nie pamiętam tego epizodu...

Amnesia: Kiedy i dlaczego pojawił się pomysł nowego projektu?

Kino Oko: Dwa powody:
1. Mamy mniej czasu wspólnego. Każdy z nas ma natomiast masę pomysłów, więc realizujemy je solo. Prosta sprawa. Praca solo daje mi możliwość realizacji wszystkiego co przyjdzie mi do głowy bez konieczności konsultowania. Jest to bardzo fajna sprawa.
2. Różnice w muzyce mojej i Jurka są dość łatwe do odnotowania. Nie widzę powodów, aby Jurek miał naginać się do mnie, a ja do Jurka itp. Od naginania i fuzji wszystkiego co wiemy każdy z nas z osobna mamy projekt Bigwigs. Prace nad płytą są zaawansowane, 8 kawałków jest skończonych.

Amnesia: Z jakim oddźwiękiem spotkał się album "Lost Entertainment"? Jak reagowali fani hm... nazwijmy to "standardowego melodyjnego" psytransu, czy goa oldschoolowcy?

Kino Oko: Feedback jest doskonały. Bardzo dobry. Masa interesujących komentarzy, wiele pochlebnych opinii. Osoby wypowiadające się na temat mojej płyty z reguły kumały o co chodzi. I to tak bardzo kumały, że momentami byłem porządnie zaskoczony. I znów miałem do czynienia z ludźmi starszymi. Negatywnych komentarzy jest bardzo mało i generalnie autorstwa rodaków. Dużo profesjonalnych komentarzy jest także odnośnie realizacji nagrań i postprodukcji. To ważne, że ten aspekt także jest odnotowywany. Z wieloma osobami koresponduję w kwestiach technicznych, bardzo cenne rozmowy. Realizacja miała być obła i głęboka. Mastering robiliśmy prawie 3 dni na stosunkowo nowym wynalazku, cyfrowym sprzęcie Weiss. Natomiast brzmienie jest o dziwo dość analogowe. To taki paradoks. Paradoksalna jest też cena owego sprzętu. Aplaus dla Jacka Gawłowskiego za mastering, zna się na robocie. Generalnie na płycie nie ma kompromisu. Wszystko brzmi tak jak chciałem aby brzmiało. Szeroko, wąsko, głęboko, tłusto, wysoko, jasno, ciemno i nisko. Wszystko można usłyszeć lub poczuć. Jestem zadowolony, to duży krok do przodu w moim doświadczeniu. Dużym osiągnięciem dla mnie są tak dobrze zestrojone plany stereo, szczególnie w "Atomic Corner".

Amnesia: Słyszałem kilka opinii na temat "Lost Entertainment". Jedni mówili że jest zbyt cukierkowo-house'owy, inni że eksperymentalny, czy techno bomba, czy totalny eksperyment. A jak Ty go odbierasz?

Kino Oko: Dokładnie tak samo: cukierkowo hausowa techno bomba z ekstremalnym eksperymentem. To mój ulubiony gatunek z roku 2005.

Amnesia: Ostatnio udostępniłeś w sieci za darmo część nie wydanego materiału. Uśmiech w stronę ceniących Twoją muzykę fanów?

Kino Oko: Tak, udostępniłem 12 kawałków z ostatnich 5 lat mojej pracy, ustawione chronologicznie. To bardzo różne rzeczy, obecnie robię już inne produkcje, ale mam szacunek do swojej pracy i nie chcę aby poszła do śmieci. Jeśli komuś sprawię w ten sposób radość to znaczy, że akcja ma sens. Nie chce wyrzucać tych rzeczy do śmieci, uważam też, że nie wydam ich już nigdzie z wielu względów, nie chcę ich kisić na dysku. Nie ma więc żadnego powodu, aby tego nie zrobić.

Amnesia: Wspominałeś że najwięcej negatywnych komentarzy na temat Twojej muzyki pochodzi głównie od rodaków. Właśnie też mnie to zastanawia, czy wg Ciebie większość polskiej publiczności po prostu nie dorosła do takiego stanu, aby dojrzeć muzykę ambitną, dobrą i przede wszystkim inteligentną? A może po prostu w momencie gdy nasz kraj jest w tyle jeśli chodzi o liczbę popularnych producentów, chce zostać wreszcie docenionym i dąży do naśladowania "topowych" schematów, przez co nieprzychylnym okiem patrzy na eksperymenty? Wiesz, nie chodzi mi o to żeby kogokolwiek szkalować, pytam się Ciebie jako osoby, która obserwuje scenę już kilkanaście lat i swoją drogą jest bądź była po części jej wychowawcą. :)

Kino Oko: Nie wiem co chce osiągnąć nasz kraj na scenie transowej. Interesuje mnie tylko to co prezentuję ja i projekty, w które jestem zamieszany. Interesuje mnie fidbek z całej sceny, Polacy są jedynie jej małą częścią. Różnica między Bigwigs i Kino Oko a tak zwaną resztą jest taka, że pragniemy wyznaczyć pewien poziom i to jest nasz cel. Stawiamy to zdecydowanie wyżej w hierarchii niż próby "dobicia" do czyjegoś stylu. Nie chcemy dochodzić do poziomu wytyczonego przez innych, lecz wytyczyć taki pułap, do którego nie sięgnie nikt prócz nas. Wiele ludzi tego nie rozumie i nie zrozumie długie lata. Nasza scena nie jest młoda, młodzi są tylko ludzie. Nie trzeba być bardzo spostrzegawczym aby zorientować się, że autorami "wojujących" komentarzy z prostą krytyką naszej pracy są ludzie młodzi. Walka o swoje racje o takim zabarwieniu to cecha charakterystyczna dla młodszych. Nie wyobrażam sobie tego typu zachowań u ludzi koło 30-tki. Jednocześnie to rozumiem, bo sam odrzucałem wszystko co różniło się od mojego postrzegania.

Amnesia: Ostatnio rozpuściliście kilka plotek, że reaktywował się Bigwigs. Jak brzmi Wasz nowy materiał? Pewnie znów z jajem i pazurem, jednak spodziewam się czegoś innego, bo każdy Wasz album był kolejnym krokiem w ewolucji.

Kino Oko: Płyta prawie powstała, nosi tytuł "National Heroes Of Sonic Pasmanteria" i została już zaanonsowana. Nie jestem w stanie opisać jak brzmi. Nie jest to takie proste. Brzmi dobrze, ciekawie, jest poważnie zaangażowana harmonicznie i produkcyjnie, wprowadziliśmy wiele nowatorskich rozwiązań obcych w transie. Wkładamy w tą płytę wiele pracy, długie godziny realizacji i krótkie chwile mocnych pomysłów. Tak wygląda ta płyta. Wiele osób będzie miało problem z klasyfikacją, strach pomyśleć co wymyślą. Obecnie mocno inspiruję się Kenny Rogersem. Z dalszych inspiracji wymienię wybiórczo: Garrego Willisa, Cream, Country Joe and The Fish, Claudio Monteverdi (tą płytę dostałem od Jurka), Clube do Balancao, Traffic, The Love Depression, płyty gatunku Spiritual Gospel jesli chodzi o wokal i harmonie, dużo samby i bossy w kontekście rytmiki. Wiele można się nauczyć. Myślę, że zestaw inspiracji Jurka jest zupełnie inny, ale równie dobry. To będzie dobra płyta, a najmniej to co jest nagrane obecnie jest dobre.

Amnesia: Czyli zapewne będzie to psychodela, ale nie brzmiąca jak typowy psytrance? Przychodzi mi tutaj na myśl zeszłoroczny album Shpongle jeśli słuchałeś?

Kino Oko: Bigwigs nie są w żaden sposób podobni do nikogo innego. Nie mamy nazwanego stylu ani drogi którą zmierzamy. Mamy za to kierunek: do przodu. Nie będzie to Shpongle, mogę zaręczyć. Nasza muzyka wymagać będzie angażu od strony słuchającego. Trzeba mieć na to spontaniczną ochotę, wtedy dostarcza multum rozrywki i emocji. Album wykracza poza granice gatunku, jednoczesnie pozostając w nim bardzo fundamentalnie. Ilość inspiracji na tej płycie wystarczyłaby do nagrania 10 albumów. Chcemy dać różnorodność, czyli to czego brakuje scenie od dawna.

Amnesia: A kto go wyda?

Kino Oko: Alexander Tolstey w Horns & Hoofs. Niezły wariat, co?

Amnesia: Owszem, ale tacy ludzie są potrzebni dla sceny tworząc płaszczyznę dla ludzi wprowadzających powiew świeżości w muzyce. Wyczytałem też plotkę o planach kolejnego Kino Oko? Plotka, czy może ktoś jest zainteresowany większą ilością Twoich produkcji? Znów Alex? :)

Kino Oko: Tak, są plany. Płyta będzie wydana w 2007 roku. Mam już 3 kawałki, które na 100% znajdą się na płycie. Tytuł roboczy płyty to "Reneissance", ale ulegnie zmianie, bo jest zbyt banalny. Nie myslałem jeszcze nad nową nazwą.

Amnesia: Jak to było z Waszymi występami? Miało być video, ale się nie ukazało chyba? Podobno zapewnialiście też "wizualne aspekty" swojego live actu? :)

Kino Oko: Moc jaką wytwarzaliśmy podczas koncertów przyćmiewała na sali wszystkie projektory z fraktalami. Jest to wybuch supernowej. Aspekty wizualne to raczej luźne zachowanie na scenie. Ciężko opisać, warto zobaczyć. Kolejna płyta da nam jeszcze większe pokłady mocy. Będziemy niszczyć sprzęt na scenie. Jurek chce podpalić włosy na klatce.

Amnesia: Kiedyś Tromesa była grupą taneczną. Teraz bardzo eksperymentujecie łamiąc kanony. Wiesz, transowy kawałek z linią basową zagraną na kontrabasie... co jeszcze? Pamiętam stary wywiad w Plastiku, opowiadałeś że interesowała Ciebie podprogowa akustyka, czy też dźwięki 3d. Wplatasz to czasami w swoje produkcje?

Kino Oko: Tromesa jest zawieszona. Nie zastanawialiśmy się czy jesteśmy taneczni czy nie. Eksperyment... a co to takiego? Dźwięki 3D, tak. Można tak powiedzieć. Posłuchać proponuje "Born Without Soul" lub "Pan Prophet", obydwa z "Lost Entertainment". Tylko na dobrym sprzęcie w dobrych warunkach i dość głośno. To ulotne i delikatne wrażenia dla wrażliwych słuchaczy a nie Gwiezdne Wojny na kinie domowym.

Amnesia: W tym samym wywiadzie na pytanie co zastąpi goa odpowiedziałeś, że psychodelia zostanie, ale coraz większą rolę powinny odgrywać instrumenty akustyczne. Hm... po ośmiu latach jednak tak nie jest. Niestety. Jaka jest więc Twoja opinia na temat dzisiejszej sceny psytrans?

Kino Oko: Dziś twierdzę, że jest wolna amerykanka, a kto się gnieździ w smutnych ramach swojej muzycznej świadomości wiele z życia traci. Jest tyle pięknej muzyki na świecie, że nie starczy czasu aby to zbadać. Przyszłość sceny psytrance w jej obecnej kondycji oznacza estetyczną i jakościową katastrofę. Ilość kapel na scenie jest przytłaczająca, sposób podejścia do muzyki niestety jest jeden. Ktoś się od czasu do czasu wyróżni, po czym zostaje zalany kolejnym tysiącem tragicznych produkcji. Nie ma juz szans na bycie średnim. Albo wywiniesz oberka, figlarnego zawijasa i dasz coś co zostaje w głowie odnotowane, albo znikasz w bezdennej czeluści setek godzin absurdalnej i koszmarnej muzyki.

Amnesia: No tak, ale w sumie życie jest za krótkie żeby słuchać, bądź prezentować muzykę nudną, czy nie porywającą prawda? Wymieniłeś już kilku artystów którzy bardzo Ciebie inspirują ostatnimi dniami. A może coś z psytransu, bądź tanecznej elektroniki? Co Ciebie ostatnio zaciekawiło i chciał byś polecić?

Kino Oko: Przykro mi, ale nie. Jednak aby nie być anonimowym w transowych preferencjach wymienię ostatni kawałek Alic, "Gentle way..." oraz może cos z Ibogi, z dwa kawalki, których nazw nie pamiętam. Wszystkie są proste w zamyśle (lub jego braku), ale piękne harmonicznie. Brzmieniowo są nieokiełznane, nie są wycyzelowane, ani nie są amatorskie. To coś dobrego pośrodku.

Amnesia: A nie masz odczucia, że w Polsce coś zaprzepaszczono? Pamiętasz, było TMM na RMFie (Technikum Mechanizacji Muzyki na RMF-FM - kultowy program ówczesnym "techno " prowadzony w latach 1995-1998 - przyp. Amnesia), amatorski, ale inteligentny i piekielnie potrzebny Plastik (gazeta wydawana w latach 1997-1999 - przyp. Amnesia), goa było głównym nurtem w Polsce czemu potem pomagało Techno Party. Zaprosiliście na imprezy Atmosa, Son Kite, było AoV, "Transelected" (bardzo udane dwie składanki zmiksowane przez DJa Sesisa - przyp. Amnesia), Tromesa, jednak potem wszystko odeszło...

Kino Oko: Ja się rozwijam własnym sposobem, z własnym pomysłem. Nic nie jest zaprzepaszczone, wszystko mam w bagażu doświadczeń. Mamy Bigwigs, coś co ma wartość dla nas bardzo wielką. Mam Kino Oko, zawsze takie jak ja. Mieliśmy pionierską Tromesę. Jesteśmy i robimy nadal to co lubimy robić. Wszystko miało i ma swoje miejsce i czas. To, że nie ma następców zbyt wielu to kwestia zbyt złożona. Nie ma widocznie zapotrzebowania lub wystarczająco zapału.

Amnesia: Aspect of Valor i Wizje Iluzje gromadziły sporo ludzi, oraz zapewniały (z tego co słyszałem) niezłe jakościowo wydarzenia. Nie planujecie się reaktywować? Pytam, bo ostatnio przyszłość Moondalli jest niepewna, a bez niej nie widzę za bardzo perspektyw na duże i dobre "spędy".

Kino Oko: Nie planujemy reaktywacji, zajmuję się muzyką a przestałem zajmować się imprezami. Znów brak sukcesorów... faktycznie. Może mamy mało żywotny ejakulat? Robienie dobrych imprez i muzyki nie jest takie trudne. Trzeba mieć pasję. Kto ma pasję i ją realizuje ma szansę na wielkie przygody w życiu. Przykładem jest Krzysztof Kolumb, Vasco da Gama lub pirat Edward Thatch znany jako Czarnobrody.

Amnesia: Czyli łatwo wywnioskować że brakuje nam pasjonatów? Jak myślisz, taka nasza mentalność, brak odwagi na zaryzykowanie, brak zapału?

Kino Oko: Nie wiem. Z trzech wymienionych opcji stawiam na brak zapału. Jeśli jest zapał to brak talentu. Jeśli jest talent to na brak chęci do ryzyka.

Amnesia: Słyszałem że Stellar Magnitude odwiedzali Twoje studio. Planujecie może jakąś współpracę?

Kino Oko: Chyba dawno temu, jak studio było jeszcze w starym miejscu. Nie planujemy współpracy, choć może popełnimy wymiennie jakieś remiksy? Gadałem z chłopakami na Moondalli, ale na imprezie nie ma rozmowy na takie tematy. Obustronny bełkot nie zaowocował konkretnymi ustaleniami.

Amnesia: Zresztą co sądzisz o innych niż Twoje polskich elektronicznych projektach?

Kino Oko: Myślę, że coś się dzieje, są jakieś ruchy nareszcie. Nie śledzę ale chętnie służę doświadczeniem w realizacji tego typu produkcji. To oferuję zawsze i każdemu. Znam Aural Planet, Sundial, znam też Stellar Magnitude, zupełnie nie śledzę poczynań sceny dark trance i wytwórni Dark Life, choć nadal chętnie pomogę na poziomie realizacji. Wszystkim życzę powodzenia i uporu oraz przyjemności z tego co robią, niezależnie od tego co robią.

Amnesia: Jeśli miał byś szansę nagrać jeden wspólny utwór z kimkolwiek, kogo i dlaczego byś wybrał?

Kino Oko: Na transowej scenie nie ma takich ludzi, nie wnieśli by nic nowego. Jest wielu muzyków na scenie transowej, których bardzo szanuję. Sądzę, że Ci właśnie mieliby takie samo zdanie o współpracy ze mną. To po prostu nie ma sensu. Z muzyków spoza sceny wymienię popowego Gnarlsa Barkleya, żeby nie zagłębiać się w "wynalazki" o których nikt nigdy nie słyszał. Gnarls Barkley jest moim wyborem bo jest dobry i cholernie plastyczny. Poza tym umie śpiewać.

Amnesia: Grałeś kiedyś z płyt? Czy tylko live acty?

Kino Oko: Raz grałem z płyt i było to prezentem urodzinowym dla mojego kolegi Gobita. Nie wiem jak było, długo się potem nie odzywał. :) Reasumując gram tylko live acty.

Amnesia: A nie próbowałeś może Abletonopodobnych softów które same miksują, a Ty za pomocą efektów możesz kawałki wręcz remiksować na żywo?

Kino Oko: Nie próbowałem. Chyba nie spróbuję coś czuję.

Amnesia