Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

neila



Neila to młoda utalentowana plastycznie mieszkanka Gdańska. Od wielu lat zafascynowana malarstwem tworzy piękne obrazy. Jej dekoracje emanują aurą niesamowitości i wprawiają widza w zadumę. Potrafi perfekcyjnie dobrać dekoracje do wnętrza klubu i zakładanego z góry klimatu imprezy. Jej dekoracje podziwiali uczestnicy wielu imprez w Gdańsku, Hamburgu czy Warszawie.

1) Templar: Nasuwa mi się pytanie: skąd się wzięło Twoje zamiłowanie do tego typu zajęcia? Dlaczego dekoracje itp.?

Neila: W 1994 r. pierwszy raz zobaczyłam dekoracje UV. Były to długie płótna przedstawiające przestrzeń kosmiczną, żuczki i wzory zrobione z tysięcy kropek. Należą do Yaye z Hamburga, ostatnio wisiały na imprezie Baba Yaga Togi Dansverg.

1994 r. Bawiłam się wówczas na ,,Fortach" gdzie poza strobo i dymem nie było nic. Dowiedziałam się, że w Kaponierze jacyś DJ'e z Hamburga organizują psytrance. Poszłam i zobaczyłam klub wystrojony przestrzennymi obrazami i konstrukcjami z nitek UV. W powietrzu unosił się zapach kadzideł i muzyka grana nie jak na Fortach z kaset ale z czarnych płyt. Byłam i chyba jestem do dziś pod wrażeniem zjawiskowości tego klimatu

W 1997 roku namalowałam swój pierwszy obraz UV. Powstał na niebieskim prześcieradle mojej babci. Przedstawiał "Skradającego się Ufoka", był dość duży i namalowany białą i zieloną farbą. Ku mojemu (i nie tylko) zaskoczeniu w pierwszych dniach swego istnienia zawisł w Hamburgu na mocno wykręconej imprezie trans w K-Clubie. Od tej pory maluję płótna UV. Wiele z nich, miedzy innymi Ufok, zostało skradzione, nad czym bardzo ubolewam, ale tego nie da się uniknąć.

Kiedyś w Trójmieście ludzie nie wiedzieli po co wieszamy tzw. "szmaty", "dywany". Zdarzało się, że wycierali ręce w dekoracje (Mega-Quest Sopot). Wtedy wątpiłam w sens tworzenia dekoracji, ale dzięki wsparciu z zewnątrz nie poddałam się i trwam w tym do dziś. Teraz ludzie pytają się o obrazy, doceniają ich urok. Cieszę się z tego, bo widzę zmianę w odbiorze sztuki. Poza tym zapraszają mnie z dekoracjami za granice do Niemiec Belgii i Czech. Mogę powiedzieć, że opłacało się pracować i malować płótna UV.

2) Templar: Czy możesz powiedzieć coś na temat samego procesu kreowania wystroju na daną imprezę? Jak sobie radzisz z organizacją - czy wszystko dzieje się spontanicznie czy też masz już wcześniej plany co do dekoracji?

Neila: Wszystko zależy od klubu, jego wielkości i możliwości oraz czasu jaki mamy na przygotowanie całego wystroju. Na początku powstaje ulotka - zawsze inna i mam nadzieje charakterystyczna dla naszych imprez. Staram się na każdą imprezę namalować nowe płótno, wszystko by urozmaicić wnętrze i klimat. Widząc klub mniej więcej wyobrażam sobie jak ma wyglądać dekoracja. Tworzymy slajdy i konstrukcje przestrzenne, których dzięki pomocy przyjaciół chętnych do pracy jest coraz więcej. Tu dziękuję wszystkim za pomoc.

3) Templar: Skąd czerpiesz swoje inspiracje podczas tworzenia wizualizacji na imprezy? Czy jest coś, co służy Ci za swego rodzaju wzór np. obraz jakiegoś artysty...?

Neila: Moją jedyną inspiracją jest muzyka. Słuchając Trance widzę obrazy rozkładam dźwięki na organiczne i mechaniczne elementy, one tworzą wizję ruchu i kształtu. Postacie które maluje mają zawartą w sobie energie dźwięków, ujawniają ja w spojrzeniu czy geście jaki wykonują.

Istotnym elementem jest koło, które nieodparcie kojarzy mi się z trybikami, ruchomymi drewnianymi klockami, z zasuwkami. Koło jest jakby procesem niekończącej się ewolucji, której nie można zatrzymać, połączone mikrosmugami, kabelkami, nieustannie się kreci i toczy. Bardzo bliskie są mi obrazy Beksińskiego. W jego pracach widać przestrzeń i potęgę dźwięków ciężkich i tłustych. Do tworzenia wystarczy mi psytrance, jest jak magiczna księga z obrazkami...

4) Templar: Będąc w ekipie Togi nieobca Ci jest muzyka trance. Co Ci się w niej podoba?

Neila: Muzyka Trance według mnie jest czymś osobistym, ponieważ działa na zmysły i każdy odbiera ją inaczej, każdy widzi i czuje w niej cos innego. Przy okazji jest bardzo wymagająca, aby ją poczuć musi być odtwarzana na sprzęcie dobrej jakości, ona musi brzmieć, unosić się w powietrzu jak plazma nad tańczącymi w jednostajnym rytmie ludźmi. Bas powinien wprowadzić w drżenie "nogawki spodni". Poza tym lubię wszystko, co wiąże się z Trance, czyli imprezy, ciekawi ludzie, dekoracje.

5) Templar: Być żoną DJ'a....

Neila: Bardzo się roześmiałam kiedy przeczytałam to pytanie. Przede wszystkim mam w domu mnóstwo dobrych płyt i zawsze jestem na bieżąco z muzyką, którą uwielbiam.

6) Templar: Najlepsza impreza na jakiej byłaś?

Neila: Byłam na wielu dobrych imprezach, każda była inna i zajebista. Na jednej z pierwszych, na których byłam w Hamburgu w trakcie zabawy na środku parkietu Karlica ubrana w zwiewne szaty tańczyła taniec brzucha. Na innej w dwóch potężnych halach (to była impreza Spirit Zone - oni zawsze organizują super imprezy. Na głównym dancefloorze pod sufitem wisiały potężne konstrukcje z nitek Tobiego. W chilloutowej sali rozbito wigwamy indiańskie, w których można było odpocząć, małe fontanienki, rozpięte hamaki mieszczące 4 osoby w powietrzu zawieszone ogromne, kolorowe, świecące motyle i ważki. Trzeba wspomnieć o Voov Experience, też Spirit Zone - polecam, to naprawdę niesamowity festiwal, który warto zobaczyć.

7) Templar: I kolejne pytania z tej serii: najlepsze deco jakie widziałaś oraz wizualizacje z których jesteś najbardziej zadowolona?

Neila: Dekoracje Spirit Zone, ale chyba najbardziej robią mi obrazy Nosa.

8) Templar: Ostatnie pytanko: Co chciałabyś osiągnąć w przyszłości?

Neila: Chciałabym aby moje obrazy zawisły na festiwalu Voov. Poza tym powoli ziszczają się moje marzenia i dostaję coraz więcej propozycji robienia deco w Polsce i za granicą. Może dzięki obrazom zobaczę trochę świata.

Templar: Dzięki za wywiad i życzę kolejnych udanych dekoracji na przyszłych imprezach.

Neila: Dzięki i zapraszam na imprezy Togi, u nas jest inaczej

Templar