Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

ocelot



ocelot.jpg
Cześć Aaron! Ogromne dzięki za znalezienie czasu by odpowiedzieć na moje pytania. Naprawdę doceniam szczególnie, że jestem dużym fanem Twojej muzyki. Tak więc bądź gotów, gdyż to posiedzenie może się okazać bardzo długie. ;)

1. Czternaście lat minęło od chwili gdy Ceiba Records wydała twój numer 'Bust' na V.A. "The Language Of Light 3 - Caltrans''. Jak do tej pory naliczyłem dziewięć albumów które nagrałeś. Każdy z nich jest inny i unikatowy. To obecnie rzadko spotykane bowiem artyści często przywiązują się do jednego stylu (nie chcę powiedzieć - szablonu) gdy nagrywają albumy. Wiem, że wychowywałeś się w rodzinie powiązanej z muzyką. Czy możesz rozwinąć ten temat, jak to wszystko się zaczęło i dlaczego wybrałeś psytrance?

Dorastałem wiedząc jakie to uczucie gdy muzyka łączy ludzi podczas wspólnego śpiewania/grania piosenek i "jamowania". Pojmuję to jako transpersonalne doświadczenie z nierozerwalnie związanymi wynikającymi z tego czynnikami włączając w to ducha. Nie jestem zainteresowany mistyką, religijnością ani new age, lecz intensywnie czuję to, w jaki sposób pewne rzeczy się ze sobą łączą. Psychedelic trance w swoich najlepszych momentach jest w pewien sposób powiązany z tym uczuciem. Trans jest czymś co się odczuwa przy każdej muzyce z którą jesteś związany gdy wyruszasz dzięki niej w podróż.

Jako społeczeństwo straciliśmy połączenie z tym uczuciem, muzyka pełni obecnie funkcję? hipnotyzowania ludzi i przekonywania ich by zakupili jakieś produkty. Nawet w muzyce elektronicznej i psytrance można znaleźć dużą ilość tanich sztuczek, więc to orzeźwiające gdy możemy szczerze poczuć ten flow. Dla mnie, taniec w transie jest pewnym rodzajem medytacji w ruchu, gdzie problemy zostają dopasowane do ich rozwiązań gdzieś w tle i po cichu, to pewien rodzaj terapii, zarówno w tworzeniu/graniu muzyki jak i jako tańczący. Dlaczego psytrance? To historyczny przypadek: na początku lat 90'tych mogłeś znaleźć punków, hipisów, gotów, dzieciaków z klubów i każdy rodzaj subkultury wessany wewnątrz sceny rave i przez nią przemieniony. Psychedeliczny trans w tańcu zaistniał wówczas w pełnej mocy i był to wir który mnie po prostu wciągnął. Oczywiście, jak ze wszystkim, uzależniamy się od już poznanych reguł i zaczynamy je powtarzać w kółko, co nie przynosi żadnych dobrych rezultatów w momencie gdy duch poznał i docenił inne z nich będące bardziej frywolnymi lub atrakcyjnymi.

W zasadzie, jeśli chodzi o ten temat, uważam iż fiksacja na punkcie reguł jest ludzkim nawykiem stojącym za większością naszych indywidualnych i kolektywnych problemów, gdyż SPOSÓB w jaki coś jest wykonywane jest o wiele ważniejszy niż CO się wykonuje.

Raczej wolałbym posłuchać jakichś niesamowicie skomponowanych wokalnych harmonii niż beznadziejnej muzyki elektronicznej pozbawionej inspiracji. Dobry house jest lepszy od kiepskiego psytrance, a powstawanie tych gatunkowych plemion jest tak naprawdę po raz kolejny wyłonieniem się nacjonalizmów i innych "izmów", co jest regresywne a ja jestem zwolennikiem stąpania do przodu. Uważam iż czasami bardzo głupie rzeczy przeciwdziałają zaakceptowaniu nowej muzyki.

Przykładowo: dlaczego ten ciągły disco beat, 4 na parkiecie, wiedzie prym w większości muzyki tanecznej? Słyszałem ludzi którzy dosłownie stwierdzali iż nie są w stanie tańczyć do breakbeatowego kawałka bo nie ma tam wielkiego bum bum mówiącego im kiedy mają podskakiwać. Ehh.

Z drugiej strony dlaczego w północnych Stanach Zjednoczonych mamy ogromną popularność trap, dubstep, bass-music i innych brzmień tego typu? Wpasowuje się to w znajomą strukturę rytmiczną hip-hopu. Europa ma obsesję na punkcie 4 na parkiecie, gdyż wpisuje się to w dziedzictwo disco które było odrzucone w północnych Stanach na rzecz rocka.

2. Gdzie widzisz siebie za 5 lat? Szczerze w to wątpię, ale czy jest jeszcze coś powiązanego ze sceną psytrance co chciałbyś osiągnąć? ;)

Cóż, scena jest bardzo kompetytywna (ze strony producenta/DJ... na szczęście nie ma zbyt wiele kompetytywnego tańca lol.) i wymaga pracy aby pozostać "aktywnym" w oczach ludzi. Nie zbliżyłem się nawet trochę do osiągnięcia moich celów, raczej czuję iż byłem na dziwnej przejażdżce która nie skierowała się w tą stronę w którą chciałem i rozumiem, że to z powodu różnic w moich zainteresowaniach a tych należących do innych zaangażowanych w trance hahah. Tak czy inaczej, jeszcze długa droga przede mną.

Odmawiam popularnych kategoryzacji i rzucam ci wyzwanie abyś głęboko w sercu pamiętał czym jest piękno, niebezpieczeństwo, ekscytacja, etc. to jest mój cel: przebijać się przez hałas i dotknąć twojego serca. Odrzucam ideę iż artysta jest jedynie pustą cegłą w ścianie jakichś statycznych niezmiennych narzuconych przez boga stylów muzyki.

Gatunki wczoraj nie były takie same i nie będą takie same jutro. Pragnę być częścią redefiniowania dźwięków przyszłości, nie reliktem przeszłości ani bezradnym naśladowcą zredukowanym do recytowania wyuczonych formułek.

Muzyka oparta na formułach jest skończona. Mogę dosłownie stworzyć oprogramowanie które będzie nagrywało odtwórczą elektronikę bez wyrazu, tak jak praktycznie każdy rozsądny i kompetentny inżynier oprogramowania z małą skalą muzycznego szkolenia plus okiem i uchem obserwatora. Stylistyczny redukcjonizm całej muzyki elektronicznej osiąga komercyjny cel stworzenia prostszych gustów ludzi które będą łatwe do zaspokojenia przez roboty. Nie jestem zainteresowany w podążaniu za odtwórczością, lecz w obserwowaniu atmosfery i reakcji.

Jestem człowiekiem i będę kontynuował tworzenie muzyki przez całe życie. Moje zainteresowanie tematem jest silne jak nigdy, moje zdolności produkcji są lepsze niż były a pisane utwory mają najlepszą formę niż kiedykolwiek dotychczas. Zainteresowania sceny się zmieniają, każde miejsce jest inne, tak jak każda grupa czy ekipa.

Lubię myśleć o nas jako będących częścią jakiejś galaktycznej federacji lub ustroju transiarzy, i każdy może odwiedzić dowolny lokalny zakątek i, o ile tylko posiada kartę członkowską, mieć wstęp i zaoferowane miejsce do spania i tańca na każdym parkiecie z przyjaciółmi gdziekolwiek na świecie. Mamy dużo rzeczy do zrobienia. Jestem zainteresowany w tworzeniu kultury. Zbudowałem fundament i widzę następny poziom budowania społeczności który jest potrzebny. Mam zamiar zorganizować event w nadchodzącym 2016 roku przed BooM, tylko podczas weekendu, ale w urokliwym zielonym miejscu. Bądźcie gotowi :D Gdzie widzę siebie za 5 lat? Paląc moją fajkę, grając na stworzonym przez siebie instrumencie strunowym nagrywając zwariowany space jazz czy coś w ten deseń. Na pewno psytrance będzie wtedy inny. Taki sam, a jednocześnie inny. Mam nadzieję tańczyć i czuć ten rytm w kolanach przez kolejne 500 lat...

aaron.jpg
3. Zanim powstał Twój pierwszy album, który okazał się światowym hitem ("Psymatix") pracowałeś z Lev Greshilov (Kindzadza) przy jego projekcie Kindzadza with Friends -"13 Dimension Connection". To było w 2005, wspaniałe lata dla sceny psychedelic dark trance. Jakie są różnice gdy pracujesz z kimś nad wspólnym utworem a gdy robisz to sam? Czy wygląda to bardziej jak "ja kontra ktoś inny" czy też raczej jest to "przyjacielska kolaboracja"?

Pracowaliśmy razem przy kilku kawałkach. On zdecydowanie ma swój unikatowy sposób pracy, to w jaki sposób osiąga swoje specyficzne brzmienie. Dobrze się bawiłem pracując nad muzyką wspólnie z Lev.

Praca z kimś nad kawałkiem jest jak robienie czegokolwiek innego z drugą osobą: wszystko zależy od międzyosobowej dynamiki. Najwięcej zabawy miałem gdy oboje z nas przyjmowaliśmy wszystko na bieżąco, bez dodawania zbyt wielu wcześniej ustalonych pomysłów lub osobistych restrykcji do wspólnego wysiłku. Jest w tym pewna doza "usunięcia się z drogi i pozwolenia innej osobie prowadzić" która jest potrzebna, więc to oznacza konieczność posiadania przynajmniej jednej osobowości która będzie chciała ustąpić pola jeśli to konieczne. To trochę jak prywatna impreza, jeśli pozwolisz temu zaistnieć w ten sposób, gdy dajesz czadu z kimś i zachowujesz się tak jak gdyby cały świat kręcił się wokół kawałka który piszecie. Stworzenie czegoś i skoncentrowanie się może naprawdę poprawić ci humor.

Są też bardzo trzeźwe sesje które miewam z innymi przyjaciółmi, gdzie chodzi głównie o osiągnięcie progresu i pod koniec jest to inspirujące, ale droga prowadzi przez malutkie kawałki które rzeźbimy. Tak czy inaczej, dodaje to miłego socjalnego aspektu do procesu produkcji. Ten aspekt można też odnaleźć w zespołach i sesjach jamowych, jest to część muzycznej komunikacji, to pewien rodzaj telepatii. (I to prawda: jeśli posłuchasz jamu grupy doświadczonych muzyków którzy nawet mogą siebie nie znać ale wyczuwają momenty w których mają grać i w jakim tempie. Ten rodzaj komunikacji istnieje poprzez falę wiodącą muzyki...)

4. Powracając do "Psymatix" - jest to (nadal) mój ulubiony album Twojego autorstwa. Ile czasu zajęła produkcja? Ile zajmuje teraz? Czy bycie doświadczonym producentem zmniejsza okres czasu potrzebny do sfinalizowania produkcji?

Utwory były zebrane na przestrzeni roku, wówczas zacząłem pracować nad albumem. Mieszkałem wtedy w szwajcarskim Basel dzieląc dom, i jeden z gości który miał naprawdę niezłą robotę posiadał niesamowite studio dosłownie każdym syntezatorem dostępnym w tamtym czasie, do tego Kyma, głośniki Adam S2A plus 2 x Sub24 (z 18''). Byłem nieźle zmieszany brzmieniem pomieszczenia i w szczególności rozmieszczeniem subów. Spędziłem całą jesień i zimę składając miksy do kupy i układając album w jedną nieprzerwaną całóść. Sam wykonałem mastering (był to prawdopodobnie błąd, biorąc pod uwagę wszystkie zmienne) i absolutnie żadna część tego albumu nadaje się do zagrania podczas setu DJ, lol. (żartuję, ale wszystkie poziomy głośności są bardzo nisko a wszystkie numery są zmiksowane razem w całość.)

Zazwyczaj siadałem do "szkicu" kawałka, jak to nazywam, w jednym dniu: początek do zakończenia, podstawowe koncepty i pomysły. Często grałem fragmenty tych już zmiksowanych w setach aby sprawdzić, jak się sprawdzają. Ilość czasu wymagana do stworzenia "szkicu" numeru różni się w zależności od poziomu skomplikowania historii i tego jak bardzo, w porównaniu do tradycyjnych, wymagające natchnienie czuję. Ukończenie "szkicu" w finalny utwór oznacza wiele posiedzeń i około 20-40 godzin pracy, w kontekście dopracowywania historii (dodawania nowych części) rzeźbienie poprzez edycję, usuwanie fragmentów kawałka i całkowite kasowanie pewnych leadów czy melodii jeśli są rozpraszające lub nie pomagają. Doświadczenie pozwala mi szybko tworzyć dźwięki które mam w głowie, jeśli mam jakieś specyficzne brzmienia które chcę stworzyć, łatwo jest to zrobić. Obecnie jestem o wiele bardziej poświęcony sprawdzaniu klimatu i pracuję jedynie nad tym, co mnie inspiruje. Szukam czegoś więcej niż jedynie prostego pierdolnięcia "yarrggghhh!" w numerze. Chcę, aby był satysfakcjonujący cieleśnie ale również na poziomie intelektualnym.

5. Niektórzy ludzie widzą vaginę na okładce "Psymatix" - czy to prawda i kto wpadł na pomysł umieszczenia cipki na okładce? ;)

Ah, jest to diagram cymatyczny czegoś co o ile pamiętam jest falą sinusoidalną poruszającą piasek z częstotliwością 3600 Hz na szklanej płycie. Klangwasserbilder to nazwa oryginalnej pracy z której zostało wzięte zdjęcie, które wykupiliśmy od Antoine Merger (Punkadelic) aby użyć jako podstawy tej twórczości. Psymatix jest o cymatyce (cymatics -dop. tłum.) (z greckiego "kyma"- "fala") która jest interesującą nauką

6. W tym samym roku (2007) wychodzi "9 Lives" od Zaikadelic Records. Ten album nie był nagrany w takim samym stylu jak "Psymatix". Według mnie był on po prostu czystym rdzeniem mocy dark-psytrance. Nawet ze słowem "dark" wrzuconym do młynka. Masywne bity, perkusja uderzająca w ciebie jak gdyby była zautomatyzowaną siekierą z podkręconymi RPM i tak dalej... Które z tych dwóch wydawnictw preferujesz i dlaczego?

Nadal gram numery z "9-Lives", w szczególności "Dreamwaves". Czuję specyficzną surową nocną rock-n-rollową energię z "Psymatix" ale "9-Lives" postawił nowe pomysły na stole: nowe idee z którymi scena dark psytrance nadal ma pewne problemy, stąd też mój odwrót od tejże. Interesuje mnie pełne spektrum psychedelii a "reguły" ze strony dark psytrance są bardzo restrykcyjne i mają coś wspólnego z gustami pewnych specyficznych DJów co dla mnie sprawia wrażenie bycia "macho" i nudnym. Są oczywiście niektóre wspaniałe doświadczenia na tym polu, ale wydaje mi się iż cała historia zmiana światła nocy w poranek powinna ukazywać szersze spektrum muzyczne. Kiedy sprawdzam inne rodzaje transu aby porównać poziomy miksu i tak dalej, zazwyczaj wybieram pierwszą dziesiątkę w stylu fullon. Zatem, "9-Lives" był nagrany później niź "Psymatix". Oba są częścią kontinuum. "9-Lives" pojawił się tuż zanim high-tech został zdefiniowany jako high-tech, tak więc ciągle czułem jego wpływy wplecione do dark psytrance i ogólnym psy (nie wspominając już, że Cosmo wpadał w odwiedzinypodczas pracy nad niektórymi z kawałków które selekcjonowałem mieszkając w domu u przyjaciół w Budapeszcie lol)

forest.jpg
7. Jest z tym powiązane również następne pytanie - dlaczego wybrałeś ksywkę Ocelot, i dlaczego stwarzasz wszystkim problemy pisząc ją oCeLoT? ;)

Bardzo żałuję iż nas wszystkich w to wpakowałem. Wymaga się aby wymyślać nieskończenie zAbAwNe tytuły. To obecnie rzadki (ze względu na kłusownictwo i jego wspaniałe futro) dziki kot z Ameryki Środkowej z cętkami na swoim futrze. Prowadzi głównie nocny tryb życia, doskonale poluje i łowi ryby, zazwyczaj samotny, i ma wielkie oczy i uszy, mówiąc krótko.

Początkowo byłem zainspirowany pomysłem użycia nazwy pochodzącej od natury, zamiast tych wszystkich nazw kosmicznych-odkrywców. Dzisiaj po prostu to akceptuję i tarzam się w tym, jak w błocie. Posiadam znak handlowy dla słów "oCeLoT" w kontekście "produkcji muzyki i występowania dla innych". Musiałem usunąć kilku innych ocelot'ów chcących używać tej nazwy i to zawsze nieprzyjemne uczucie, podczas gdy uczyłem się międzynarodowego prawa handlowego, co jest marnotrawieniem twórczego czasu. Jestem OK z normalną kapitalizacją, z jakiegoś powodu utknąłęm na bardzo wielbłądzim pisaniu ze względu na pewnego przyjaciela który pisał WSZYSTKO w ten sposób. Chcę po prostu móc normalnie zyć dalej.

8. Co skłoniło Cię do nagrania ambientowego/chilloutowego albumu "One" dwa lata temu (2009, Avatar Records)?

Inspiracja muzyczna. Dla mnie, psy i chill to dwie strony tego samego medalu, chociaż moje psy-dzieciństwo dało mi zbalansowane zrozumienie, w przeciwieństwie do wskakiwania prosto ze sceny speed-metal do dark psy. :D

Głównie słucham akustycznej lub instrumentalnej muzyki, gdy robię to dla przyjemności, włączając w to ekipy takie jak Yes, Mahavishnu Orchestra, Santana, Earth Wind and Fire, King Crimson, Fela Kuti i legendy progresywnego & psychodelicznego rocka, jazz fusion, world jazz oraz rzeczy które są bardziej szaloną i swobodną MUZYKĄ.

Muzyka elektroniczna to wciąż niemowlak w pieluchach, który już stał się dziwką. Nasza "lekko hipisowska" scena zawiera ubranych uczestników, brak orgii jako takich (przynajmniej nie na parkiecie) i socjalne dawki psychodelików pośród małych części widowni, i nazbyt często pewne rodzaje wciąganych stymulantów lub alkohol dla reszty. Przyda nam się dobra muzyczno kulturalna lekcja ze strony naszej starszyzny (stańmy się nieco bardziej szaleni!).

Mój pierwszy chilloutowy album jest mocno elektroniczny i wyprodukowany praktycznie jako muzyka taneczna. Mój nowy chilloutowy materiał jest znacznie bardziej instrumentalny i mam nadzieję zarazem bogatszy i głębszy. Pierwszą rzeczą na liście która w tym momencie ogranicza moją produkcję muzyki to brak pewnych instrumentów muzycznych oraz pieniędzy aby je kupić lub zbudować, przynajmniej teraz. Nie mam już dłużej basu ani gitary elektrycznej i bardzo mi ich brakuje. Posiadam listę instrumentów i sprzętu których potrzebuję, tak szybko jak to tylko możliwe. Prawdopodobnie jestem kandydatem do "robi coś z niczego" (sprawdźcie poniżej).

9. Czy przykładasz dużo wagi do nazywania utworów? Czy są one dla Ciebie w jakiś sposób ważne? Pytam o to, ponieważ pamiętam słynną historię powiązaną z wydaniem Twojego drugiego albumu dla Zaikadelic Records w 2010 - "You Live in a Zoo". Utwory z albumu wyciekły do sieci zanim został ukończony. Pamiętam, że zareagowałeś wtedy raczej nietypowo - nie tylko obracając całą sprawę w żart ale również domagając się aby piraci przynajmniej postarali się zachować odpowiednie nazwy utworów.

Hahaha! Więc najpierw nadaję nazwę projektowi gdy nad nim pracuję. Zazwyczaj jest opisowa i mnemoniczna, o czymś co chciałbym osiągnąć w danym kawałku, co może lub nie musi się wydarzyć. Często zostaje zmieniona gdy numer jest gotowy. Nie bardzo wychodzi mi nadawanie nazw i nie powinny być przyjmowane jako coś bardzo istotnego.

Sytuacja z albumem który wyciekł była wkurzająca, gdyż to był praktycznie czas wydania a kawałki to były po prostu niektóre numery nie będące tymi z albumu które skopiowałem kumplowi, niektóre z nich były ale całość pirackiego "wydania" zawierała okładkę i udawała nadchodzący album! Co za gówno. Z nikogo nie żartowałem- byłem wnerwiony bo to nie był album a oni próbowali to sprzedać jak gdyby nim był! To zdecydowanie najbardziej lekceważąca rzecz jaką ktokolwiek kiedykolwiek mi uczynił, jeśli chodzi o muzykę. Chcesz zerżnąć wydawnictwo i rozpowszechnić? W porządku. Chcesz je w dniu wydania? Jasne. Chcesz je dzień przed wydaniem? Niedobrze, bo może nie być ukończone i niszczysz w ten sposób to, co chciał przekazać artysta. Zareagowałem w jedyny sposób w który mogłem: prawdziwe wydawnictwo zostało wypuszczone i nazwy musiały zostać zmienione ponieważ był to całkowicie inny produkt.

JetMan: Pamiętam, dla ostatecznej wersji albumu kawałki zostały zmienione. To samo tyczy się tytułów. Tak więc wśród materiału który wyciekł znalazł się numer zatytułowany "Conspiracy of Love"... który na wydanym albumie został zamieniony na "Sidewinder". Czy to było coś, czego domagało się Zaikadelic czy to był Twój pomysł? Skąd bierzesz pomysły na nazywanie swoich numerów?

Zasugerowałem plan Dennisowi Zaikadeli, gdyż on po prostu podesłał mi link do pirackiej wersji i powiedział "i co teraz?"

10. Kolejne pytanie jest również powiązane z tym tematem - jakie są Twoje poglądy odnośnie piractwa?

Naprawdę mógłbym się tym nie przejmować. To była już stała część sceny w momencie gdy zacząłem wydawać. Oryginalnie, techno i inna elektronika była na winylach. Nie możesz tak naprawdę spiracić winyla, albo możesz, ale to już nie jest to samo, bowiem chodzi tutaj o tą właściwą fizyczną rzecz, a DJ potrzebował winyli. Miałem 2 wydawnictwa na winylach w latach 90tych. Psy był od samego początku zawsze sceną "nagraj-przegraj". To, jak ja to rozumiem, ktoś podsyła numery przed wydaniem pewnym DJom ale reszta czeka aż muzyka zostanie wydana i wówczas, naturalnie, wszyscy kopiują płytę swojemu kumplowi. W porządku.

Czego nie lubię to tego podejścia, w szczególności w środowisku deweloperów programowania i technologii, iż piractwo jest "podkreśleniem wartości twórcy" w momencie gdy to Ty i ja jesteśmy twórcami a nie Sony Music. To nastawienie zazwyczaj reprezentuje to iż należy się PRAWO posiadania rzeczy nad którymi ciężko pracuję, cóż nikt nie ma prawa do tego co stworzę jeśli nie zechcę się tym podzielić, sorry. Nie podoba mi się również nastawienie, że wykonawca może oczekiwać zarobienia pieniędzy jedynie poprzez booking. Cóż, na tej scenie nawet najwięksi artyści za występy zarabiają raczej mało (zazwyczaj kwoty oscylują pomiędzy 500.00 EUR a 3k EUR, to jest to co sam widziałem lub słyszałem, dla renomowanych wykonawców).

Myślę iż jest możliwe abym osobiście mógł sprawić by wydawanie muzyki stało się dla mnie znowu opłacalne ale to jest coś co dotyka w tej chwili wszystkich. To jest właśnie powodem dlaczego widzisz powstawanie swego rodzaju trance-mafii, ponieważ wytwórnia nie może zarobić żadnych pieniędzy więc staje się agencją bookingową, wytwórnią, orędownikiem specyficznego stylu muzycznego i jednocześnie życiowym doradcą estetyki.

11. Twój styl staje się porządnie pokręcony na "Style is not a Style". Dla niektórych ludzi zbyt wiele rzeczy zostało tam ze sobą wymieszanych- jeśli chodzi o miksowanie stylów i wpływów. Jakie było przesłanie stojące za tym albumem? Dlaczego został wydany za darmo? Czy była to zemsta na ludziach stojących za piracką wersją poprzedniej produkcji? ;)

Myślałem, że to oczywiste ale sprostuję: osobisty styl danego twórcy nie jest powiązany z pod-stylem do którego trafiają poszczególne numery. Jeśli nagram reggae, będzie brzmiało jak Ocelot Reggae, co będzie dobre lub złe, gdyż nikt nie potrafi ukryć swojej własnej osobowości. Wiele osób pyta w jaki sposób osiągnąć oryginalne brzmienie, osobisty głoś w produkcji muzyki i uważam iż chodzi po prostu o pozostawanie wiernym samemu sobie i zauważanie rozmaitych "wariactw" które czynią cię tym, kim jesteś. Wielu zadaje pytanie "ah w jakim stylu nagrywasz" i jak dla mnie to jest chore pytanie. Jeśli ktoś jest w stanie wyprodukować jedynie jeden rodzaj muzyki i nigdy nie próbują nagrać żadnego innego gatunku, ta osoba nie jest zbyt utalentowanym artystą, moim zdaniem, gdyż nie jest zainteresowana w poszerzaniu horyzontów, udoskonalaniu, wzrastaniu i nauce. Nie mam cierpliwości do ludzi którzy żyją wewnątrz jednego gatunku muzyki i czują iż każda inna jest niedobra. To naiwne. Dobry producent może nagrać każdy gatunek muzyki ale on zawsze będzie nosił w sobie jego osobisty styl. Czy rozumiesz o co mi chodzi?

live.jpg
12. "Play this at Sunrise" brzmi jak goa nagrane przez Ocelota. Twój ulubiony kawałek goa trance?

To coś pomiędzy "Boundless" Prana, "Alien Pump" Tandu, "Friaagram" od Psychopod (lub też być może raczej całość psychedelic trance?)

Lubię MFG i Astral Projection, Hommega "Full-On Audio" do edycji numer 4, etc. po prostu chodzi o to, że te wszystkie melodie były bardziej niesamowite gdy pojawiły się po raz pierwszy- obecnie czuję iż powinniśmy rozciągnąć swoje harmoniczne i melodyjne koncepty po raz kolejny, poza fullonową skalę blues! (gdzie udaliśmy się po skali moll harmonicznej z goa)

Dark psy otworzył możliwości do enharmoniczności i być może pewne zainteresowanie w kompozytorach takich jak Igor Stravinsky, John Cage, Alfred Schoenberg, etc... dziwna post-romantyczna muzyka symfoniczna twórców XX wieku, kompozytorów filmowych takich jak Rimsky Korsikov. To było dziwne i pokręcone. Ogólnie główna sprawa w psy i całości elektroniki jest taka iż chodzi w niej o brzmienie i teksturę tego brzmienia i często muzykalność jest po prostu kiepska, w sensie iż została wytworzona przez operator syntezatora a nie kompozytora. Potrzebujemy więcej kompozytora i więcej muzyka wewnątrz tych utworów albo będą się wydawały cienkie i dwuwymiarowe i nie przetrwają.

Teraz, jeśli główny nurt psy może docenić koncept progresji akordów nad improwizacją, wówczas będziemy wreszcie coś w tej muzyce będzie się działo, ponieważ nadal do tej pory jest ona modalna i statyczna. Nie ma potrzeby zmieniać tonikę nut aby odejść od modalizmu! Boston, zespół, "It's been such a long time" ma tą świetną progresję akordów ponad improwizowanym jednotonowym basem. Potrzebujemy więcej harmoniki i emocjonalnej głębi! Posłuchaj gypsy jazz, jazz, folk, popularnej muzyki która doprowadziła do powstania rocka (poprzez całe lata 20ste, 30ste, 40ste, 50te, 60te używane były głębokie harmonie akordów, progresje akordów) bogate emocje które naprawdę nie potrzebują zbyt wielkiej ilości komórek mózgowych aby je docenić i może to poczuć każdy. To była MUZYKA. Nie ma potrzeby kopiowania tamtej muzyki, ale proszę przestańmy w końcu udawać iż nasza muzyka osiągnęła chociażby minimalny poziom rozwoju. To ciągle niemowlę które robi kupę w pieluchy! Czas zmienić pieluszkę!

13. Niewielu ludzi słyszało o Twoim projekcie Prog-A-Lot (pierwszy album z 2011 można znależćna Ektoplazm). Jak się odnajdujesz w progresywnym psytransie? Co Cię w nim kręci? I o co chodzi z osłami na okladce?

Rzeczywiście, ten materiał ma już kilka lat (co oznacza iż ten nowszy jest mniej nostalgiczny, bardziej techniczny i "psy" oraz nieco bardziej ruchliwy i taneczny.) Można na niego spojrzeć jako ewolucję konceptu "DreamSelector" który początkowo wydawał się nieco niegrzeczny, gdyż uważane było moralnie złe tworzenie muzyki melodyjnie "cheesy" bedąć producentem rozdającym karty na scenie dark psy. W końcu musisz ująć te emocje i włożyć w nie więcej "yargghhh!" pierdolnięcia!

Cóż, obecnie DreamSelector nieźle mnie wkurwia, dlaczego? To intensywność i "yargghhh!" które nie pasują i wydają mi się teraz bardzo nachalne i piskliwe. Zdałem sobie sprawę, że tego typu rytmy lepiej pasują do bardziej płynącego klimatu. Odpowiednie rozluźnienie zwieracza odbytu wymaga wielu ćwiczeń aby groove lub flow pojawił się na parkiecie, w przeciwieństwie do tej dziwnej rzeczy mulabhanda "puśćmy to niech leci do góry" którą popierają hardcorowi guru psy. (dop. tłum. - chodzi o pędzące coraz szybciej/wyżej kulminacyjne momenty w utworach)

Cóż, można tańczyć i tworzyć progresywny trans do późnej starośći. Jest w nim pewna jakość a'la "tai-chi", gdyż nie chodzi tam o to jak ostry lub intensywny on jest lecz raczej o elegancję i funkcjonalność samej formy. Osobiście czuję się znacznie bardziej elastycznie tworząc coś w ramach "progresywnego psy" aniżeli nocnego psytrance, gdyż to niezłe wyzwanie wymyśleć coś ciągle ekscytującego w momencie gdy intensywność jest tak bardzo podbita. Poranny psy wydaje się płynąć całkiem łatwo. Chillout jest jak chodzenie czy rozmowa. W między czasie, przygotowuję nowy mini album Prog-A-Lot, do wydania w okolicach środka lipca 2015. Jestem nieźle podekscytowany muzyką na nim, wiele kawałków jest całkiem mocnych! :) Jasna cholera!

14. Czy byłeś kiedykolwiek w Polsce?

Byłem tam podczas studiów w Czechach, ponad 20 lat temu, ale nigdy tam nie grałem ani nie byłem na żadnej imprezie.

mad.jpg
15. Wiem, że jesteś bardzo zaniepokojony obecnym stanem naszej planety. Szczególnie jeśli chodzi o fakt, że ludzka rasa nie okazuje wystarczająco dużo szacunku za to co owa planeta nam oferuje. Czy możesz nam o tym opowiedzieć?

Uważam iż ludzie są bardzo skoncentrowani na sobie i lubimy myśleć iż mamy prawo pokryć całą powierzchnię planety centrami handlowymi i parkingami, jeśli tak nam się zachce. Mamy możliwość myślenia abstrakcyjnego, i często mylimy nasze abstrakcje (model w naszym mózgu) ze światem rzeczywistym. To może prowadzić do pychy.

Pokazujemy kosmiczny brak szerszego myślenia (sprawy takie jak: cykl wody, gdzie trafiają nasze odchody, jak jednogatunkowa agrykultura na ogromnych obszarach ziemi może się wiązać z rozpowszechnianiem się pewnych rodzajów szkodników, gdzie trafiają śmieci które wyrzucamy "do śmieci", jak działa którykolwiek z naturalnych cyklów, i układanie ludzkich aktywności w synchronizacji z nimi oraz aby wykorzystać je dla naszego dobra, przykładowo wietrzne farmy) szczególnie w naszych publicznych fabrykach ideologii znanych jako "edukacja" i "media".

Podkreślę dwie rzeczy, jedna to to iż jakikolwiek produkt uboczny lub częściowy który stwarzamy trafi w końcu do naszego łańcucha pokarmowego lub wodnego, więc weźcie to pod uwagę. Podkreśliłbym również umiejętność uczenia się osoby, jej lub jego, o potrzebach i nawykach konsumpcji i aby realizować te potrzeby bardziej bezpośrednio. Byłbyś zdziwiony jak wiele przeciętna osoba uznaje za niezbędne, powielając teorię iż w jakiś sposób "potrzebujemy" tej nowoczesnego gównianego, sorry, miejskiego życia.

Żyję na zboczu góry w Portugalii. Mamy wodę płynącą obok nas przez większą część roku, używamy jej i magazynujemy gdy przepływa. Hasło "konserwowania" wody nie jest tak istotne w tego typu koncepcie, tak jak jest w przypadku miast które zużywają naturalne zbiorniki wodne o wiele bardziej niż aby sprostać swoim potrzebom. Co jest ważniejsze, w moim wypadku, jest nie zanieczyszczanie przepływającej wody żadnymi syfami.

Obecnie produkuję całą swoją muzykę na małym elektrycznym systemie który zbudowałem dla naszego domu, ma on obecnie jedynie 500 Watt całkowitej mocy (w tej chwili jedynie słonecznej, ale dodam jeszcze małą turbinę wietrzną przed nadchodzącą zimą. Na bezwietrzne pochmurne dni obecnie jestem nieco w dupie. Bawię się trochę z pomysłem turbiny zasilanej parą wewnątrz samo-utrzymującego się systemu bojlerów i nagrzewaczy: przed nagrzewaczem komora powiększająca i turbina tuż przed tym. Jednak nie jestem pewien czy chcę cztery strumienie pary wewnątrz mojego domu lol). Kompostuję swoje odchody przy pomocy trocin, to oznacza również brak zapachu w suchej toalecie, gdyż zawiera ona duży pojemnik pod spodem który opróżniam raz na tydzień do dziury w ziemi którą zapełniam przykrywam i zostawiam przez co najmniej rok zanim rozrzucam ro później w lesie między drzewami (wówczas jest to już czysta ziemia, z dżdżownicami. Polecam książkę "The Humanure Handbook"). Czy to być może aby nie jest aby zbyt szczegółowa informacja dla waszych czytelników?

JetMan: Haha, nie nie, jestem pewien, że sobie z tym poradzą. :D

Chciałbym widzieć więcej szacunku, ogólnie, w ludzkim społeczeństwie. Gazety i branża telewizyjna zarabiają pieniądze na nakłanianiu do zachowania pozbawionego szacunku. Obecni politycy są wobec siebie bardzo lekceważący, i zapraszają innych do podobnych zachowań, co kończy się powtarzaniem tych zachowań na poziomie tkanki społecznej.

Widzę partie jako społeczność która czyni odwrotnie, zachwalając szacunek do drugiej osoby. Myślę, że powinniśmy się trzymać tego jako wartości i nalegać aby tak się stało. Uważam iż ważnym jest zaangażować ludzi w każdym wieku, uwzględnić punkty widzenia wszystkich, nie tylko hardcorowych zwolenników psytrance tak, że festiwal może być wersją społeczeństwa funkcjonującą bardziej fair. Nawet nie proś mnie o rozpoczynanie tematów takich jak "czczenie" DJów, bycie "cool" czy noszenie ciuszków, etc. Wierzę w trwające całe życie społeczeństwo interesujących ludzi, a nie jakieś pięć minut błyszczenia w jakimś stylu a później "zniknięcie".

16. Co myślisz o obecnym stanie sceny psytrance? Czy duch gdzieś uleciał? Ludzie są zbyt skoncentrowani na narkotykach? Czy też może jest tak dobrze, jak nigdy?

Gdzie? Na których imprezach? Którą "pod-scenę" rozdzielonej-podzielonej sceny trance obserwujesz? Fullon? Zmienił się, dorósł i w zasadzie trzyma się całkiem mocno, z mniejszą ilością głupich rzeczy i naleciałościami z darków i psy wczesnych lat 2000.

Scena dark psy jest praktycznie martwa, lub też żyje dalej jako "forest" albo "high-tech". Ta pierwsza oznacza zazwyczaj coś w stylu Parvati lub Discovalley Records a ta druga w zasadzie hardcore biorąc pod uwagę definicje wczesnych artystów tego stylu takich jak Cosmo i Highko. Widzę, że high-tech jest bardzo popularny wśród dzieciaków a dzisiaj nie ma już sceny hardcore techno, więc te wszystkie dzieciaki chodzą na imprezy high-tech, w każdym razie tak to wygląda w miejscach które widziałem w Meksyku lub tutaj w Portugalii.

Ciągle widzę lśniących pięknych ludzi (freaków i hipisów!) wszędzie cieszących się życiem tak, jak to zawsze robili. Ale poza tym dostrzegasz również lokalne sceny psy, wieśniak psy hahaha i wtedy to wygląda inaczej. Obecnie masz wszystko w tym samym czasie.

Wielu z freaków i podróżników jest obecnie zainteresowanych innymi rzeczami aniżeli tylko muzyką: nazwałbym to sztuką prowadzenia życia. Chodzi o to w jaki sposób spędzamy czas który mamy dostępny będąc żywym w naszych ciałach na ziemi.

peacock.jpg
17. 29 maja tego roku grałeś na imprezie StRoBoLoBo w Chorwacji. Jak było oraz czy to Ty zażądałeś aby nazwa wydarzenia była napisana w ten sposób? :D

Nie, ale ich scena w kształcie merkaby była niesamowita, i jestem pewien iż się obracała.

18. Jaka była najbardziej niesamowita impreza na którą zostałeś zaproszony? Jak scena wypada w porównaniu w różnych krajach?

Jeśli chodzi o pierwsze pytanie: 1999 Mexico City party- grałem pierwszy raz, 2006 Soulclipse w Turcji, 2008 Khan Altai Eclipse w syberyjskich górach Ałtaj, Midnight Sun festiwal w zeszłym roku, niezliczone przygody na Krymie, ośmiogodzinny chorwacki set, mógłbym tak długo wymieniać. Duże festiwale również są fajne, ale nie chcę karmić ich rosnących ego. ;)

Jeśli chodzi o twoje drugie pytanie: po pierwsze, to cudowne iż mam przyjaciół w krajach na całym świecie i, że mogę widzieć jak w każdym z miejsc ludzie po prostu robią to, co kochają i radzą sobie z życiem. Jestem naprawdę szczęściarzem/szczęśliwy mając tą międzynarodową sieć przyjaciół i za to dzięki "transowej scenie"!

W każdym kraju jeśli chodzi o imprezy wygląda to inaczej. Co oznacza bycie zainteresowanym Psychedelic Trance w Rosji versus Meksyku versus Indiach versus Japonii versus Chorwacji, wow. Mogę jedynie powiedzieć iż jest w tym zarówno aspekt międzynarodowy (hej, większość z nas lubi trawkę lub psychodeliki, lub sztukę wizjonerską lub kolory purpurowy-zielony-i-pomarańczowy zmieszane razem!) jak i lokalny. Naturalnie, jako podróżnik, jestem zainteresowany w odkrywaniu "dzikich terenów", więc pomimo uwielbienia i docenienia tej typowej sieci która trzyma nas razem,za każdym razem próbuję doświadczać także więcej lokalnych aspektów.

19. Gdzie możemy Cię usłyszeć na żywo podczas kolejnych miesięcy? Wiem, że zagrasz na portugalskim Freedom Festival... gdzieś poza tym?

W nadchodzący weekend (3-5 lipiec) będę we Włoszech na Rotto Su Goa następnie 10-12 lipiec odwiedzę Rumunię na festiwalu Transylvaliens, później Freedom Festical tutaj w Portugalii w sierpniu, następnie Wiedeń 17 października oraz Paryż czternastego listopada, tyle jak do tej pory potwierdzone. Będę uaktualniał moją stronę internetową z odpowiednim kalendarzem wkrótce, w międzyczasie sprawdźcie mojego Facebooka.

20. Powoli kończąc ten wywiad ;) czy możesz się podzielić swoimi trzema ulubionymi albumami których ostatnio słuchasz? Może to być coś spoza psytrance. :)

Całkiem lubię Magnus Storen Wedén's Unknown Cause Records podwójny-album "Color / greyscale". Jest całkiem odmienny od jego psy projektu Fraggle-Trollet.

Tak, "Fragie" ponieważ, tak! Progi i psy rock ogólnie stoją ostatnio całkiem mocno w mojej prywatnej liście.Jah-Levi World Fusion Project (Jamajski producent reggae w latach 70'tych nagrał jeden album w stylu world jazz zbierając niesamowitych muzyków światowej klasy)

Naprawdę przyjemny numer od Vishnudata o tytule "Silver Falls", Neelix ma całkiem niezłe produkcje które właśnie odkrywam. Jeśli chodzi o psy, sprawdzam prawie wszystko co się napatoczy, zbieram też muzykę gdy jestem na Goa razem z innymi producentami i tak dalej. Mam duży folder od Ajja, i od Celli Earthling, Digitalist, Atriohm, Lab, rzeczy które dostaję od przyjaciół...

21. Co doradziłbyś wszystkim młodym artystom którzy chcą posunąć się do przodu ze swoją produkcją muzyki? Jaki jest najważniejszy czynnik umożliwiający odniesienie sukcesu jako producent (cokolwiek to oznacza)?

Znajdź jakąś bardzo prostą głupią ideę i męcz ją przez cały czas w taki sposób iż jakikolwiek upór w stosunku do twojej głupoty zostanie zamieniony w większą ilość głupoty a co za tym idzie zneutralizowany. Gdy się wahasz, uczyń to wkurzającym i szalonym. Większość ludzi cię znienawidzi, i dostaniesz wiele śmiertelnych gróźb ale znajdą się fanatycy którzy cię pokochają i ta polaryzująca akcja będzie oznaczała iż jesteś kontrowersyjnym artystą i narobisz wokół siebie wiele szumu w krótkim odstępie czasu. Alternatywą jest robienie tego, co kochasz, cieszenie się całym procesem i wymyślenie sposobu w jaki możesz wyciągnąć z tego sedno i później to sprzedać.

22. "Night and Day" sprawia wrażenie podobne do "Psymatix", tak jak gdybyś powracał do korzeni. Jaki był główny koncept stojący za tą produkcją?

Główna idea jest, jak sugeruje sam tytuł, upchnięcie całkowitej podróży od wieczoru poprzez noc aż do poranka, w jednym albumie. To czasowo zredukowana wersja tej podróży, oczywiście. Taka podróż w miniaturce.

23. Jakiego rodzaju sprzętu & oprogramowania używasz do tworzenia muzyki?

Nigdy nie miałem zbyt wiele w tym samym czasie, a na przestrzeni lat zmieniałem miejsca i osprzęt był sprzedawany etc. Jako, że buduję teraz dom zaczynam ponownie zbierać całą kolekcję i naprawdę nie mam w tej chwili nawet żadnej klawiatury MIDI, co oznacza, że stałem się naprawdę niezły w programowaniu skompleksowanych jazzujących riffów z gęstą 4-6 częściową harmonią akordów lol. Naprawdę naprawdę pragnę ponownie zakupić gitarę basową i elektryczną, gdyż bardzo mi ich brakuje a mam kilka niedokończonych utworów przykładowo czekających na dogranie części basowej. Kasy jest mało, i takie jest życie. Wykorzystaj to co masz i zrób to dobrze, tak jak ten gość z jedną specjalną strzałą zabijający smoka we "Władcy Pierścieni" i "Hobbicie" (zawsze mi się mylą! Oba mają Gandalfa i hobbity, prawda?)

Więc, używam Cubase 5.5.3 i kilku syntezatorów i efektów VST i tak naprawdę nie ma jakiegoś specjalnego zestawu. Sam programuję dźwięki i nie używam presetów ani sampli których nie nagram, poza pojedynczymi uderzeniami perkusji (poproszę bez efektów! Mogę sa użyć reverb na perkusji, dziękuję.) Nie jest bardzo trudno nauczyć się w jaki sposób używać cegiełek jakiegokolwiek syntezatora (oscylatorów, mikserów typu FM lub AM, filtrów, obwiedni i LFOs dla kontrolowania tego) ale chodzi o sposób w jaki ich używasz aby uzyskać dźwięki które słyszysz w wyobraźni. Wszystko polega na odpowiednim zastosowaniu i strategii jako, że obecnie większość komputerów i oprogramowania dla producentów jest w stanie to zrobić. To była długa droga od momentu gdy zaczynałem z tymi wszystkimi zabawnymi pudełkami, kablami, MIDI i tak dalej.

24. Podsumowując, gdy patrzysz wstecz na swój pierwszy album "Aural Sects" (2002) a później na "Night & Day" (2013) jakie są Twoje przemyślenia, wnioski?

Jestem znacznie szczęśliwszy słuchając muzyki którą tworzę teraz, niż tej którą nagrywałem wcześniej hahaha :D

Wnioski? Jeszcze nie teraz.

25. Wow. Udało się dobrnąć do końca. Jakieś ostatnie słowa skierowane do naszych czytelników?

Tak, będę wkrótce startował z wytwórnią dla mojej muzyki na Re:Volt (revoltdigital.co.uk, nowej platformie od Sonya "ManMadeMan"' poświęconej undergroundowej muzyce psychedelic) jako label Ocelot Music. Proszę kupujcie móje wydawnictwa oraz szepnijcie słówko waszym przyjaciołom organizatorom aby mnie zabookowali, haha. :)

Wielkie dzięki za Twój czas, wszystkiego dobrego i do zobaczenia na parkiecie!

Informacje na temat Ocelota możecie znaleźć pod poniższymi adresami:

http://ocelot.properform.ch
https://soundcloud.com/aaronpeacock
https://www.facebook.com/pages/ocelot/52481987054

JetMan

English Version


Hi Aaron! First of all massive thanks for finding time to answer my questions. I really appreciate it especially as I am a huge fan of your music. So hold on, as this might turn out to be a very long interview. ;)

1. Fourteen years passed since Ceiba Records released your track 'Bust' on V.A. "The Language Of Light 3 - Caltrans". So far, I counted nine albums that you have made. Each one of them is different and unique. This is uncommon nowadays when artists often stick to one style (I don't want to say - template) when they record albums. I know that you grew up in a family connected with music. Can you elaborate on this, how it all started and why did you choose psytrance?

I grew up knowing what it feels like to have music connecting people as they sing/play songs and "jam" together. I understand it as a transpersonal experience with emergent properties, including a spirit, as it were. I'm not mystical, religious, nor new agey, but I intensely feel the flow of how things connect. Psychedelic trance has, in it's best moments, some connection to this feeling. Trance is something one feels with any music that one connects with as it transports you on a journey.

We have gotten disconnected from this feeling as a society, as music is mostly a means of hypnotizing people and convincing them to buy stuff these days. Even in electronica and psytrance, one finds plenty of cheap tricks, so it's refreshing when we can genuinely feel that flow. For me, trance-dancing is a kind of moving meditation where problems are matched to solutions silently in the background, it's been a kind of therapy, both in making/playing music, and as a dancer. As to why psy trance? It is an historical accident: in the early 90's you could find punks, hippies, goths, club kids, and just about every kind of subculture all getting sucked into the rave scene and turned around. The psychedelic trance dance was in full force and it was a vortex that just sucked me in. Of course, like any forms, we get addicted to the mere formalism, and repetition can be an empty exercise as spirit has graced some other form that was being more playful or enticing at the time for such visits.

Actually, on the topic of mere formalism, I'll say that fixation on forms is the human habit behind most of our individual and collective problems, as the WAY something is done is far more important than WHAT is done. I would much rather listen to some amazingly composed vocal harmonies than some crappy usual uninspired electronica. Good house music is superior to bad psy, so these genre tribes are really the emergence of nationalism and other isms again, which is regressive and I'm in favor of progression forward. I do think that sometimes there are very silly things preventing the acceptance of new music.

For example: why that constant disco beat, 4 on the floor, in most main-room dance-music? I've literally heard people say they couldn't dance to a breakbeat track, because they didn't have the big boom boom telling them when to jump. doh. On the other extreme, why the massive North-American popularity of trap, dubstep, bass-music, and other such grooves? It fits a familiar rhythmic structure from hip-hop. Europe is obsessed with 4 on the floor, as it fits the disco heritage that was roundly rejected in North-America in favor of rock.

2. Where do you see yourself in next 5 years time? I honestly doubt it, but is there anything else connected with psytrance scene that you would like to achieve? ;)

Well, It's a competitive scene (on the producer/dj side... luckily there is little competitive dancing lol.) and it takes work to stay "current" in people's eyes.

My goals have not been anywhere close to achieved, as I feel more like I was on a strange ride that didn't go where I wished it to go, and I understand that this is due to differences in my interest and the interests of some other trance stakeholders hahah.

However I'm not anywhere close to done.

I resist trendy categorization as I challenge you deep in your heart to remember what is beauty, danger, excitement, etc, this is my goal: to push through the noise and to touch your heart. I resist the idea that an artist is just a stupid brick in the wall of some static non-changing god-given styles of music. The styles were not the same yesterday, nor will they be the same tomorrow. I wish to be part of redefining the sounds of the future, not a relic of the past nor a helpless copycat reduced to iterating formulae.

Formula music is finished. I can quite literally create software that will make formula electronica, as could just about any reasonably competent software engineer with only a tiny modicum of musical training and an observant ear and eye.

The stylistic reductionism of all electronica is achieving the commercial goal of making human tastes simpler and easy to satisfy with robots. I have no interest in following formulae, but in observing flow and reactions.

I am a human and I will continue to create music my entire life.

My interest is as firm as ever, my production is better than it ever was, and my songwriting is at the top form it's ever been in. The scene tastes vary with the wind, and each place is different, as is each group or crew.

I'd like to think of us all being part of some galactic federation or order of trancers, and that one can pop into local chapters and, provided one is carrying one's membership card, that one can be welcome and have places to sleep and dance on any dancefloor anywhere in the world with friends. We have a lot of work to do. I'm interested in creating culture. I've built a home base and I'm seeing the next level of community building that is required. I'm going to organize an event this coming summer 2016 before Boom, just a weekend affair, but in a lovely green place. Stay tuned :D

5 years time? smoking my pipe, playing a home-made stringed instrument and recording crazy space jazz or something. for sure the psy will have changed... same same but different. I hope to be dancing and feeling that bounce in my knees for 500 years more...
3. Before your first album that went truly mainstream ("Psymatix") you worked with Lev Greshilov (Kindzadza) on his project Kindzadza with Friends -"13 Dimension Connection". That was in 2005, great years for a psychedelic dark trance scene. What are the differences when working with someone else on a mutual track rather than for your own? Is it more like a 'me versus someone' or rather feels like 'friendly collaboration'?

We've worked on a few tracks together. He certainly has his own unique way of working, how he achieves his signature sound. I enjoy working on music with Lev.

Working with someone else on a track is like doing anything else with another person: it's all up to the personal dynamics. The most fun I've had is when both of us just take it as it comes, and don't apply too many pre-concieved ideas or too many personal restrictions onto the joint effort.

There's a certain amount of "stepping out of the way and letting the other person drive" that is required, so this means that having at least one personality that is willing to bend is necessary. It's kind of like a private party, if you allow it to be that way, where you rock-out with someone and act as if the world revolves around the track you are writing.

It can really get you into a great mood to create something and really focus. There's also quite sober sessions I have with other friends, where it's like making progress and in the end it feels inspired, but the road there consisted of little tiny bits we carved out. Either way, it brings a nice social aspect to the production process.

That social aspect is there in bands and jam sessions, and it's part of musical communication, a kind of telepathy. (And it's real: if you listen to a jam with a group of experienced musicians who may not even know each other feel out their spaces and timings. There is a communication going on over the carrier wave of the music...

4. Now, coming back to "Psymatix" - as it is (still) my favorite album from you. How long did the production took? How long does it take now? Does being an experienced producer reduces the time required to come up with a final product?

The tracks were collected over the course of a year's production, and then I began the work on the album. I was living in Basel, Switzerland in a collective house, and one of the guys who had a really good job had this amazing studio with just about every synthesizer available at the time, and a Kyma, and Adam S2A's plus 2 x Sub24's (with 18"). I was pretty confused by the sound of the room and the placement of the subs, in particular.

I spent the whole autumn and winter getting the mixes right and laying out the album in a seamless fashion. I did the mastering myself (probably a mistake, considering all the variables) and absolutely none of that album is really playable in a dj set, lol. (just kidding, but the levels are very low, and the tracks are all mixed together end to end.) I used to commonly crank through a track "sketch", as I call it, in one day: beginning to end, basic concept and ideas. I quite commonly played bit of those mixed in sets to vibe-check them. The amount of time to "sketch" out a track varies according to the complexity of the story and how challenging to usual flows I may be feeling.

The completion of a sketch into a finished track involves many sessions and about 20-40 hours of work, in terms of elaborating the story (adding more parts) sculpting via editing, actually removing sections of the song, and completely removing certain leads or melodies if they are distracting or not helping. Experience allows me to quickly make the sounds I have in my head, if I have particular sounds I desire to make, it's easy to create them. These days I am much more concerned with vibe-checking and only working on what I feel inspired by. I'm looking for more than just some liver and spleen fed "yarrggghhh!" in a track. I want it to feel satisfying on a bodily as well as intellectual level.

5. Some people see a vagina on the cover of Psymatix - is that true and who come up with a pussy on the cover? ;)

Ah, this is a cymatic diagram of what I believe is a sine wave at 3600hz agitating sand upon a plate of glass. Klangwasserbilder is the name of the from which the original photographic image was taken, that we commissioned Antoine Merger (Punkadelic) to use for the basis of his artwork.

Psymatix is about cymatics, (from kyma: Greek for "wave) which is an interesting field of study.

6. On the same year (2007) "9 Lives" from Zaikadelic Records came out. This album wasn't exactly in the same style as "Psymatix". I'd say it was just pure flesh of power dark-psytrance. Even with the word "dark" thrown into the grinder. Massive beats, percussion hitting you like it was an automatic axe with turned up BPM's and so on... Which one of these two releases do you prefer and why?

I still play tracks from 9-lives, particularly "Dreamwaves"

I feel a certain raw night-time rock-n-roll energy with "Psymatix" but 9-lives brought new ideas to the table: new ideas that I still think the dark psy scene has issues with, hence my movement away from that scene. I'm interested in full-spectrum psychedelia, and the "rules" from dark-psy are very restrictive and have to do with the taste of certain dj's and to me I find it macho and boring.

There are certainly some amazing dark psy experiences, but I think that the changing light of a night to morning story ought to feature a wider variety of music. When I check other trance to see about mix levels and such, I usually choose a top-ten style fullon track to compare to.

Anyway, 9 lives was made later than psymatix. they are part of a continuum. 9lives was right before high-tech became exactly defined as high tech, so I was still feeling bits of that mixed in with the dark and general psy. (not to mention that some of the tracks I was selecting and working on in budapest at a friends house and Cosmo was visiting also at that time lol)

7. Connected with this is also another question- why you choose nickname Ocelot, and why you make it so hard for everyone by writing it oCeLoT? ;)

I regret putting all of us through this mess. It requires one to think of endlessly punny titles. It's a rare (these days, due to hunting for it's lovely fur) Central-American wild cat with spots on it's fur. It's largely nocturnal, hunts and fishes with ease, largely solitary, and has huge eyes and ears, relatively speaking.

Originally I was inspired by the idea of using a name from nature, instead of these space-explorer names. Nowadays, I just sort of accept it and roll around in it, like mud.

I own the trademark for the word-mark "ocelot" as applies to "music production and performance for others". I had to put a couple other ocelot's off the name, and that's always a bad feeling, as I basically taught myself international trademark law, which is a waste of creative time. I'm fine with normal capitalization, for some reason I was stuck on some hyper-camelcase spelling due to a certain friend who wrote EVERYTHING that way. I just want to get on with my life.

8. What moved you to produce ambient/chillout album "One" two years later (2009, Avatar Records)?

Musical inspiration. To me, psy and chill are two sides of the same coin, but then I had my psy-childhood in good solid collectives that gave me a balanced understanding, versus jumping straight from the speed-metal scene into dark psy :D

I mainly listen to acoustic or instrumental music, when I listen for pleasure, including bands like Yes, Mahavishnu Orchestra, Santana, Earth Wind and Fire, King Crimson, Fela Kuti, and legends from progressive & psychedelic rock, jazz fusion, world jazz, and stuff that's more wild and freeform MUSIC. Electronica is an infant in diapers, and it's a whore already. Our "slightly-hippie" scenes feature clothed participants, no orgies to speak of (at least not on the dancefloor), and social doses of psychedelics among small portions of the public, and all too often some sniffed stimulant or alcohol for the rest. We can stand a good musical and cultural schooling from our elders. (let's get a bit more wild!)

My first chillout album is largely electronic and produced much like dance music. My new chillout material is much more instrumental and I hope it's a lot richer and deeper as well. The number-one thing limiting my musical production at the moment is the lack of certain musical instruments and the lack of the money to buy or build them, as of yet. I no longer have a bass nor electric guitar and they are sorely missed. I have a list of musical instruments and gear that I'm pretty sure I need to have, as soon as possible. I'm probably a candidate for "does the most with the least"... (see below)

9. Do you put a lot of care when naming tracks? Are they important to you somehow?
I am asking because there was a quite famous story connected with release of your second album for Zaikadelic Records in 2010 - "You Live in a Zoo". Songs from the album leaked to the net before it was finished. I remember that you reacted in a rather uncommon way- not only making fun from all of it but also requesting hijackers to at least keep up with the correct song names.


Hahaha! First of all, there's the name of a project when I'm working on it. It's usually descriptive and mnemonic about something I wish to achieve with the track, which may or may not happen. It frequently get's changed when the song is done.

I'm actually lousy with names and they shouldn't be regarded with too much intention.

The leaked album was a bit of a pisser, as it was nearly release time, and the tracks were simply some tracks I had copied to a friend, and were not the album tracks, although some were, but the overall pirated "release" included cover art and was pretending to be the coming album! what shit. I wasn't teasing anyone- I was upset as it wasn't the album and they were dropping it like it was!
It's pretty much the most disrespectful thing anyone ever did to me, musically speaking. Wanna rip a release and spread it? fine. Want a zero day release? fine. Want a -1 day release? not fine, it may not be finished and you are harming that artists communication. I reacted the only way I could react: the real release went forward, and the name had to be changed because it was a different product completely.

I remember that tracks were changed for the final release. Same happened to names. So, there was a track called "Conspiracy of Love" on the first leaked material... which then turned out to be "Sidewinder" on the final product. Was this requested by Zaikadelic or it was your idea? How do you come up with names for your tracks?

I suggested the plan to Dennis Zaikadelic, as he simply sent me the link to the pirate download and said "now what?"

10. Another question is also connected with this topic - what are your views on piracy?

I could really care less about it. It was already a fixture of the musical scene by the time I began releasing. Originally, techno and other electronica was on Vinyl. You can't really pirate vinyl, or you can, but it's not the same, as it's about the actual physical thing that way, and a dj needed vinyls. I had 2 releases on vinyl in the 90's. Psy was always a "copy-scene" from the beginning. You had travelling dj's trading tracks with each other on DAT and MiniDisc. As I understood it, one would feed pre-release tracks to certain dj's but the rest waited till the music came out and then, of course, everyone copied the cd to their friend. No worries.

What I object to, is this attitude, particularly in the software dev and technology world, that somehow piracy is "sticking it to the man" when the man is you and I, not Sony music. This attitude usually represents that it has a RIGHT to have the things I work hard to make, well no one has the right to what I make if I don's choose to share it, sorry. I also don't like the idea that one can only expect to make any money on a booking. Well, in this scene even the biggest artists make quite little money for a booking. (Usual fee varies between 500 and 3k euros, that I'd seen or heard of, for established artists...)

I think it's possible that I can make releasing music work again, personally, but it's an issue for everyone, at the moment. This is why you are seeing certain trance style mafias developing now, because a pure label can't make any money, so its becoming a booking agency, a label, a style-gatekeeper, and an aesthetic lifestyle counselor.

11. Your style gets proper quirky with "Style is not a Style". For some people it was too much of everything smashed in there- regarding mixed styles and influences. What was the message behind the album? Why it was made to be released for free? A vengeance to the people behind the leaks on previous album? ;)

Well, I thought it was kind of obvious, but I'll clarify: one's personal style is not related to the sub-genre box the tunes go into. If I make reggae, it will sound like Ocelot Reggae, for better or for worse, as one cannot hide one's personality. Many people ask about how to achieve an original sound, a personal voice in music production, and I think it's about staying true to yourself, and noticing the various "quirks" that make you who you are. Many people ask the question "ah what style are you" and I find that a diseased question.

If a person only is capable of producing a single type of track, and they never try to make other sorts of music, that person is not a very interested artist, nor even much of an artist, in my opinion, as they are not interested in stretching, improving, growing, and learning. I have no patience for people who only live inside one genre of music and feel that all the other music is no good. That is silly. A good producer can produce any genre of music but it will always have their personal style. Does this make sense?

12. "Play this at Sunrise" sounds like goa made by Ocelot. Your favourite goa trance track?

It's a tie between "Boundless" by Prana, "Alien Pump" by Tandu, "Friagram" by Psychopod (or is that all psychedelic trance rather?)

I like MFG and Astral Projection, Hommega "Full-On Audio" up to version 4, etc... it's just that the melodies felt more amazing when they first came out- and now I feel we should stretch our harmonic and melodic concepts again, beyond the fullon use of blues scale! (where we went to after goa's harmonic minor story)

Dark psy opened the possibilities to enharmonicism, and hopefully some interest in composers like Igor Stravinsky, John Cage, Alfred Schoenberg, etc.. weird post-romantic orchestral music, 20th century composers, film composers like Rimsky Korsikov. That was weird and fringey...
The general thing about psy and all electronica, is that its about the sound and texture of that sound, and quite often, the musicality is simply lacking, in that it was made by a synthesizer operator not a composer... We need more of the composer and more of the musician inside of these tracks, or they just appear thin and 2D and won't survive.

Now, if mainstream psy can embrace the concept of a chord progression over a vamp, then we will finally have some musical action going on, because until now it's modal and static. There's no need to change the tonic note to escape modalism!

Boston, the band, "It's been such a long time" has this great chord progression over a vamping monotonic bass...We need more harmonies and depth of emotion! Listen to Gypsy Jazz, Jazz, Folk, the popular music that led up to rock (all throughout the 20s, 30s, 40s, 50s, 60s, there was deep chordal harmonies, chord progressions...) rich emotions that really actually don't take too many brain cells to appreciate but everyone can appreciate. That was MUSIC. Now, no need to copy that music, but please let's stop pretending that our music has arrived at even the minimum level of achievement. It's still an infant and it's shitting in the diapers! Time to change the diapers!

13. Not a lot of people know about your side project Prog-A-Lot (first album from 2011 can be found on Ektoplazm) How do you find yourself in progressive psytrance? What makes it fun? What's the story behind the donkeys on the cover art?

So, that material is a few years old. (meaning the newer stuff is less nostalgic, more technical and "psy", and a bit more jumpy and dancy.) It can be seen as the evolution of the "DreamSelector" concept, which initially was feeling kind of naughty, as it was considered morally wrong to make melodic "cheesy" music as a card-carrying producer of the Dark Psy Guild. One must contain those emotions and put more "yargghhh!" into it!

Well, DreamSelector bugs the fuck out of me these days, and why? it's the intensity and "yarghhh!" that really don't belong and feels strident and pushy to me now. So I realized that such tunes actually fit a more flowing vibe a lot more. It takes a lot of exercises to loosen ones sphinctor muscle sufficiently to allow groove or flow to occur, versus this mulabhanda "send it upwards" thing that hardcore psy gurus generally seem to advocate.

Well, one can dance to and create progressive trance well into old-age. There's a "tai-chi" like quality to it, as it's not about how strenuous or intense it is, but rather about the elegance and functionality of the form. I honestly feel much more fluid making something in the "progressive psy" vein these days than making night psy, as it's quite challenging to think of perpetually exciting things when the intensity is upped so much. Morning psy seems to flow quite easily. Chillout is like walking or talking. Meanwhile, I'm preparing a new Prog-A-Lot mini-album, for release around the middle of July 2015. I'm super excited about the music on this, as a lot of the tracks are really tight :) hot damn!

14. Have you ever been in Poland before?

I was there during studies in the Czech Republic more than 20 years ago, but I've not played there, nor been on any musical events there.

15. I know that you are very concerned about current state of our planet. Especially regarding the fact that human race does not show enough respect for what we have here on this planet. Can you elaborate on this?

I'd say humans are pretty human-centric, and we tend to think of ourselves having the right to cover the entire planet's surface in shopping centers and parking lots, if we so choose it. We have the capacity for abstract thought, and so often we confuse our abstractions (the model in our brain) with the real world. This can lead to hubris.

We display a stellar lack of systemic thought (such topics as: the water cycle, where our poop goes, how mono-crop agriculture over vast swaths of land might relate to the prevalence of certain insect pests, where "away" is when we throw something away, how just about any natural cycle works, and the designing of human activities to synchronize with and take advantage of such natural cycles, for example wind power...) particularly in our public-facing ideology factories known as "educaction" and the "media".
I would emphasize two things, one is that any byproduct or partial product we create will end up in our food or water supply, so consider that. I would also emphasize the ability for a person to learn about his or her needs and consumption habits and to really actually meet their own needs more directly. You would be suprised at how much nonsense the average person believes is necessary, thus perpetuating the idea that we somehow "need" this modern shitty, sorry, city living.

I live on the side of a mountain in Portugal. We have water flowing past us for most of the year, and we use it and store it and it passes. The notion of water "conservation" is not so important in such a context, as it is for cities that drain natural aquifers far away to meet their needs. What is more important, in my setting, is not putting nasty stuff into the water that's flowing by.

I currently produce all my music on the tiny electrical system I built for our house, that currently only has 500 watts total production capacity (currently only solar, but I will add a small wind turbine before this coming winter. For windless sunless winter days i'm currently a bit screwed. I'm toying around with the idea of a steam-driven turbine inside of a self-contained closed-loop boiler-radiator system: right before the radiator an expansion chamber and the turbine right before that... not sure if i want 4 bars of steam inside my house though, lol...)

I compost my poop with sawdust, and this means there is no smell in the dry toilet either, as its has a large bucket underneath that gets emptied by me every week or so into a hole in the ground that I fill and cover and leave for at least a year before dragging out for the trees. (its pure soil by then, sans round-worm eggs... see "the humanure handbook") Is this too detailed of information for your readers, perhaps?

JetMan: Haha, no no, I am sure they can handle it. :D

I would like to see more respect in general, in human society. The newspapers and tv gossip industry make money off of encouraging disrespectful behavior. Modern politicians are very disrespectful of others, and invite such behavior in others, which is basically ripping at the social fabric. I see the parties as a society that does the opposite, by encouraging respect from one for the other. I think we should hold that as a value and insist upon it.

I think it's very important to involve all ages and consider all people's viewpoints, not only that of the hardcore psy trance lovers, such that the festival can be a more fair functioning version of society. Don't even get me started on DJ worship, being "cool" and wearing the uniform, etc.
I believe in a lifelong society of interesting people, not some flashy fashion of 5 minutes and "gone"

16. What do you think about current psytrance scene? Is the spirit gone? People concentrated too much on drugs? Or is it as good as never?

Where? which events? which "sub scene" of the split-fragmented trance scene are you observing?

Full-on? It morphed, grew-up, and basically continues on quite strongly, with less silly stuff and more stuff from dark and early 2000's psy.

The dark psy scene is basically dead, aka it lives on as either "forest" or "high-tech". The former typically means in the vein of Parvati or Discovalley records, and the latter is basically like hardcore as defined by early artists of this style like Cosmo and Highko and such. I see high-tech as very popular with the kids, and today there is no hardcore techno scene anymore, so all those kids go to high-tech parties, at least where I saw in places like Mexico or here in Portugal.
I still see the shiny beautiful people (freaks and hippies!) all over the place enjoying life as they always did. It's just that you also see local psy scenes, redneck psy hahah... and it's different... You have it all today at the same time.

Many of the freaks and travellers are also into other things than just music today: lifestyle art, I would call it. It's about the way we pass the hours we have alive on earth in our bodies...

17. On 29th May, 2015 you played on StRoBoLoBo in Croatia. How was it, did you requested the name of the gig to be written like that? :D

No, but their merkaba-stage was awesome, and I'm pretty sure it spun around.

18. What was the most memorable party you were invited to? How the scene compares in different countries?

In terms of your first question: 1999 Mexico City party- first time playing out, 2006 Soulclipse in Turkey, 2008 Khan Altai Eclipse in Siberias Altai Mountains, Midnight Sun festival last year, the countless Crimean adventures, the 8 hour Croatian set, I could go on and on... Big festivals are also really nice, but I don't want to feed their growing egos ;)

In terms of your second question: First of all, it's amazing that I have friends in countries all over the world, and that I can see how in each place, people are just doing what they love and getting on with life. I am truly lucky/blessed to have this worldwide network of friends, and thank you to the "trance scene" for this!

In each country the context of the parties is something different. What does it mean to be interested in Psychedelic Trance in Russia versus Mexico versus India versus Japan versus Croatia, wow. I can only say that there is both an international aspect (hey, many of us like weed or psychedelics, or visionary art, or the colors purple-green-and-orange together...) and there is a local/domestic aspect.

Of course, as a traveller, I'm interested in exploring "off-road", so while I love and appreciate the common web that holds us together, I try to experience more of the local flavor each time...

19. Where we can hear you playing live in the coming months? I know that you'll be playing on the Portuguese Freedom Festival... anywhere else? :)

I'll be in Italy this coming weekend July 3-5 on Rotto Su Goa, then the following weekend 10-12th July in Romania for Transylvaliens fest, then Freedom Festival here in Portugal in August, then Vienna 17th October, Paris 14th November, confirmed so far...
I'll be updating my website with a proper calendar soon... Meanwhile check my facebook page.

20. Slowly closing this interview ;) can you share your three favourite albums that you are listening to recently? Might be something other than psy, though. :)

I quite like Magnus Storen Wedén's Unknown Cause records double-album "color / greyscale". It's quite different than his Fraggle-Trollet psy material.

Yes "Fragile" because, yes! Prog and psy rock generally figure high in my list lately.
Jah-Levi World Fusion Project (A Jamaican reggae producer back in the 70's did one world jazz fusion album with an assemblage of amazing world-class musicians)

A really nice track from Vishnudata called Silver Falls, Neelix has some really well produced stuff that I'm digging. For psy, I scan almost everything that I come across. I collect stuff in Goa or wherever I happen to be with other producers etc. I've got a big folder from Ajja and from Celli Earthling, Digitalist, Atriohm, Lab, stuff friends give me...

21. What advice can you give to all young artists that want to move forward with their music production, any quick tips? What is the most important factor in becoming a successful music producer (whatever that means)?

Find a very simple very stupid idea and beat on it constantly, such that all resistance to your stupidity get's turned into more stupidity and thus neutralized. When in doubt, make it annoying and crazy. Most people will hate you, and you may get death threats, but there will be fanatics who love you, and this polarizing action means you are a controversial artist and you will get lots of attention for a short period of time. An alternative is to make what you love, enjoy making it, and think about how you can essentialize it and market it afterwards.

22. "Night and Day" feels a little bit like "Psymatix", like you were coming back to the roots. What was the main concept behind it?

The main concept, as the title suggests, was to sandwich a complete journey from the evening through the night to the morning, into a single album. It's a reduced-time version of this journey, of course. I tend to hit that theme a lot... Nutshell Journey's...
23. What kind of hardware & software are you using to make music?

I never had much at one time, and over the years I kept switching locations and the gear got sold etc. Now with the house building, I am starting the collection again, and really from the ground up, as I don't even currently have a midi-keyboard of any kind, which means I got really good at programming in even complex jazzy riffs with dense 4-6 part chordal harmony lol. I really really wish to purchase a bass and an electric guitar again, as I really miss them and I have some songs on hold waiting for me to record a bass part, for example.

Money has been tight, and that's life. Use what you have and make it count, like that guy with only one special arrow killing the dragon in that lord of the hobbit rings film. (I always confuse them! They both have Gandalf and hobbits, right?)

So, I use Cubase 5.5.3 and several VST synthesizers and effects, and there is really no special gear involved. I program the sounds myself and don't use presets nor samples that I didn't record, beyond single-drum-hits (without effects please! I can reverb my snare myself, thank you.) It's not very difficult to learn how to use the blocks of a synthesizer of any kind (oscillators, combiners like FM or AM, filters, envelopes and lfos for control...) but it's about using them to make the sounds you hear in your mind. It's all about the application and strategy of it, as these days most computers and most production software is roughly capable at least. It's a long way from how I started out, with all these funny boxes and cables and MIDI and such.

24. Finally, when you look back at your first album "Aural Sects" (2002) to "Night & Day" (2013) what are your thoughts, conclusions?

I am much happier with listening to the music I make now, than the music I used to make, hahaha :D

Conclusions? Not yet.

25. Wow. We've made it. Any final words to our readers?

Yes, I'm going to be launching my label for all my music very soon on Re:Volt (revoltdigital.co.uk), Sonya's (ManMadeMan) new platform for psychedelic underground music) on the label Ocelot Music.
Please buy my stuff and tell all your organizer friends to book me, haha :)

Many thanks for your time, all the best and see you on the dancefloor!