Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

tretek



tretek.jpg
JetMan: Cześć Michał, wielkie dzięki za znalezienie dla nas czasu na udzielenie odpowiedzi.

1. Na początek kilka słów o sobie, na przestrzeni lat grałeś na wielu imprezach - zarówno jako niezrzeszony DJ, jak i pod szyldem Spiral Active Project. Obecnie zajmujesz się tworzeniem muzyki. Opowiedz nam więcej o swoim nowym projekcie muzycznym. Jakie masz plany na przyszłość, gdzie widzisz siebie za 5 lat?

Witam wszystkich. Do Spiral Active Project dołączyłem jakieś 10 lat temu, robiliśmy imprezy trance'owe w całej Polsce, to był piękny czas, jednak potem każdy z nas poszedł swoją drogą i możliwość dalszych działań wykluczyła nas z grona organizatorów. Po studiach wyjechałem za granicę i zdecydowałem, by zacząć coś tworzyć. Skompletowałem trochę sprzętu i mam teraz chyba najwspanialsze hobby. :)

W zasadzie nie odniosłem jeszcze żadnego sukcesu jeśli chodzi o twórczość, podchodzę do tego z dystansem. Wiem, że jeszcze dużo przede mną. Jeśli chodzi o muzykę, to zauważyłem ,że twórczo bardziej preferuję spokojniejsze klimaty, lubię żywe instrumenty oraz słyszeć "ludzki vibe" w utworach. Ogromną większość muzyki robię sam, choć bardzo doceniam kolaboracje z innymi ludźmi i radość ze wspólnego jamowania. Co jakiś czas spotykam się z kumplem i nagrywamy razem. Arek preferuje bardziej electro industrialne klimaty, co w jakiś sposób przejawia się w utworach. Nagrywam z nim pod nazwą Pan Syndyk. W zasadzie nigdy nie trzymamy się jakiś sztywnych ram przy nagrywaniu, próbujemy robić różne dźwięki i zostawiamy to co się nam podoba. Czasem Arek podkłada jakieś wokale lub dogrywa partie. Całą automatykę, miks, ewentualnie mastering robię sam, choć biorę pod uwagę jego zdanie. Arek nagrywa także solo (jako John Dickens) i są to bardziej radykalne klimaty. ;)

2. Od momentu, gdy zacząłeś aktywnie uczestniczyć w życiu polskiej sceny psychedelic minęło już trochę czasu. Jak bardzo według Ciebie zmieniła się sama scena, jak podsumowałbyś to wszystko w czym do tej pory uczestniczyłeś? Czy było warto? ;)

Muzyka zawsze była dla mnie ważna i zawsze się nią mniej lub bardziej otaczałem. Kiedyś wpadła mi do ręki "Fiucza Trans" z gazety. Wtedy się zaczęło na dobre, nie zapomnę tej chwili kiedy po raz pierwszy słuchałem "OwigWeg" Tromesy siedząc na czubku czereśni. :)

Ta muzyka była tym czym wtedy nazywano progressive trance i to słowo zawsze będę tak kojarzył. Natomiast czas ma wpływ na prawie wszystko wokół nas. Niesamowicie szybko postępuje technologia i chyba właśnie ona ma na nas największy wpływ (oczywiście zaraz za pieniądzem). W świecie psytrance'u gdy zestawimy ten aspekt z ludzkimi oczekiwaniami, można dojść do ciekawych spostrzeżeń. Z jednej strony tania i dobra technologia pozwala organizatorom na tworzenie coraz to ciekawszych imprez z punktu widzenia oprawy audio-wizualnej. Natomiast ta sama technologia staje się coraz szerszym wentylem dla szerokiej maści twórców, którzy już teraz sami mogą produkować muzykę i wydawać ją na coraz wyższym poziomie brzmieniowym. To ma duży wpływ na to w jaki sposób zmienia się muzyka psychodeliczna, ponieważ budżetowość jest jedną z domen naszej sceny.

Sprawia to, że muzyka już nie musi być już tak osobliwa dźwiękowo. Za to słuchacze/imprezowicze dostają wysokiej jakości brzmienia które wgniatają w glebę, hihaty przeszywają uszy, a bas dostaje się aż do żołądka. ;) Większości ludziom to starczy i to jest w porządku, bo artyści mają aprobatę publiczności, a słuchacze dostają to po co przyszli na imprezę. Kwestie dobrego smaku musimy odłożyć, nie mam prawa mówić komuś, że muzyka, której słucha, jest słaba, skoro się podoba... Osobiście cieszę się, że scena się rozwija, ponieważ ci, którzy ją tworzą, mają konkretną grupę odbiorców tych działań, a to główny element tego co nazywamy rozwój. Kiedyś także aktywnie w tym uczestniczyłem, ale ja też się zmieniam i muszę iść swoją drogą. Generalnie niczego nie żałuje, wręcz przeciwnie dużo zawdzięczam scenie transowej. Bez tego okresu nie było by kroków które podjąłem później i tych kolejnych...

3. Masz jakieś porady dla początkujących, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z psytransem?

Heh, w muzyce do niczego jeszcze nie doszedłem, więc ciężko mi dawać jakiekolwiek rady. Jednak jeśli musiałbym dać słowo tym, którzy zaczynają tworzyć, to na pewno radziłbym zacząć jak najwcześniej i co najważniejsze by się pod żadnym pozorem nie poddawać. Muzyka to ciężka materia, a szczególnie dla tych którzy nigdy nie mieli z nią kontaktu. Trzeba poświecić dużo czasu, aby nauczyć się obsługi sprzętu i móc łatwo i szybko przelewać myśli na dźwięki. Warto także nauczyć się grać na jakimś instrumencie, by być motorycznie przygotowanym na wyrażanie ekspresji. Dobór sprzętu jest też ważny, bo każdy ma określone predyspozycje, a dobrze dobrane instrumenty pozwalają na ich w miarę swobodne wykorzystanie. Warto też choć poznać ogólne zasady muzyczne jak harmonia i nuty. Piszę o tym tylko dlatego, by czytelnicy mieli świadomość, że na to wszystko trzeba czasu i zaangażowania. Dopiero potem można zawalczyć o sukces. Właśnie mi przyszła do głowy dobra rada :) Warto szukać ludzi o podobnych gustach muzycznych, którzy chcą coś robić. Wspólne działanie to jeden z najbardziej motorycznych aspektów twórczych.

stuff.jpg
4. Tworząc muzykę korzystasz nie tylko z software, ale również hardware. Możesz uchylić rąbka tajemnicy odnośnie zawartości Twojego miejsca pracy? :)

Kiedyś miałem możliwość mieszkania i zarabiania za granicą, dzięki temu mogłem sobie pozwolić na sprawdzanie różnych instrumentów. Proces kompletowania był nieco skomplikowany i mozolny, bo nie wiedziałem do końca co jestem w stanie wytworzyć i co tak naprawdę będzie mi potrzebne. Moim pierwszym elektronicznym instrumentem był MC909, wiesz - magia trzysta-trójek. ;) Nie w pełni świadomy rzuciłem się na głęboką wodę, parę miesięcy zajęło mi uczenie się jego obsługi oraz midi, pamiętam jak wiele razy wydawało mi się, że to mnie przerasta, ale nie poddawałem się. :) Zrealizowałem na nim wiele koncepcji, które miałem w głowie i dzięki tej maszynie poznałem w praktyce i doceniłem brzmienie Rolandów. Potem próbowałem różnych instrumentów, z lepszym lub gorszym skutkiem. Nastąpiło parę wymian i eksperymentów, aby zrekompensować to, czego nie jestem w stanie zrealizować własnymi rękoma. Generalnie zauważyłem, że lubię się koncentrować na rytmie w melodiach i perkusji, to mnie bardzo kręci plus zręczne manipulacje na dowolnych dźwiękach. Moje instrumentarium w końcu pozwala mi na takie triki, tak więc w chwili obecnej posiadam Nord Leada, dwa Rolandy, mały syntezator Korga oraz efekty. Wszystko idzie przez mikser M-Audio i trafia do Logica, który w tym układzie pełni rolę sekwencera. Używam także paru Logicowych wtyczek do przetwarzania oraz robię na nim miks i mastering. Ostatnio coraz częściej używam elektronicznej perkusji Alesisa, robie własne grzechotki i perkusjonalia. Czasami używam swego głosu oraz różne dziwne dźwięki, które nagrywam ręcznym rejestratorem.

5. Jakie są składowe "dobrego utworu", czy to bardziej powielanie sprawdzonych rozwiązań, czy też ciągłe poszukiwanie czegoś nowego?

Dla mnie określenie "dobry utwór" jest nieco abstrakcyjne. Dla każdego co innego będzie dobre. Gdybym miał wykształcenie muzyczne mógłbym tę myśl rzeczowo rozwinąć tak, więc podzielę się tylko własnymi wnioskami. Dobrze jest szukać nowych koncepcji, jednak im dalej oddalasz się od formy, tym większa szansa sprawienia, by muzyka stała się nijaka. Np. jedną z form psytrance'u jest stopa 4x4 i rzadko ktoś od niej odchodzi, niechcący narażając się na ocenę wtórności wśród osób, które nie słuchają muzyki tanecznej. Tak samo jest z muzyką d'n'b czy techno. Chilloutowa muzyka cechuje się niejako szerszym wyrazem i pozwala na większą swobodę, lecz i tak zamknięta jest w jakieś ramy. Wydaje mi się, że najlepiej jest zawierać różne formy w jednej ogólnej, wtedy muzyka zdaje się być bardziej spójna i określona. Ogólnie mówiąc najlepiej jest iść drogą złotego środka i łapać odpowiedni dystans do nowych form, jak i tych sprawdzonych.

6. Jakie są Twoje inspiracje podczas tworzenia, ile czasu średnio spędzasz przy aranżu pojedynczego utworu?

W moim przypadku chyba największą inspiracją jest muzyka, której na co dzień słucham i zapewne jest to domeną każdego twórcy, to normalne. Często inspiracją jest instrument plus chwila... staram się zwracać baczną uwagę na pomysły, które powstają w "locie", gdy gram sobie na pianinie, gitarze lub perkusji. Często to nagrywam, aby nie zapomnieć i czasami udaje się uzyskać unikalne jak dla mnie efekty. Najczęściej są to pomysły na melodie, a czasami zalążki całych utworów. Utwory powstają powoli, trochę mnie to irytuje, lecz pozwalam sobie na to, ponieważ czasami przy kolejnym podejściu udaje mi się coś, co wydawało się być niemożliwym wcześniej, sam się na tym zaskakuję. To jest bardzo ciekawe i co najważniejsze, daje nadzieję gdy coś mi nie idzie.

Ok, przejdźmy zatem do wylosowanych pytań.

7. Podaj nam swoje ulubione albumy spod szeroko pojętego szyldu "chillout"?

Heh, ostatnio to się zmienia bo zaczynam słuchać różnej muzyki i jeszcze nie wiem na jak długo te płyty będą mnie kręcić. Jednak nie mogę także pominąć płyt, które odcisnęły się w mojej głowie chyba na zawsze... Ale idąc drogą złotego środka niech będą to:

"Shpongle - Are You Shpongled" - za te dłuugie miesiące słuchania jej, jest dla mnie w pewnym sensie emanacją tego, co uwielbiam w muzyce.

"Kumba Mela Experiment - East Of The River Ganges" - za wspaniały klimat łączący w muzyce to co żywe, psychodeliczne, folkowe i orientalne.

"Kaya Project - Walking Through" - Seb Taylor zawsze mi imponował, wszystkie płyty są dobre, ale ta podoba mi się najbardziej! :)

"Asura - Live2" - generalnie nie przepadam jakoś za wspólną twórczością tych dwóch panów, wolę ich w solowych projektach. Jednak ta płyta zasługuje na szacunek i uwagę. Melancholia, archaiczny klimat połączony z kosmicznymi wibracjami, coś pięknego!

shpongle.jpg
8. Czy Shpongle się skomercjalizowali? ;) Od zawsze byli swoistą "soczewką" całej sceny, a każdy album był wielkim wydarzeniem. Gdzie znajduje się granica pomiędzy "komercjalizacją", a "niszową" muzyką?

Jestem wielkim fanem tej kapeli i nie wiem czy potrafię być odpowiednio obiektywny przy ich ocenianiu, ale spróbuję. Shpongle zawsze było psychodeliczne i na każdej płycie są numery, których nie można określić jako łatwe. Co prawda koncerty mają elementy show, jednak poza brazylijskimi tancerkami nie zauważyłem jakiejś przesady. Ale z drugiej strony powiedzmy sobie szczerze... Jeśli Posford z ekipą zaczną być popularni, to w pełni na to zasługują bo mają talent i wielkie zaangażowanie. Prawie 20 lat na scenie i wiele albumów, które w prawie każdym przypadku wyznaczają nowy poziom są faktyczną marką sceny. Za to należy im się wielki szacunek! Shpongle grają coraz więcej koncertów, to normalne, ale ciężko to pojąć ludziom, którzy traktują muzykę jako hobby. Dla niego to jest zajęcie, na którym zarabia na życie, wytwórnia to już słaby biznes, bo wszyscy ściągają z sieci. Moim zdaniem nie ma co się łudzić o następnej "Are You Shpongled", bo ona już była... zresztą nie wiem jaką płytę chciałbym nagrać po takiej ilości dobrych albumów. A to jest ważne pytanie, które musi sobie zadać każdy twórca.

Zresztą w każdym numerze słychać niebywałą dbałość o detale, nie słychać użycia sample packów, wszystkie dźwięki zrobione od podstaw i jest bardzo dobra produkcja. Nie mówię już o wartościach czysto muzycznych. To świadczy ile serca i zaangażowania Posford wkłada w swoją pracę i za to ma u mnie wielki szacunek i uznanie. Jeśli stanie się popularny to będę mu gratulował, pytanie tylko czy w ogóle tego chce, jego wybór - nic mi do tego.

9. Jeśli miałbyś dołączyć do dowolnej wybranej grupy/wykonawcy i tworzyć muzykę razem z danym artysta, kogo byś wybrał i dlaczego?

Mam małe doświadczenia w kolaboracjach, ale bardzo doceniam wspólne jamowanie. To jak dla mnie największa słodycz, którą daje mi muzyka. Generalnie jestem bardzo chętny do wspólnych działań, choć to trudne, ponieważ na pewno zależałoby to od chęci obu stron i możliwości dostosowania sposobów współpracy, a z tym bywa różnie. Gdybym mógł, to na pewno chciałbym spróbować nagrać coś z Radio Samsara, jest to polska etniczno-orientalna formacja, a także z Kapelą Ze Wsi Warszawa grająca muzykę w podobnych klimatach. Bardzo mi się podoba muzyka, którą nagrywa człowiek o pseudonimie strOOp, działający w śląskim kolektywie Ashoka, jestem ciekaw czy dałoby się współpracować, mam nadzieję, że kiedyś się poznamy. ;) Wspaniale by było mieć także możliwość wspólnych działań z Anoushką Shankar, to wybitna instrumentalistka o wielkiej charyzmie. Nagrała parę dobrych płyt, polecam sprawdzić jej twórczość. Gdybym nie wyjechał, to na pewno spróbowałbym połączyć siły z Tobą JetManie. Mamy nieco inny gust, ale czuję, że uzupełniając się dałoby się nagrać coś dobrego i świeżego hehe. :)

10. Czy wierzysz w to, że nasza rzeczywistość jest jedynie iluzją, czy też rewelacje serwowane nam przez fizyków kwantowych, hinduistycznych mistrzów i innych to jedynie pożywka dla mas?

Heh, ludziom udało się zrozumieć wiele trudnych aspektów naszej rzeczywistości. Jest jeszcze trochę do odkrycia na tym świecie. Widzę, że najczęściej przypisujemy nadnaturalne określenia rzeczom których nie znamy. Zatem nie dziwi, że kiedyś ludzie widzieli prawdziwą magię w przyciąganiu się namagnesowanych przedmiotów, nie wiedzieli nic o magnetyzmie. Kiedyś także ogień i zjawiska pogodowe traktowano jak nie z tej ziemi. Ostatnio na przykład odkryto osobliwy przypadek drzew. Nie można ich sklasyfikować nawet jako gatunek, ponieważ ich cechą jest to, że żyją parę tysięcy lat i wypuszczają kilometrowe korzenie, z których rodzą się inne rośliny. Niesamowita sprawa, zmieniające się DNA i sposób życia na przekór prawu ewolucji... ciągle te drzewa badają, podobno odkryto ich tylko kilka. Jestem ciekawy świata i w miarę śledzę nowe odkrycia i uważam, że eksploracja świata wokół nas to jedna z naszych powinności. Niestety postęp nauki jest uzależniony od ekonomi, ludzie teraz odkrywają bardziej te rzeczy które można potem sprzedać, mało kto już odkrywa dla samego poznania. Mimo wszystko uważam że pewna wiedza na zawsze zostanie nieodkryta. Nie wiem która to część ani jaka, ale na pewno nie uda się nam prześwietlić całego wszechświata jesteśmy zbyt mali i mamy tendencje do szybkiej autodestrukcji.

11. Jaki żywy instrument najbardziej pasuje do psytrance?

Didgeridoo oraz bębny.

12. Bardzo tendencyjne pytanie - czy alkohol powinien zostać wyeliminowany z kultury psytrance? Załóżmy, że jest to możliwe.

Nie jestem za ograniczaniem, mimo że alkohol to jedna z najgorszych społecznie i akceptowalnych używek. Zresztą lubię się napić piwa po całym dniu, wieczorem. W czasie dnia nie piję nigdy, nawet na festiwalach, które są dla mnie wakacjami. Dlatego, że wiem jak alko na mnie działa, a nie zawsze mam ochotę być pod jego wpływem. Niektórzy nie myślą o takich rzeczach, a kac nie zawsze zmusza ludzi do myślenia. Mimo, że mam otwarte poglądy ograniczyłbym parę innych używek na festiwalach i imprezach, bo to co się dzieje od paru lat jest dla mnie przesadą, ale to temat na inną rozmowę.

13. Czy są jakieś albumy spoza gatunku psytrance, które mają dla Ciebie szczególne znaczenie?

Tak oczywiście! Psytrance to jedna z wielu kart z menu muzyki. Generalnie mam taką "wadę", że utworach bardziej cenię wartości muzyczne niż teksty. To wpływa na dziwną kombinację płyt w mojej szafie. Jean Michelle Jarre, Queen, Vangelis, Mike Oldfield oraz Floydzi to muzyka mojego dzieciństwa. Miałem też krótkie, ale zażyłe romanse z rockiem i hip-hopem. Czasami słucham tamtych płyt teraz i nadal mi się bardzo podobają. Tak więc będą to:

"Biosphere - Shenzou" - ojj na długo mnie zabiła ta płyta. Mistrzostwo samplingu w każdym calu. Prawie nie ma rytmu ale mroczne i fascynujące niemuzyczne tekstury, które także zmieniły moje podejście do muzyki.

Muzyka Mike'a Oldfielda, nie chcę wymieniać konkretnych płyt, ale jeśli chodzi o spokojniejsze klimaty to ogólnie jego muzyka także dla mnie dużo znaczy.

"Pink Floyd - The Wall p.2" - miałem szczęście mieć ją na kasecie zaraz po tym jak ją wydano, miałem wtedy chyba 10 lat i nic nie wiedziałem wtedy o Floydach ale do dziś pamiętam momenty, w których jej słuchałem, niesamowicie wkręcająca płyta.

"Chemical Brothers - Dig Your Own Hole" - moja pierwsza czysto taneczna fascynacja, wspaniałe utwory które zostają w głowie na zawsze.

"Sinead O'connor - Throw Dawn Your Arms" - dowiedziałem się o niej jakiś czas temu i oniemiałem z zachwytu. Ta kobieta ma taki flow i czuje bluesa niemiłosiernie. Generalnie mocno reggae'owe klimaty, ale harmonie tam są warte zachwytu, no i niszcząco dobra produkcja. Wspaniałe podkłady, płyta, która ujmuje serce.

"Leftfield - Rythm And Stealth" - klimat tam zawarty potrafi zmrozić, ale i rozmarzyć niesamowicie, stary album ale bardzo różnorodny. Poza tym jeden z utworów został zrobiony na pierwszym PlayStation w programie Music. Heh, muszę się przyznać, że dzięki temu programowi sprzedałem psx'a i na zawsze odstawiłem gry, zajmując się graniem muzyki na imprezach.

"Easy Star All Stars - Dub Side Of The Moon" - kolektyw paru utalentowanych muzyków, którzy w tym przypadku nagrali dubowo-reggae'ową wersję jednego z albumów Floydów. Doskonały przykład tego jak plastyczna potrafi być muzyka i czym jest interpretacja. Jak dla mnie to najwybitniej podgrzany muzyczny kotlecik. :)

Poza tym bardzo lubię muzykę filmową i niektórych klasyków.

14. Jako środek relaksujący częściej wybierasz ciszę czy muzykę?

Heh, niestety nie mam jakoś czasu na relaks ostatnio, dużo siedzę przy muzyce i dla odpoczynku zmuszam się do wyjścia i przewietrzenia uszu. Dla relaksu chyba wolę outdoorowe środowisko. :)

15. Czy psychedelic trance nadal ma taką samą moc jak 10-15 lat temu? Czy kierunek obrany przez tą muzykę jest właściwy?

Moc serwowanego aktualnie trance'u jest kilka razy większa bo technologia pozwala na to w łatwy sposób. Ale to jest już inna muzyka, przede wszystkim brakuje jej ducha. Nie wiem czy to właściwy kierunek ale na pewno jest zgodny z oczekiwaniami większości.
info:
Michał Poczobut (Szop, Tretek, Pan Syndyk), Kudowa Zdrój
szopunio@gmail.com
www.soundcloud/szop