Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

john 00 fleming - alter ego


john_00_fleming_-_alter_ego
J00F Mantra, 2016


1. Paranormal
2. Liquid Soul - I See The Spirit (John 00 Fleming Remix)
3. Mustang (2016 Rework)
4. John 00 Fleming & Gaudium - First Take Off
5. Planet X
6. The Imperial Echos Of Devastation (2016 Rework)
7. Protected By Karma
8. Desert Rider
9. Mythological Power
10. Dawn Over The Amazon
11. Ascension

W odtwarzaczu kolejna produkcja od znanego również poza psytransowymi środowiskami artysty ukrywającego się pod pseudonimem "00". Tak prywatnie to po prostu John Andrew Fleming. Rozmarzone, szeroko rozpostarte pady, liryczne melodie utopione w nadzwyczaj charakterystycznych perkusyjnych miksach, ocierające się o proste goa aranże, a czasami namawiające do tańca, równie nieskomplikowane, acz skutecznie, bujające kolaboracje basu i kicka - to właśnie jego muzyka. Albo się ją kocha, albo nie znosi.

Osobiście przebyłem pełną migrację: od kogoś nie trawiącego produkcji tego pana do będącego fanem uśmiechającym się na samą myśl o jego brzmieniu. Jest charakterystyczne. To fakt. Jest proste, również trzeba to przyznać. Ale także po prostu urocze. Trudno stwierdzić, co tak naprawdę decyduje o tym wdzięku. Być może idealnie dobrana mieszanka energii, żywiołowości jak i sprawdzonych patentów - gdyż Ameryki nikt tutaj nie odkrywa.

Tak więc jest to jego kolejny album, ale biorąc pod uwagę to, jak znanym jest on producentem - "zaledwie" czwarty. Znacznie więcej udało mu się wydać rozmaitych EP i singli. Jego flagowy patent, czyli trio "Soczysty Kick, Tłusty Bas i Wpadająca w Ucho Melodia" witają nas już w pierwszym, bardzo przyjemnym numerze "Paranormal". Poza utworami, które John nagrał samemu, jest też kilka ciekawych kolaboracji, które z pewnością spodobają się fanatykom udzielających się tutaj projektów. Liquid Soul, Gaudium, i Ovnimoon to nazwy, które w dalszym ciągu rozdają wiele kart na obecnej scenie i jak na razie nic nie zapowiada tego, aby miało się to szybko zmienić.

Obecnie sam psytrance stał się znacznie bardziej przewidywalny, spokojny, prosty - mniej psychodeliczny, a bardziej zbliżony do swojego komercyjnego brata, czyli zwykłego trance, którego to przecież Fleming jest producentem od bardzo dawna. I o ile w czasach, gdy psytrance miał wciąż jeszcze więcej psychodelii, mariaże Fleminga z psytransem nie zawsze do końca się udawały (chociaż obecnie np. jego remiks "Mahadeva" wydaje się być dużo lepszy, niż gdy został wydany - ciekawa sprawa). Sporo tutaj kawałków dobrych, ale i bardzo dobrych - rework "Mustang" jest po prostu cudowny, z główną linią melodyjną wwiercającą się w głowę i niesamowitym flow.

Miejsce znalazło się również na nową wersję jego kultowego kawałka "The Imperial Echos Of Devastation". Nie było to konieczne i muszę przyznać, że bardziej podoba mi się oryginał - ta wersja stara się być nieco bardziej żwawa, ale szybsze tempo nie do końca pasuje tak masywnej nucie. Tak czy inaczej fajnie, że możemy posłuchać tego małego cudeńka w nowym wydaniu.

Oj fajny jest ten Fleming, od dawna nagrywa w zasadzie w kółko to samo i oparte na tym samym schemacie, ale jednak za każdym razem trochę inaczej. ;) Kurczę, no naprawdę fajna produkcja. Nie mogę złego słowa napisać - ma klimat. Jest energia, pozytyw i dreszczyki na kręgosłupie. Nie za prosto, nie za ciężko. Idealnie. Na pewno jest to jedna z przyjemniejszych, niewymuszonych i przyjaznych w odbiorze produkcji tego roku.

Ocena: 8.5/10

JetMan