Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

vanderson - return to consciousness


vanderson_-_return_to_consciousness
Self-released, 2018


1. Tears Of God
2. Vibes Of Nature
3. Angels Of Red Sun
4. Everlasting Dream
5. Saved By The Light
6. Passage To Eternity
7. Surreal Fantasy
8. Whispers Of The Promised Land


I tak oto doczekaliśmy się trzydziestego piątego wydawnictwa autorstwa Macieja Wierzchowskiego, znanego pod pseudonimem Vanderson. W tej chwili chyba wszyscy już dobrze znają jego dokonania na polu czysto psytransowym, a to za sprawą EP "Artificial Intelligence" i albumu "Visions of Tomorrow".

Album zaczyna się tym co kocham w tej muzyce najbardziej - doskonałą melodią. Sama introdukcja to relaksujące odgłosy prosto z lasu tuż obok leśnego strumienia, do których szybko dołącza kapitalna syntezatorowa melodyjna pętla w starym dobrym stylu. Świergot ptaków przeplata się z tą melodią jeszcze przez jakiś czas aby po chwili dotarły do naszych uszu nuty dobrej wysokotonowej perkusji w stylu późnej twórczości Aes Dana. Do tego wszystkiego jako bonus dochodzi główny melodyjny lead utrzymany w lekko nostalgicznym rozmarzonym stylu. Główna melodyjna pętla nie odpuszcza i stanowi tło calego utworu, znakomicie spajając go w całość.

I taki jest właśnie styl Vandersona - dobry technicznie, pełen pomysłów i przyjemny w odbiorze. Czuć w tym ducha i pasję. Zresztą wielbiciele dobrych melodii nie poczują się zawiedzeni - cała produkcja jest nimi wypełniona po brzegi. Drugi utwór czyli "Vibes of Nature", wprowadza lekki acid sunący gdzieś w tle, w akompaniamencie doskonałych efektów specjalnych. Jest tutaj też kilka szybszych ("Everlasting Dream") i mocniej oddziałujących na zmysły akcentów. Mam tu na myśli w szczególności "Passage to Eternity" oraz "Surreal Fantasy" z fantastycznymi damskimi wokalem, ten pierwszy będący skrętem w stronę dalekowschodniego etno a ten drugi przypomina mi hinduskie mantry i modlitwy. Zresztą to właśnie te dwa numery, poza kawałkiem otwierającym album, wywołują u mnie największy uśmiech na twarzy i jednocześnie jakże znajome dreszcze przechodzące po kręgosłupie.

Album zamyka spokojny i zarazem dostojny "Whispers Of The Promised Land". Jest to produkcja na naprawdę wysokim poziomie. Brzmieniowo nie można się do niczego przyczepić a wręcz przeciwnie - bić brawa. Czuć tą swoistą magię i płynność która płynie z obsługi fizycznego sprzętu. To nie to samo, co kręcenie gałką w jakimś softwareowym VST. ;) Polska scena muzyki elektronicznej ma się całkiem nieźle i chyba jeszcze nigdy nie była tak zróżnicowana i rozwinięta jak teraz. Jeśli lubicie tego typu brzmienia, będziecie usatysfakcjonowani.

Ocena: 8.5/10

JetMan