Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

aes dana feat. miktek - far and off


aes_dana_feat._miktek_-_far_and_off
Ultimae Records 2016


1. Far & Off
2. Diffraction Protocol
3. Cut.
4. Small Things Matter
5. Alkaline
6. Parenthesis
7. 6am
8. Sulfur
9. Evenfall
10. The Unexpected Hours

Kim jest szef Ultimae nikomu tłumaczyć nie trzeba, a jeśli ktoś nie wie, proponuję zerknąć do którejkolwiek z recenzji opisujących jego wcześniejsze solowe albumy. Z kolei Miktek to grecki producent muzyki ambient i downtempo - Mihalis Aikaterinis. Album "Far & Off" to po prostu zlepek numerów, które ten duet wydał pomiędzy latami 2014-2016, czyli "Cut.", "Alkaline" oraz "The Unexpected Hours".

Co za tym idzie, kolejność utworów została odpowiednio zmieniona. Nie będę owijał w bawełnę, ale jak dla mnie jest to najsłabszy "produkt" sygnowany nazwą "Aes Dana" wydany do tej pory. Moim zdaniem Vincent powinien już powoli kończyć swój romans z greckim muzykiem i zająć się czymś nowym. O ile w tym projekcie nadal da się wyczuć specyficzny styl Villuisa, to mimo wszystko już po pierwszej kolaboracji z Miktek ("Cut") zaczynał on brzmieć nieco odtwórczo. Najlepiej świadczą o tym wszystkie numery, które panowie razem nagrali zebrane do kupy i wydane jako jedno. Ja rozumiem, że jest w tym jakaś wizja, ale ileż można męczyć jeden i ten sam temat?

Jedyne jaśniejsze fragmenty to ciekawy "Evenfall" oraz świetna, medytacyjna i pulsująca niczym ludzkie serce pierwsza połowa "Cut.". Poza tą dwójką znajdziemy tutaj oczywiście jakieś ciekawsze momenty, ale nie mogłem pozbyć się nieprzyjemnego odczucia, że wszystko tutaj zlewa się w jedną, przynudzającą papkę. Być może po prostu przejadły mi się te melancholijne klimaty wałkowane przez Villuisa w kółko. Jak dla mnie współpraca z muzykiem mimo wszystko nieco innego stylu zaowocowała spłaszczeniem indywidualizmu Aes Dana. Przecież wszystkie poprzednie solowe albumy tego artysty są naprawdę wspaniałe.

Jeśli oceniam cokolwiek sygnowane nazwą Aes Dana poniżej maksimum, to musi być źle. ;) Pozostaje tylko czekać, aż Vincent wróci do tego, co wychodzi mu najlepiej, czyli do solowej twórczości, zanim nas wszystkich zanudzi na dobre.

Ocena: 7.5/10

JetMan