Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

cJ catalizer - ill be there


cJ_catalizer_-_ill_be_there
Altar Records, 2011


1. Waves Geometry
2. Life Origin
3. Light Flower Field
4. Memoirs Of The Future
5. Solitude
6. I'll Be There (Album Rmx)
7. 2012 (Extended Album Version)
8. Live Latitude (Extended Resurrection Official Rmx)
9. To Search And Not To Find

Czyżby kolejny killer z Altar Records? Przekonajmy się. Altar szybko urósł do miana wytwórni niemalże kultowej - Ultimae musi teraz zjadać swoje własne zęby, gdyż pracowała na taki status o wiele dłużej. Cóż, z jednej strony to dobrze, z drugiej teraz wszyscy chcą coś wydać "w Altarze", a to oznacza rzadsze sito selekcji. Jak to się odbija na jakości muzyki, wszyscy wiemy. Na szczęście jak na razie Altar uniknął większych wpadek. Ale do rzeczy. Na tapecie kolejna płyta z tej wytwórni, tym razem jest to solowy album niejakiego Dmitriego Neschadima, ukrywającego się pod pseudo CJ Catalizer. Jego album "I'll Be There" to jedna z bardziej świeżych propozycji A.R. na rok 2011.Od zawsze lubię, gdy widać, że dany artysta przywiązuje uwagę do tytułów własnych utworów. Dla mnie to nierozerwalne trio - muzyka, tytuły i okładka/cover art. Jednym słowem sztuka. Ona jest, albo jej nie ma. W tym wypadku jak najbardziej wszystko do siebie pasuje. Intrygująca "Geometria Fal" to idealne wyważenie wszystkich ważnych elementów dobrego psy-chillu. Składają się na niego: ciekawe atmosferyczne przestrzenie, przyjemne w odbiorze leady, obowiązkowy kobiecy wokal/chant oraz relaksujący/podniosły klimat - zależnie od upodobań. Tutaj wszystko jest na swoim miejscu, a co za tym idzie - odlot gwarantowany. Jakość wykonania niczym produktów z logiem "Teraz Polska", tak więc również na wielki plus. Ze słodkiego letargu odgłosem basu i cytr szybko wybudza nas energetyczny "Life Origin", który udowadnia, że ten release nie będzie chybiony. Czuć tutaj wpływy nie tylko Aes Dany, ale także CBL, czy nawet starszych producentów goa-sceny. Powrót do kobiecych chantów i perfekcyjnie zaaranżowanych melodii następuje wraz z "Light Flower Field", przy którym zacząłem się zastanawiać, czy jeśli każdy kolejny utwór był lepszy od poprzedniego, to czy dotrzymam jakoś do samego końca płyty w jednym kawałku. Cudna, lekko patetyczna atmosferka i fenomenalny kobiecy wokal wsparty pianinem i znakomitymi padami stawiają ten kawałek na piedestale. Ale to i tak nic w porównaniu z arcygenialnym "Memoirs Of The Future", który jest jak świeży powiew na scenie nieco już zmurszałego psychillu. Jednak można zrobić to z zupełnie innym brzmieniem, niż to standardowe. W swoim stylu mogę tylko napisać, że jest to "coś pięknego". ;) Miejsce na goa-melodie i śpiew płci pięknej również się znalazło. Zadziwiające spowolnienie do wręcz ambientowych brzmień prezentuje "Solitude". Wsparty beatem "I'll Be There (Album Rmx)" to (znany już stad i owąd) solidny atmosferyczny kawałek - jak możemy usłyszeć Dmitriy ma słabość do kobiet. ;) Cóż, jak do tej pory nie udało mi się napotkać na żadne potknięcie na debiutanckim albumie tego artysty. Apokaliptyczny "2012 (Extended Album Version)" również nie pozwoli tego zrobić - wyraźnie czuć specyficzny styl opisywanego twórcy, melodie momentami przypominają mi wczesną Aes Danę, a w ułamkach sekund mają coś z projektu znanego jako Chilling Matenda. Oczywiście z tego wszystkiego swobodnie wyłania się jedyny w swoim rodzaju kunszt Neschadima. Spory plus. Jednak największe zaskoczenie przeżyłem odsłuchując "Live Latitude (Extended Resurrection Official Rmx)". Płyta zapowiadała się na cos sennego, momentami wręcz mejotycznie spowalniającego. A tu taka niespodzianka! Dostajemy w swe szpony praktycznie pełnoprawny, psytransowy kawałek! Bardzo ciekawe posuniecie, które z jednej strony pozwala zaprezentować CJ Catalizera z zupełnie innej strony, a z drugiej zapobiec jednostajnemu wydźwiękowi całego albumu. Dodam, że pełnoprawne goastyczne melodie i wyśmienity flow kierują ten numer wprost na parkiety, gdzie będzie można dzięki niemu należycie "popłynąć". "To Search And Not To Find " to ostatnia cześć tej produkcji i po raz kolejny mamy do czynienia z ambientową propozycją - tym razem osadzoną w ziemsko-gwiezdnych klimatach. Kłania się Dimension5, Chi A.D. i młoda Asura. Jednym słowem cudo! Kolejny raz Altar Records nie tylko nie dała plamy, ale zapewniła wydanie wyśmienitej porcji psy-chilloutu wymieszanego z dawka ambientu i psytransu. Kto by się spodziewał. Musiszmieć! Wisienką na torcie jest perfekcyjny cover-art przygotowany przez samego DJa Zena. Jeśli lubicie momentami melodyjny, chwilami energetyczny psychill z dużą dawką przestrzeni - sprawdźcie tą pozycję.

JetMan