Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

gMO vs dense - tales from the yellow kangaroo


gMO_vs_dense_-_tales_from_the_yellow_kangaroo
Altar Records, 2012


1. Looking Out Of The Pouch
2. The First Steps
3. Passing Storm
4. Sounds And Smells
5. The Great Puzzle
6. The Termination Of Life?
7. Bouncing Around
8. The Law Of God
9. Another View

Pamiętam, że niemalże równo 2 lata temu całkiem mocno chwaliłem album "Through Other Glasses" od GMO vs Dense. Klasycznie zaczynając recenzję wspomnę, iż moja radość była przeogromna, gdy dostałem przesyłkę z kolejnym albumem od Christiana i Olafa.

To co obaj panowie tutaj zaprezentowali to czysta przyjemność dla odbiorców. Jak dla mnie wzbili się na wyżyny dopieszczając swój kanapowo-hamakowy styl festiwalowego chilloutu do maksimum. Numery są wspaniałe, przyozdobione masą cudownych melodii i dopalone okazjonalnym melodyjnym blantem - niektóre aranże już kiedyś gdzieś zdawało nam się słyszeć, coś się gdzieś z czymś kojarzy, ale to dobrze, że zostały nam przypomniane w tak przyjemny sposób. Najwyższa pora by użyć tych akordów i wyświechtanych schematów do nagrania tak milutko odprężającej płyty. Bez żadnych dodatkowych filozofii. Nikt tutaj nie sili się na coś więcej, nie ma to być kolejny kamień milowy w drodze donikąd, czy głęboka ekspresja naszych wewnętrznych uczuć w stylu najnowszej Aes Dany. Raczej - zwyczajne leniwe niedzielne popołudnie na ulubionym materacu w spokojny, letni dzień. Z obowiązkową szklaneczką czegoś mocniejszego. ;)

Faworyci albumu to "Bouncing Around" oraz "Looking Out Of The Pouch". Pierwszy rozwija się stopniowo do punktu witania się z cudownymi acidowymi pętlami, dodającymi uśmiech u każdego tańczącego. Drugi to klasyczny przykład znakomitego chilloutu ze świetnymi melodiami i ciekawym aranżem. W dodatku zawiera ten specyficzny feeling, sprawiający, że chce się do niego wracać. Są efemeryczne gitarki i delikatne rąbnięcie na perkusji. :) "Sounds And Smells", "The Law of God" czy "The Termination of Life?" są przykładami charakterystycznego stylu GMO vs Dense. Numery nieskomplikowane, ale z charakterem, niezwykle milutkie i zapadające w pamięć.

Nie znajdziemy tutaj nowej Ameryki, ani żadnego innego kontynentu, jest za to to, co sprawdza się w chill-roomie najlepiej - odpowiednio dobrana maestria dźwięków, świetne melodie i wyśmienite układy aranżacyjne. Ogółem to niezwykle przyjemna podróż przez horyzontalne odmiany relaksu i wertykalne odsłony spokoju, chwilami zahaczająca o ciepłe, rozbujane perspektywy dobrej imprezy. Polecam.

JetMan