Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

hallucinogen - in dub live


hallucinogen_-_in_dub_live
Twisted Records, 2009


1. LSD
2. Spiritual Antiseptic
3. Cicada
4. Solstice
5. HiD
6. Dark Persuasion
7. Angelic Particles
8. Rent Boy
9. Gamma Goblins

Minęły lata odkąd po raz pierwszy usłyszałem utwór "LSD" Hallucinogena. To niezapomniane przeżycie miało na mnie ogromny wpływ. Nie zamierzam tutaj wymieniać wszystkich zalet tego utworu, jak i płyty, na którym się znalazł, bo i po co? Wszyscy chyba dobrze wiedzą, że pomimo swoich lat utwór ten nic nie stracił na swoim przekazie. Muzyka Posforda okazała się być dla mnie taką, która w pełni potwierdzała zdolności człowieka do kreowania niesamowitych, plastycznych światów, które urzekają bogactwem dźwiękowej psychodelii. Z czasem dość skostniały świat psy transu zaczął Posforda najzwyczajniej w świecie nudzić, stąd też pojawił się projekt Shpongle, później Younger Brother. Do głosu doszło jeszcze jedno muzyczne dziecko zrodzone w łonie Twisted Records: płyta "Hallucinogen - In Dub". Jej twórcy to Simon i Ott. Sama idea zrodzona w umysłach obu muzyków jest jak najbardziej godna podziwu. Oto jedne z najlepszych tworów Hallucinogena zostały przetworzone przez Otta na chilloutowe cudeńka, udowadniając jednocześnie, że możliwe jest połączenie dwóch światów: psytransu i chilloutu. Trzeba tylko odpowiednich ludzi z wyobraźnią i umiejętnościami, aby do tego doszło.

Wraz z pierwszym koncertem Hallucinogena z dopiskiem In Dub pojawiły się śmiałe próby wskrzeszenia muzycznego dziedzictwa Ott i Posforda. Później gruchnęła wiadomość o płycie z zapisem koncertu z Brixton Academy, który miał miejsce 25 maja 2007 roku. Informacja ta natychmiast zelektryzowała fanów. Okładka płyty przypomina mi za każdym razem chwilę, gdy trzymałem w ręku ulotkę z tą samą szatą graficzną, którą otrzymałem przy okazji pamiętnego wydarzenia, jakim była impreza Twisted 10th Birthday Party (27.10.2006). Zawarty na krążku materiał ma wyjątkowo koncertowy charakter. Zresztą nic dziwnego, gdyż w całym przedsięwzięciu brali udział pięcioosobowy skład specjalistów. Tak oto mamy: głównodowodzącego Simona "Hallucinogena" Posforda na gitarze, syntezatorach i efektach, Youtha (tak, tego Youtha - Killing Joke, baby! ;)) na basie, Davida Nocka na perkusji, Jacksona (znany jako Genetic) na gitarze i wokalu, a także Otta, który odpowiada za syntezatory, efekty, perkusję i miks. Wśród zamieszczonych tu utworów mamy tu znane i lubiane szlagiery. Jest ich pięć, a są to: "LSD", "Spiritual Antiseptic", "Solstice", "Angelic Particles" i "Gamma Goblins". Pamiętamy je dobrze z albumu "Hallucinogen - In Dub", jednak tutaj potrafią odsłonić przed Wami swoje nowe oblicze. Znajdziemy tu również cztery zupełnie nowe utwory, które nie są chilloutowymi wariantami wcześniejszych dokonań Simona jako Hallucinogen, a utworami stworzonymi specjalnie na potrzeby występów. Tak oto mamy kawałki zatytułowane "Cicada", "HiD" (skrótu nie trzeba chyba tłumaczyć), "Dark Persuasion" oraz "Rent Boy". Na sam początek wrzucono kultowy "LSD", gdzie już przy pierwszych znajomych dźwiękach zgromadzona publiczność dostaje pozytywnego szału, co słychać po licznych entuzjastycznych okrzykach i oklaskach. Oczywiście Posford i spółka nie starają się przykuć uwagi odbiorcy tym jakże mocnym otwarciem tylko po to, żeby go później zanudzić. Co to to nie. Przygotujcie się na intensywną podróż po świecie znanym z "In Dub", jak i zawirowaniach rockowych zainteresowań muzyków. Jeśli idzie o nowostki, to wśród nich bryluje z pewnością "Cicada", stylizowany na mocny rockowy kawałek, który po lekkim "Spiritual Antiseptic" zmienia klimat płyty o 180 stopni i uwydatnia muzyczne korzenie artystów. Niemniej ciekawe są pozostałe nowinki, z czego "HiD" i "Dark Persuasion" odpowiadają za bardziej dubową i delikatniejszą stronę płyty, zaś "Rent Boy" depcze skutecznie swoją silną ekspresją po piętach numerowi "Cicada". Przyznam się, że nie spodziewałem się tutaj tego typu klimatów, ale z drugiej strony było to w pewnym sensie do przewidzenia. Tutaj warto dodać, że klimat dominujący na płycie, a zwłaszcza w nowych utworach, mogę porównać z atmosferą panującą na płytach Ozric Tentacles. Co oczywiście dodaje tylko klasy całej płycie.

O samej płycie można powiedzieć jeszcze wiele dobrego, ale, jak to zwykle bywa, słowa i tak nie oddadzą całej potęgi tej płyty, więc najlepiej będzie jeśli sami się z nią zapoznacie i zanurzycie w świat dubowo-rockowo-koncertowego Hallucinogena. Jest to występ kapeli na żywo pełną gębą. Poza starymi dobrymi numerami z "In Dub", z których część zyskała nową oprawę ("LSD", "Gamma Goblins"), nowe kawałki przyozdobione solidnie brzmieniami gitary należy również zaliczyć na plus tej płyty. Całość to lata świetlne od chociażby izraelskich full-onowców, którzy tłuką swoje lajwy (a raczej "lajwy") z laptopa, skacząc przy tym jak zawodowi cyrkowcy. Podobnie jak w przypadku pierwszej odsłony dubowych wariacji na temat twórczości Hallucinogena z 2002 roku, tak i tu głównym mankamentem albumu jest stosunkowo krótki czas jego trwania. Szczerze mówiąc płyta dużo przez to traci. Z pewnością znalazło by się jeszcze miejsce na kilka innych utworów, ale z drugiej strony jest to zapis koncertu, więc nie można aż tak narzekać. Niemniej to co zostało zamieszczone na krążku wynagrodzi nam to z nawiązką. Jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana Hallucinogena, dla każdego miłośnika dobrych brzmień, a zwłaszcza tych podanych w koncertowej otoczce. Ci, którzy nie mogli doświadczyć wydarzenia, jakie miało miejsce w londyńskim przybytku, mogą poczuć moc tego występu w domu. Czekam z wypiekami na twarzy na kolejne smakowitości opatrzone metkami "live" i "Twisted Records". A takie, jeśli sugerować się zapowiedziami wytwórni, mają nadejść w związku z projektami Shpongle i Younger Brother.

Templar