Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

lumen - infomania


lumen_-_infomania
Psychic Deli, 2000


1. Infomania
2. Fried
3. Locus
4. Fuse
5. Future Frequency
6. What It Is
7. 3 To 1
8. Canny Feelers
9. Way Up In The Air
10. Back To The Front
11. Overboard

Wysłuchując jak ksiądz na spowiedzi grzechów niewiernej niewiasty - dźwięków z debiutanckiego wydania albumu artysty o pseudonimie Lumen, doszedłem ostatecznie do wniosku, a raczej utwierdziłem się w przekonaniu, jakoby najbardziej pomysłowym i innowacyjnym narodem byli i są mieszkańcy Wysp Brytyjskich. Wiadomo, że synami Albionu są także takie sławy jak Simon Posford, Ronald Rothfeld (Raja Ram), Ben Watkins, Dino Psaras, Graham Wood, no i nasz bohater Chris Conklin. Tak - oni są kreatywni, czasem bardziej czasem mniej, ale są - i Chris też jest, co udowadnia na tym krążku. Swój pierwszy album o nazwie "Infomania" Brytyjczyk wyprodukował w głównej mierze sam, jednak w siedmiu utworach współpracował ze swoimi przyjaciółmi, mniej znanymi muzykami, a dodając do tego cztery indywidualne kompozycje Brytyjczyka mamy w sumie ponad 77 minut bardzo wyspiarskiego psytrance'u na jedenastotrackowcu.

Być może ten właśnie mariaż dał taki zróżnicowany elektorat stylów ukazujących swe wdzięki na kolejnych utworach. I to największy moim zdaniem atut tego - właśnie z tej przyczyny - ciekawego longplaya. A ciekawy najbardziej ze względu na szczegóły jest pierwszy, tytułowy track - "Infomania". Najbardziej podobają mi się przyjemnie sfiltrowane monologi Pana. Szatański wokal. :) Świetnie pozawijane linie kwaśnych melodii dodają do tego dużo doskonałości, dając ostatecznie najlepszą kompozycję na albumie. Utwór "Fried" jest bardzo dobry. Posiada kilka klimatycznie spontanicznych dźwięków, w ogóle wszystko jest w nim dobrze poukładane, ale nie posiada iskry, która podpaliła by lont pod euforię. "Locus" jest bardziej dynamiczny, lepszy od poprzednika; największy plus to główny motyw. Track czwarty to brylant, drugi na tej płycie (w kolejności umieszczenia tracków, a nie jakości). Jest to najbardziej tajemniczy i ponury utwór na "Infomanii", wybitnie sprawuje się w nim myśl przewodnia. Trudno ocenić jaki ona ma wymiar: ani nie jest melodią izraelską, ani żadną inną. To trzeba usłyszeć. Utwór "Future Frequency" ma największe szanse na to, aby się nie spodobać. Nie jest to psytrance, chociaż słuchając kilku momentów można tak stwierdzić. W gruncie rzeczy to niezwykle angielski utwór. Co może przypominać? Nic znanego i transowego. Myślę, że to takie połączenie house'u i transu. Brzmi źle? Mnie się jednak podoba. To pierwszy z zupełnie innych utworów - a są tu takie dwa, i oba trwają poniżej pięciu minut. Gitarą bassową rozpoczyna się "What It Is". Moim zdaniem to najbardziej dziki utwór na tym krążku, trudno go jakoś bardziej sklasyfikować. "3 To 1" to klasyczny Astral Projection + Etnica w wydaniu Lumena! Nie dość, że rozpoczyna się świetnie (jak "People Can Fly"), to kolejne melodie też tworzą cudowną atmosferę, nie mówiąc o "strzelającej" melodii numer jeden tej kompozycji, która jest fenomenalna! Ale jest coś, co może się nie podobać - bass. Chciałoby się rzec, że jest nieadekwatny... o tym jeszcze powiem. Track następny to też Goa, ale spokrewnione z początkowymi utworami bardziej, niż z poprzednikiem. Jest sentymentalnie (myślę, że "dałby radę" jako kawałek wieńczący album), jest też gitarowo - ta elektryczna świetna! Długo zostaje w pamięci ten riff. "Way Up In The Air" wraz z "3 To 1" utworzył singiel z 1998 roku, więc i logiczne, że jest podobny. Podobieństwa jednak nie zawierają największych plusów z tego drugiego tracka, jest więc gorszym jego bratem. W sumie - bardzo dobrym, na wysokim poziomie, ale bez magicznych fajerwerków. Tylko dobrze - oceniam przedostatni "Back To The Front", to w głównej mierze wina cyrkowego klimatu, coś jakby pomysły psychicznie chorego klowna... "Overboard" to zapowiadany przystanek numer dwa, tym razem ostateczny. I cóż... całkiem przyjazny, szkoda przez większą część irytującej nachalności. W sumie to całkiem poprawny utwór, chociaż mógł być o wiele lepszy. O wiele, o wiele.

Ta brytyjska społeczna gęba dała tolerancyjny psytrance: jest i izraelskie Goa, jest i klasyczny psytrance (ale w ramach Goa jeśli można postawić taką tezę), są nawiązania do funkowych brzmień, są też "mieszańcy" - transowi Latynosi. Wszystko w znakomitym masteringu. Nie wszystkim się spodoba. Powód to bass: bardzo niskotonowy, wręcz go poza słuchawkami (to znaczy na sprzęcie z kolumnami) nie słychać. Więc fanatycy "rollującego" bassu mogą dalej nie czytać. :) Mnie się jednak bass podoba, akceptuję tę odmienność. Kolejną zaletą krążka jest to, że za każdym kolejnym razem (ja, powtarzam: ja) inaczej go odbieram. Czasem czuję, że to po prostu Goa, czasem, że z Goa zawiera tylko niektóre elementy. Poza tym nie ma tu tak słabego utworu, że nie dałoby się go przesłuchać. Mamy też trzy świetne utwory: "Infomania", "Fuse" oraz "3 To 1" - czasem specjalnie włączam ten album jedynie po to, aby je przesłuchać. Nie mogę na zakończenie nie powiedzieć o akcji, tak - jeśli dla kogoś ważne są wszystkie dźwięki, nie słucha tylko tych pierwszoplanowych, to poczuje się na tym planie dobrze, z czasem zaprzyjaźni się z tymi dźwiękami (bo praktycznie każdy utwór posiada parę "specjałów") i na koniec zakończy ten znakomity film, którego reżyserem był Chris Conklin.

Ocena: 9/10

Pedro