Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

ott - skylon


ott_-_skylon
Twisted Records, 2008


1. From Trunch To Stromness
2. The Queen Of All Everything
3. Rogue Bagel
4. Daisies And Rubies
5. Signals From Bob
6. 382 Seaside
7. Rolfcopter
8. A Shower Of Sparks

Wytwórnia Twisted Records w zapętlającym się roku 2008 zaoferowała oczekiwany album "Skylon" (marzec) autorstwa tuzy psytransowej sceny, artysty, który obrał pseudonim Ott. Jedynie pierwsze sekundy "From Trunch To Stormness" są, można rzec, znajome, bo koniec pierwszej minuty zaskakuje swoim brzmieniowym stylem ni to szkockiej, ni to niemieckiej przyśpiewki ludowej granej na... resztę dosłuchajcie sami. Później sam utwór powraca na bardziej klasyczne "ottowskie" tory chilloutowe, tchnące lekkością i ułożone z finezją. Zmiany atmosfery, oprawy i melodii są tutaj na porządku dziennym. Wreszcie pod sam koniec powracamy do ciepłych rytmów, które towarzyszą nam także przy kawałku "Królowa Wszystkiego". W tym wypadku od początku przywołuje nam na myśl gorące plaże - powiedzmy, że Jamajki. ;) Dalej jest jeszcze lepiej, co ciekawe - mocno symetrycznie, super melodyjnie - podnosząco, podniośle i z rosnącym spokojnie bosko energetycznym goa-odrzutowcem, który właśnie włączył dopalacze - a wszystko w mocno hamakowym dressingu, co oznacza kwaśne pętle i sentymentalną oprawę perkusyjną. Zastosowany tutaj prosty wznoszący się znajomy motyw przynosi dobry wynik. Dorzucono tez trochę, widocznie modnego ostatnio, zmorfowanego wokalu na rozmaitych efektorach. Raczej z zupełnie innej bajki jest trzeci numer, zatytułowany "Rogue Babel". Jest to cos w stylu mixu hindusko-indyjskich mocno wokalnych piosnek a'la "Bollywood" z tradycyjnymi, faktycznie milo transującymi momentami. Taki koktajl może okazać się średnio strawny, ale warto zwrócić uwagę na jego naprawdę profesjonalnie wykonana oprawę. Dalsze melodyjne zabawy na dźwiękach i po części nadal trochę tematu Indii, proponuje niestety zbyt przewidywalny "Daisies And Rubies", na pociechę mamy pokręconą filozofię "Signals From Bob" - są tez śpiewane chóry i cytry. "382 Seaside" drąży przesterowaną atmosferę poprzednika, działającymi na nas efektami i pierwszoligowymi gitarowymi riffami. Znowuż piosenka. Za to jak dokładnie wyrzeźbiona - warto samemu posłuchać. Inżynieria dźwięku odpowiada jakością szwajcarskim zegarkom. "Roflcopter" daje chwile wytchnienia i czas na zadanie sobie potrzebnego pytania: "Czy to jest jeszcze psytransowy chillout, czy jakaś płyta grupy czysto wokalnej?" Pytanie jest dobre, a odpowiedź na nie nie istnieje. ;) Sam utwór jest klasycznym przykładem umiejętności autora w tworzeniu powolnych, nie ciążących na duchu muzycznych relaksatorów. Ostatni kawałek to - będąc złośliwym - coś więcej niż wyłącznie obiecujący tytuł - skacząca po rozmaitych odcieniach uczuć i emocji aspirująca na "kultową" przygoda, inna lub też taka sama jak pozostałe, to już zależy, czego oczekiwaliście od Otta wraz z tym kompaktem? Album moim zdaniem jest co najwyżej poprawny. Dwa, góra trzy naprawdę unoszące utwory, czyli takie, które porywają nasze serca i umysły do lotu, to jednak zbyt mało. Mieszanka dużej ilości "indyjskości wszelakiej", śpiewanych wstawek i kojących melodii też nie pomogła, albo została podana w złych proporcjach. Mam nadzieję, że oprócz pieniędzy wydanie tego albumu miało jakiś głębszy cel. ;) Jedno jest pewne - nie wszyscy będą się nad nim zachwycać. Mimo wszystko, z jakiegoś powodu, trzeba go mieć. Fanatykom tego wykonawcy polecać płytki nie trzeba, bo na pewno już ją znają, natomiast oceniałem ją nie patrząc na całokształt nagranej przez artystę muzyki. Werdykt jest zatem nieco nijaki: Najnowszy Ott - ot, kwestia gustu.

Ocena: 6,5/10

JetMan