Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

sundial aeon - mimesis


sundial_aeon_-_mimesis
Impact Studio Records, 2011


1. Secret Glory
(Introduction Into The Riese Complex)
2. Wolfsberg
(Lower Silesia Mountains Nostalgia)
3. The Vortex Incident
(The Race Against Time)
4. Iced-Melancholy Spectacle (Kadasarva Remix)
(Moving Frozen Voices)
5. Profundity Of Imagination
(Waking Up Memories)
6. Stuck On You (Album Version)
(Spiritual Energies)
7. Our Eternity
(The Eternal Monument Of Our Venture)
8. The Universe
(The New Age Directions)
9. Chronos
(The Experiences From Far Away From Here)
10. Reflection Of The Past
(Outro - Same Questions From The Past...)

Polacy nie gęsi i swoje chillouty mają. Po "Metabasis" i "Apotheosis" przyszedł czas na "Mimesis" (podoba mi się pewna konsekwentność ludzi stojących za Sundial Aeon w nazywaniu swoich albumów). Okładka, podtytuły utworów, dedykacja albumu - wszystkie te drobne smaczki i detale składają się na większą przemyślaną całość, bowiem tematyka (tak tak) płyty obraca się wokół miejsca, które zdążyło już obrosnąć w całą masę legend. Mowa o Riese, tajnym kompleksie militarnym zlokalizowanym nieopodal Wałbrzycha w Górach Sowich, który był główną inspiracją podczas tworzenia materiału na płytę. Przyznajcie, że jest dość nietypowo, a zarazem ciekawie. Tym samym płyta pokazuje, że można wycisnąć coś interesującego z tematu albumów konceptualnych. Przedsięwzięcie to utwierdza mnie zarazem w przekonaniu, że muzykę elektroniczną wciąż stać na coś więcej niż tylko serwowanie płyt z 8-9 numerami na krzyż. Tutaj zadanie nie polegało tylko na rutynowym wrzuceniu kilku spokojnych numerów na krążek i cześć pieśni, ale nadaniu całości pewnej spójnej formy, sygnowanej hasłem: "Those who know do not speak, those who speak do not know..."

Mając już za sobą parę ładnych lat w tym biznesie, czteroosobowa załoga (Revisq, Raiden, Dan & Scann-Tec) raczy nas muzyką pierwszej próby. Podczas odsłuchu albumu w oka mgnieniu wraca ta stara dobra magia. Sundial Aeon nie zmieniają swojego stylu - bo i po co? Czują się w tej stylistyce naprawdę dobrze i kontynuują pewne tradycje w odpowiedni sposób. Ponieważ panowie operują znanymi nam patentami z naprawdę długą brodą, spotkamy tu wiele motywów i elementów, których zaznaliśmy już w trakcie obcowania z poprzednimi płytami, czy też pojedynczymi utworami na kompilacjach, ale na szczęście wciąż słucha się tego znakomicie i mimo wszystko obce nam będzie poczucie wtórności. Szczególnie, że krążek obfituje w naprawdę zróżnicowane klimaty. Ponadto twórcy albumu przyprawili go samplami nagranymi w takich miejscach jak Struga, Szczawno-Zdrój, Wałbrzych, Walim, Głuszyca, Rzeczka oraz Góry Sowie, co w pełni współgra z główną myślą stojącą za powstaniem albumu. Mimo ewidentnego chilloutowego aspektu krążka, w dużej mierze jest to bardzo dynamiczna płyta. Utwory "Wolfsberg", "The Vortex Incident", remix "Iced-Melancholy Spectacle", "Profundity Of Imagination", "Stuck On You", "The Universe" i "Chronos", a więc aż siedem pozycji z proponowanej dziesiątki, to prawdziwy raj dla tych, którzy chcieliby skąpać chillout room w czymś żywszym. Album chwyta już od pierwszego numeru. O to właśnie chodzi. "Secret Glory" ujmuje swoim tajemniczym klimatem i monumentalnością. Dobre otwarcie albumu tylko procentuje wraz z kolejnymi utworami. Jedna z moich czołowych pozycji na tej płycie, "Wolfsberg", z miejsca poraża przestrzenią i auralowym patosem. Zanurzamy się w nim po czubek głowy tak, że aż trudno się później wynurzyć. Myślę, że właśnie w tym utworze tkwi esencja tego albumu - pewna zaklęta w elektronice tajemnica sprzed lat, którą potęguje niesamowita podniosłość wykonania i eteryczny klimat. Warto dodać, że przeszłość związana z Aural Planet nie jest obca temu utworowi, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że sample użyte pod koniec kawałka nagrał Jacek Dojwa vel Falcon, jeden z członków tej grupy. "The Vortex Incident" zna każdy kto miał wcześniej styczność z kompilacją "Panta Deus", na której zaistniał pod nazwą "Haunebu". To bardziej bitowy utwór, któremu nie brak pewnego ufologicznego posmaku, jak ulał pasującego do całej konwencji, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę jego pierwotny tytuł (polecam wrzucić to hasło w Google). Pod numerem czwartym figuruje połamany remix "Iced-Melancholy Spectacle", czyli zgrabny ukłon w stronę poprzedniego albumu "Apotheosis". W nowej wersji pojawił się również transujący kawałek zatytułowany "Stuck On You". Zwolennikom teorii odgrzewanego kotleta (w tym wypadku dwóch) śpieszę z wiadomością, że ponowne wyciągnięcie tych numerów na światło dzienne i przyobleczenie ich w nowe szaty tylko wzbogaciło album i pozwoliło pokazać starsze produkcje, z którymi kojarzymy Sundial Aeon, z zupełnie nowej strony. Szczególnie dobrze prezentuje się w tym przypadku remix wykonany przez Alexa Volkova (Kadasarva), który pretenduje do miana jednego z moich ulubieńców na tym kompakcie. Momentami pachnie Shpongle w najlepszym wydaniu. "Profundity Of Imagination" stosunkowo szybko objawia swój taneczny potencjał i dość pozytywny wydźwięk, który osobliwie pokrywa się z podobnie sunącym "Our Eternity" i bardziej agresywnym "The Universe". "Chronos" to kolejny słuszny kawał przyzwoitej sundialowej lektury, pasującej idealnie do refleksyjnych wydawnictw rodem z Ultimae Records. Płytkę zamyka nastrojowy "Reflection Of The Past", który w stonowany sposób idealnie podsumowuje zawartość krążka, momentami przypominając o świetnych soundtrackach do gier komputerowych pokroju kultowego "Unreal".

Choć jest to już trzeci album grupy i wydawałoby się, że wejście na scenę rutyny i zmęczenia materiału jest niemal pewne, to jednak Sundial Aeon wciąż utrzymują wysoki poziom. Docenić należy przede wszystkim koncept (dodajmy nietuzinkowy) albumu, a także to, że pomimo braku zmian w sonicznym menu grupy i ścisłym kontynuowaniu rozpoznawalnego, nieco schematycznego stylu, muzycznie jest wciąż ciekawie. Mimo silnie zakorzenionych schematów, które stanowią bardziej znak rozpoznawczy tego projektu, aniżeli oznaki sztampy, materiał na krążku jest wciągający i dobrze zrealizowany, a to jest przecież najważniejsze. Jak "Mimesis" przyjmie się wśród odbiorców? Myślę, że dobrze, podobnie jak poprzednie płyty. Fanom grupy nie trzeba specjalnych rekomendacji, by sięgnąć po tą płytę. Album stanowi nie tylko dobre uzupełnienie świata dźwięków spod znaku Raidena i spółki, ale również porządny start Impact Studio Records, z którym wiążę duże nadzieje. Jeśli dodać do tego ciekawy i intrygujący koncept płyty, mamy do czynienia z pozycją, po którą nie tylko warto, ale również trzeba sięgnąć.

Templar