Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

vibrasphere - selected downbeats 1


vibrasphere_-_selected_downbeats_1
Cloud 99 Music, 2006


1. Forever Imaginary
2. Manzanilla (2005 Mix)
3. All Green Seasons
4. Ice Flow
5. Northern Sunsets
6. Peace Of Mind
7. The Big Sleep
8. 33000 Feet Over
9. Ice Flow (Vocal Version)
10. Buenos Aires (2004 Edit)

Czy jest coś lepszego od albumu Vibrasphere? Jest - chilloutowy album Vibrasphere. Tak, tak, słynny szwedzki duet, który przybliżył nam świat cudownego progresywnego transu rodem ze Skandynawii, ma również na swoim koncie stricte chilloutowy album, dostępny jedynie w postaci plików mp3 w Vibrasphere Online Shop. Opatrzony nazwą "Selected Downbeats vol. 1" album jest zbiorem nastrojowych downbeatowych utworów autorstwa Vibrasphere, z których większość została wydana wcześniej na przeróżnych kompilacjach, jednak znalazło się tu też kilka świeżych pozycji. Są to niewydane wcześniej utwory: "Forever Imaginary", "Ice Flow (Vocal Version)" i "Buenos Aires (2004 Edit)". W pierwszym z nich zawarto interesujące gitarowe brzmienia, a są one zasługą Mattiasa Johnssona. Oryginalna wersja "Ice Flow" ukazała się wcześniej w roku 2004 pod szyldem japońskiej wytwórni Stargate. Obecna tutaj prezentuje umiejętności jamajskiej wokalistki Jasmine Tutum. "Buenos Aires (2004 Edit)" to, jak sama nazwa wskazuje, produkcja z 2004 roku. Track został skomponowany w Afryce Południowej, za gitarę odpowiada tym razem Alexander Aguiar. Całość, z takimi smakołykami jak "Northern Sunsets" i "Manzanilla (2005 Mix)" na czele, aspiruje do miana jednego z najlepszych chilloutowych albumów jakie znam. Doskonale zaaranżowane subtelne wizje wykreowane przez Szwedów wzbogacają każdą chwilę spędzoną z tą pozycją. Do niepodważalnych atutów zebranej tu muzyki należy zaliczyć wyjątkową elegancję kompozycji, sugestywność malowniczych dźwiękowych pejzaży, a także ich niesamowicie hipnotyczny charakter, podszyty, zależnie od utworu, nostalgią, smutkiem bądź optymizmem. Dobór utworów jest niezwykle udany. Wszystkie całkowicie spełniają swoje zadanie jeśli idzie o idealny relaks i pomagają uwierzyć, że przedstawione tu dźwięki są czymś niemalże namacalnym. Całość aż się prosi o rozwinięcie w postaci kolejnych produkcji tego typu. Na szczęście jeżeli zasugerujemy się elementem "vol. 1" w nazwie tej pozycji, można już teraz zacierać ręce i czekać na kolejną odsłonę chilloutowych delicji. Cieszy fakt, że Vibrasphere, eksperymentując z szybszymi brzmieniami, czego dowodem są ich jakże różne stylistycznie albumy, zaistnieli w świadomości słuchaczy również jako twórcy wolniejszych kompozycji, które są nie mniej pasjonujące od ich transowego oblicza. Wszak już wraz z ukazaniem się utworów "San Pedro" (album "Echo" z 2000 roku) i "Manzanilla" ("Lime Structure", 2003) Rickard i Robert dawno temu potwierdzili, że są naprawdę dobrzy w te klocki.

Templar