Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

abracadabra


abracadabra
Horns & Hoofs Entertainment, 2006


1. Mantik - Siu Nim Tao
2. Alic - The Gentle Way Of Mind-Destruction
3. Fuzzion - Black Magic (Live Remix)
4. Metalogic vs. Michael Lawrence - Fabricated
5. Midimiliz - Model 1 (Epi Centrum Remix One)
6. Fuzzion - Acid Flash (Original Mix)
7. Metalogic vs. Tao - Through Your Head
8. The Rockitmen - Elephant's Boogie
9. Kino Oko - Beats, Rhythm And Harmony
10. Mass Turbo - Sin Sinati

Po jak najbardziej udanych pozycjach w postaci kompilacji "Idea FX" autorstwa Jerzego Przeździeckiego i albumu "Lost Entertainment" dłuta Grzegorza Magnuszewskiego, wytwórnia H&H nie zasypiała gruszek w popiele. Dość szybko na naszych stołach pojawiło się kolejne pieczyste z moskiewskiego labela, który z pewnością nie cierpi na syndrom regularnego wprowadzania na rynek kilotony miernych pozycji powielających schematy. Tym razem za płytę odpowiada naczelny Boshke Beats, Alex Tolstey.

Inicjujący krążek tech-trance o nazwie "Siu Nim Tao" szybko pozwala poczuć na plecach postnuklearną pożogę. To idealny numer dla miłośników gęstego, hipnotycznego klimatu i konsekwentnej stopy. Sprawdzi się świetnie na imprezie (zwłaszcza w miłym towarzystwie The Delta czy Triac), w domu, w samochodzie, czy gdziekolwiek chcecie. Alic (Volker Jakubik i Adam Zawadzki) spuszczają z tonu, by odsapnąć po wizycie w mrocznej piwnicy Mantika, jednak nieszczególnie przykuwają moją uwagę. Fuzzion również rozczarowuje, dostarczając naszym receptorom dźwięku utwór o budowie na poziomie klocków Duplo. Jednostajny klimat "Fabricated" pozostawia uczucie sporego niedosytu, gdyż utwór brzmi, jak gdyby cały czas się rozkręcał, a ostatecznie nie otrzymujemy żadnego rozwinięcia. Sugerując się zaangażowanymi muzykami, track z numerem pięć wydaje się być jedną z najciekawszych pozycji na tym krążku, mamy tu bowiem kombinację Midimiliz i 1/3 zestawu Bigwigs. Zgodnie z oczekiwaniami, utwór ratuje honor poprzedników. To niemiecko-polskie zestawienie będzie chodziło za nami jeszcze przez jakiś czas. Fuzzion ponownie wraca do gry, tym razem z kąskiem o nazwie "Acid Flash (Original Mix)". O ile jego poprzedni numer mnie zawiódł, tak tu od początku zaskakuje, łącząc spójnie dynamiczne i momentami tribalowe elementy w jedną konkretną całość, którą nie można pogardzić. Na scenie pojawia się znowu Metalogic, tym razem w kooperacji z Tao. Przyciężkie elektro to wszystko co mogę powiedzieć o "Through Your Head". The Rockitman to Alex Tolstey oraz Frederick Hatsav (Metalogic). Poza oryginalną nazwą ich debiutancki utwór pod tym szyldem nie przyciągnął mnie na dłużej. W "Beats, Rhythm And Harmony" Magnes wymyka się po raz kolejny klasyfikacjom i kontynuuje myśl zawartą na swojej debiutanckiej płycie swojego projektu, "Lost Entertainment". Ewidentnie odstający od reszty pod kątem klimatu, nieinwazyjny, optymistyczny utwór jest tym czego mi było trzeba. Ostatnim utworem jest "Sin Sinati" autorstwa Jerzego Przeździeckiego jako Mass Turbo. Jurek stanął na wysokości zadania. Szybując gładko z prędkością 125 BPM, utwór eksponuje zarówno delikatniejszy kręgosłup, jak i bardziej zadziorne elementy. Bardzo dobre zakończenie. W tym miejscu warto wspomnieć również o miłym dodatku do zawartości kompaktu, konkretniej bonusowym utworze w formacie MP3, który posiadacze płyty mogą ściągnąć z Internetu dzięki informacjom zawartym na wewnętrznej stronie okładki. Utworem tym jest "Mantik - Siu Nim Tao (Punched Remix)", podrasowana wersja pierwszego numeru z kompilacji. Potraktowany remixem utwór nabrał masy niczym Pudzianowski po obfitej porcji odżywek i jest świetnym uzupełnieniem nie tylko pierwowzoru, ale także całej płyty.

Alex Tolstey zebrał do kupy całkiem przyzwoitą kompilację, chociaż pewne jest, że bardziej ciągnie mnie do innych pozycji z katalogu tej wytwórni. Niestety obok interesujących utworów znalazło się też kilka mało ciekawych. Już dwie poprzednie pozycje ze stajni Horns & Hoofs pokazały, że nie jest to muzyka łatwa, a tym bardziej dla ludzi o mózgach płaskich jak powierzchnia stołu bilardowego. Płyta zgodnie z motywem zawartym na okładce przyciąga ucho słuchacza. Wydawałoby się, że Horns & Hoofs unikając muzycznych banałów w elitarny sposób dopieszcza garstkę odbiorców, jednak te dźwięki znajdą zapewne szersze uznanie, zwłaszcza z takimi zawodnikami na macie jak Mantik, Kino Oko i Epi Centrum.

Templar