Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

alpha rhythms


alpha_rhythms
Wildthings Records, 2006


1. RealityGrid - Twisted Reality
2. RealityGrid - Feedback Therapy
3. Avalon - Stars
4. DJ Beardy & Nix Corrective - Alpha Wave Rhythms
5. Error Corrective - Drugability
6. Hoodwink - Monomaniac
7. Hoodwink - Prismism
8. EVP - Hippy Bullshit
9. EVP - Illogical Process
10. Psymmetrix - Universal

Kiedy usłyszałem pierwsze pozycje wydawnicze Wildthings Records w 2005, ich brzmienie natychmiast przykuło moją uwagę - szybka, mocno zakwaszona psychedelia z ostrymi, metalicznymi dźwiękami, głębokim basem i sporym przywiązaniem do detali. Nie jest melodyjne w bezpośrednim, oldschoolowym sensie, ale jest wciąż muzykalne poprzez sposób, w jaki niektóre przestrzenie dźwięków oddziałują ze sobą, tworząc rytmiczne i melodyjne schematy. Wytwórnia ustawiła wysoko poprzeczkę jakości swoimi debiutami z 2005 roku: kompilacją "Wild Rumpus" i albumem "EVP - Harmonic Module". Czy to możliwe, żeby podnieśli ją jeszcze wyżej?

"Alpha Rhythms" zawiera 10 nowych utworów. Zaczynamy dwoma ("Twisted Reality" & "Feedback Therapy") autorstwa RealityGrid, projektu wynkającego ze współpracy Alexa Diplocka z EVP i Leona Kane'a z Avalon. Oba utwory są bardzo podobne, oparte na głębokim basie i powoli ewoluującymi liniami acidowymi, wspartymi losowymi chlupotami. Niestety czegoś brakuje w tych utworach. Drugi z nich jest nieco lepszy, z ciekawszymi aranżacjami dźwiękowymi, jednak nie wywiera na mnie takiego wrażenia jak ich debiutanckie utwory na kompilacji "Wild Rumpus". Sądzę, że w tym przypadku musimy mieć jakiegoś rodzaju efekt negatywnej synergii, ponieważ ci dwaj artyści potrafią tworzyć znacznie lepsze utwory osobno.

Następny utwór, "Stars", zdaje się potwierdzać moją teorię. Jest to materiał zupełnie innego kalibru, szybszy i potężniejszy, ale wciąż z tym undergroundowym zacięciem Wildthings Records. Mamy toczący się bass z melancholijnymi akcentami co dwa takty, trochę standardowych chlupotów i prosty drum loop 4/4. W środku pojawia się wspaniała, zakręcona melodia, potęgowana przez bardzo tłusty i ostry lead. Więcej manipulacji dźwiękiem otrzymujemy pod koniec utworu, gdzie zostaje wygięty w każdym możliwym kierunku. Świetny utwór, gdzie położono większy nacisk na melodię i aranże niż w pierwszych dwóch. Prosty, jednak zabójczo efektywny!

Następny utwór serwują DJ Beardy (manager wytwórni) oraz Nick Howdle-Smith z Error Corrective. Z tego co dotąd słyszałem DJ Beardy siedzi w bardziej mrocznych klimatach niż reszta ekipy i jest to wyraźne w tytułowym utworze "Alpha Rhythms". Utwór nie traci czasu na długo wstępy i od razu przechodzi do sedna sprawy. Jest mroczny i nawiedzony, z różnego rodzaju ducho-podobnymi głosami, dziwnymi szumami i znakomitymi samplami w samym środku. Co jest jednak w nim najlepsze to acidowa melodia (cóż, właściwie to prosty riff), która pojawia się zaraz przed przerwą pod koniec utworu. Użyty tu dźwięk jest po prostu niesamowity, bardzo suchy i "chudy", ale jednocześnie ma się uczucie, że może zrywać tapety ze ścian jeśli podkręcić odpowiednio regulator głośności! Niszczący utwór - jak dotąd jeden z najlepszych!

Ponieważ DJ Beardy zajął się sprawmai wytwórni, kolesie z Error Corrective (Nick Howdle-Smith & Dan Warburton) przejęli studio i zmajstrowali "Drugability". Utwór ten jest dość podobny do opisanego powyżej utworu Avalon z powodu full-onowej linii basowej, przez co zdaje się być gładszy i szybszy. Mimo to nie jest to full-on jakim katują nas Izraelczycy. Mamy tu znakomity przykład brytyjskiego psychedelic techno - narasta przez pierwsze 3 minuty, dodając kolejne warstwy chlupoczącego szaleństwa. W ok. 4 minucie, kiedy wydaje się, że nie może być już mocniej, przyśpiesza ponownie, sprawiając, że za każdym razem po plecach przebiegają mi ciarki! Utwór nie jest przesadnie melodyjny, nie ma tu za dużo linii acidowych, ale całość jest genialna!

Hoodwink (Kelton Jones) przejmuje stery i prezentuje dwa nowe utwory: "Monomaniac" & "Prismism". Jego muzyka jest bardziej minimalistyczna od reszty, powiedziałbym, że nieco podobna do albumu "Grapes Of Wrath & Meteloids - Tits On Fire", ponieważ rzadko kiedy robi się melodyjnie, a muzyka często opiera się na dziwnych szumach, skrzeczących liniach amidowych i alienowatym klimacie. Ale to nic złego! W gruncie rzeczy oba utwory są naprawdę dobre, ze świetnym samplem z filmu "12 Małp" w pierwszym utworze i wieloma drobnymi, świetnymi, rozpuszczającymi mózg liniami acidowymi atakującymi ze wszystkich stron. Co najbardziej mi się tu spodobało to break-beatowe pętle perkusyjne użyte w obu utworach. Muzyka Hoodwinka może być nieco wolniejsza od reszty, niemniej potężna. Znakomita sprawa!

Następny jest Alex Diplock i jego dwa nowe utwory nagrane pod pseudonimem EVP. Są podobne do materiału, który zaprezentował na kompilacji "Wild Rumpus" i swoim debiutanckim albumie. Pokazują również, że jest ma największe doświadczenie z całej ekipy - z jego muzyki przebija pewność siebie. Pierwszy z utworów jest podobny do utworu Error Corrective. Momentami brzmi jak nowoczesny Cosmosis, z mnóstwem smakowitych kwasików i funkującym groove. Tekst "I hate those fucking hippies, man!" jest po prostu zabójczy! Drugi utwór nieco zwalnia, jest bardziej eksperymentalny niż sunący przed siebie, skupia się bardziej na teksturach i dźwiękach. Ma wszystkie niezbędne składniki, ale jakoś blednie w obliczu pierwszego z utworów.

Na końcu mamy nowicjusza, czyli Psymmetrixa i "Universal". Nie chciało mi się tego sprawdzać, ale wydaje mi się, że jest to najszybszy utwór na płycie. Początkowo wydaje się być bardzo prosty w swojej budowie i nieco mnie to drażniło, ale z każdą upływającą minutą robi się coraz ciekawszy. Zwykły acidowy dźwięk zostaje zniekształcony, bass jest rzucony w każdym możliwym kierunku, prosty beat 4/4 ma dodaną break-beatową pętle i tak dalej... Wszystko to ciągle ewoluuje i zmienia się, tworząc swego rodzaju klaustrofobiczne uczucie, tak jak gdyby przetrzymywano nas wbrew naszej woli w jakimś nieznanym i wrogim miejscu. Chociaż głos w samplu mówi "You are free", ma się uczucie zagrożenia, kiedy zewsząd słychać tak przerażające i obce dźwięki. Fantastyczny utwór, głównie z powodu sugestywnego klimatu jaki tworzy!

Podsumowując, mogę spokojnie powiedzieć, że kompilacja "Alpha Rhythms" sprostała moim (bardzo wysokim) oczekiwaniom. Jest bardziej melodyjna od ich debiutanckiej kompilacji, ale brzmienie nie zmieniło się tak bardzo - wciąż brzmi bardzo brytyjsko i undergroundowo, z wieloma wpływami techno i olbrzymią dawką energii. Żadnej tandety na horyzoncie! Nie jestem jednak pewien, czy jest lepsza od "Wild Rumpus". Tam wszystkie utwory były równie dobre, tu zaś mamy kilka właściwych niszczycieli (3, 4, 5, 6, 8 i 10) w towarzystwie przeciętnych utworów. Jedno jednak uległo poprawie - na ich debiutanckiej kompilacji utwory RealityGrid były cichsze od pozostałych, a utwory Terror Corrective były głośniejsze. Tu wszystko zostało idealnie zmasterowane, a produkcja jest naprawdę dobra - kryształowo czysta, pompująca i mięsista, wyważona. Jeśli podobały Wam się poprzednie pozycje Wildthings Records, powinniście się jak najszybciej zaopatrzyć w tą, szczególnie jeśli lubicie dark-psy lub full-on, ponieważ czerpie z obu tych gatunków. Może być zbyt szalona dla miłośników progressive trance, ale nigdy nie wiadomo, póki się nie spróbuje...

Ocena: 8/10

Antic