Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

dementertainment


dementertainment
Twisted Records, 1998


1. Prometheus Process - Clarity From Deep Fog
2. Beast - Spawn
3. Infernal Machine - Nocturnal Chainsaw Kerfuffle
4. Infernal Machine - Loin King (Man With No Name Rmx)
5. Psykov - Megalithic
6. Hallucinogen - Spiritual Antiseptic
7. FAT - Hundreds Of Sunsets (Mono Mix)
8. X-Dream - Rain

Krążek o ciekawej nazwie "Dementertainment" jest pierwszą kompilacją ze stajni Twisted Records. Składanka wprowadza w życie pierwotny zamysł wytwórni, czyli wydawanie muzyki Hallucinogena oraz jego współprodukcji z innymi muzykami - tu kłaniają się: projekt Beast z Seanem Williamsem (Process), duet Infernal Machine z Dickiem Trevorem z Green Nuns Of The Revolution oraz Psykov, gdzie Posford połączył siły z Yacovem Bitonem. Ponadto sięgnięto również po innych artystów, czego dowodem są Prometheus Process, FAT (skrót of Fools & Tools), czyli Ben Wierzoch (Planet B.E.N.) & Marcus C. Maichel (X-Dream), czy wreszcie weterani sceny w postaci Martina Freelanda a.k.a. Man With No Name i duetu X-Dream.

Płyta przykuwa naszą uwagę mocnym otwarciem. Rzeczywiście, w "Clarity From Deep Fog" mamy do czynienia z fachowo zrealizowaną psychodeliczną miksturą, która niczym w kalejdoskopie zmienia swoje barwy i kształty. Wykonane jest naprawdę nieźle i można mieć tylko nadzieję, że dalszy ciąg dorówna wstępowi. Szczęściem w tym przypadku nadzieja wcale nie jest matką głupich i kontynuujemy z równie porządną porcją muzyki w "Spawn". Osobiście czuję się w prezentowanych tutaj klimatach jak ryba w wodzie. Intrygujący od samego początku, utwór szybko nadaje nowego znaczeniu słowu psychodeliczny. Wszelkie manipulacje z dźwiękiem jak i soniczne ozdobniki nie są wcale przypadkowe, a rozmieszczone z głową, zaś wszystkiemu artyści poświęcili odpowiednią uwagę, nie zapominając o tym, by wszystko miało ręce i nogi. Chylę czoła. Jeśli ktoś łaknie bezpardonowej jazdy, z pomocą przychodzi utwór "Nocturnal Chainsaw Kerfuffle", czyli jazgocząca operetka chaosu. W numerze czwartym arcygenialny twór dłuta Infernal Machine doczekał się żwawego remixu w wykonaniu jednej z legend sceny transowej, MWNN. Podobnie jak w przypadku znakomitego remixu utworu "Juno Reactor - Pistolero", tak i tutaj Martinowi poszło całkiem nieźle. Mimo to trzeba powiedzieć, że remix ustępuje miejsca wyśmienitemu oryginałowi utworu. Następnie mamy chwilowy spadek formy, czyli "Megalithic" - nie jest to jakaś specjalna rewelacja, zwłaszcza, jeżeli zestawimy ten utwór z jego poprzednikami na płycie. Zagorzali fani nieśmiertelnej gry "Doom" zapewne rozpoznają wykorzystane w utworze sample wybuchających beczek. Oblicze krążka ratuje szybko kolejny z utworów. Na pozycji z numerem 6 uplasował się sam Hallucinogen z być może jednym z najlepszych utworów, jakie kiedykolwiek stworzył. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. W "Spiritual Antiseptic" jest wszystko, co kocha prawdziwy fan tego typu brzmień. Już sam wstęp skąpany w anielskim wokalu wynosi słuchacza na wyżyny, a dalszy ciąg utworu pełen pieczołowicie dobranych dźwięków gitary i halucynogennych sonicznych aromatów tylko potwierdza kunszt Posforda. Nad kreowaniem dalszego wizerunku muzycznego płyty pieczę przejęli FAT, a są to Planet B.E.N. plus połowa składu X-Dream. Szorstki niczym papier ścierny dobrej jakości, naszpikowany żyletowatymi składnikami tech-transowy produkt Fools & Tools szybko przypadnie do gustu koneserom tematu. "Rain" z kolei to gościnny występ X-Dream w Twisted Records. Jest to znacznie bardziej stonowany i wyciszony utwór w stosunku do swoich poprzedników na tej płycie. Mimo iż może wydawać się nieco przesłodzony, to i tak jest to jeden z moich ulubionych tracków pochodzących ze studia nagraniowego niemieckich muzyków. Przebijający przez niego plenerowy wydźwięk jest czymś, czego nie można zbagatelizować.

"Dementertainment" to bardzo zróżnicowana, a zarazem spójna płyta. Znajdziemy tutaj parkietowych niszczycieli reprezentowanych przez Infernal Machine, słuszne krople psychodelicznych mikstur reprezentowane przez produkcje na miarę hitów ("Clarity From Deep Fog" i "Spiritual Antiseptic"), są też smakowite kęsy dla miłośników tech-transu, jest też miejsce na coś spokojniejszego w postaci "Rain". I chociaż zaplątała się również słabsza pozycja w postaci średniego "Megalithic", to składanka potrafi szybko zaciekawić. Dobry kawałek barwnej psychodelii - czego chcieć więcej?

Templar