Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

energy waves


energy_waves
Suntrip Records, 2010


1. Mindsphere - The Awakening
2. Astrancer - Inhabitants Of The Sun (Gnostic Theory)
3. Khetzal - Indian Attic (E-Mantra's Tellurian Remix)
4. Somnesia vs PharaOm - God's Tears
5. Liquid Flow - Reformation
6. Astrancer - Athanaton
7. Antares - Eureka
8. RA - Time Current (Silver Remix)
9. Space Elves - Anjuna Beach

Bez zbędnego wprowadzenia - osiemnasta płyta wydana przez Suntrip Records. Równie słoneczna jak niemalże wszystkie pozostałe. ;) Rozpoczyna się pięknym atmosferycznym wprowadzeniem od Mindsphere, pierwsze półtorej minuty powoduje powstawanie przyjemnych dreszczy na rdzeniu kręgowym. Znajome uczucie. Astrancer i "Inhabitants Of The Sun (Gnostic Theory)" jest klasą samą w sobie. Uwielbiam jego muzykę i w tym wypadku nie doznałem rozczarowania. Charakterystyczny kick, doskonale brzmiące patenty i narzucający się przekaz, który jest na tyle euforyczny, że po prostu musi się narzucać. Khetzal i jego "Indian Attic" został ładnie zremiksowany przez E-Mantrę. Sposób w jaki mieszają się style obu twórców jest naprawde ciekawy. Słychać, że muzyka Matthieu Chamouxa dobrze poddaje sie wpływom E-Mantry. Sam kawałek jest dobry, aczkolwiek nie błyszczy tak mocno jak pozostałe. Podobieństwa do innych płyt wydanych przez Suntrip Records? Pewnie jakieś są. Tak jak i w przypadku płyt Ultimae Records - rozpoznawalnych na kilometr. Trudno uznawać to za zarzut. "God's Tears" to efekt współpracy dwóch graczy na scenie nieco mniejszego kalibru, czyli Somnesia (Serb Christophe Grossel, mający na koncie EPkę "Rainbow Source" dostępną poprzez serwis Ektoplazm) vs PharaOm. To dobrze, że mogli zaistnieć wśród tak doborowego towarzystwa i zaprezentować się większej publiczności. Razem wyszło im to znacznie lepiej niż w przypadku muzyki robionej przez każdego osobno, chociaż w dalszym ciągu ich produkcja nieco odstaje od reszty. Ale tak to już bywa. Liquid Flow serwuje wyśmienity, kwaśny utwór wypełniony po brzegi melodyjna mocą. Jego druga połowa jest arcygenialna. Podobieństwa do Astral Projection owszem są. Głównie chodzi o sinusoidalne układy dźwięków, ale czuję, że Savic ma swój konkretny styl, a sam numer to jeden z najlepszych na kompilacji. Ma kopa i genialny goa-feeling. Transi. Buja. Porywa. I tyle na ten temat. Co jest z Wami? Wyczerpały Wam się zapasy serotoniny? Synapsy nie działają tak jak powinny? Oczywiście, że to radosna i optymistyczna muzyka, ale właśnie jako taka jest reklamowana. Wiecie, co kupujecie prawda? ;) Mówić, że wszystko jest na jedno kopyto oznacza, że już nie słuchacie tej muzyki, tylko rozbieracie ją na elementy składowe. To tak jakby kupić napój z etykietką "Naprawdę Mega-Gorzki", a potem narzekać, że "kurcze, on taki gorzki.." Ma to sens? Nie. Najpierw kilka lat marudzicie, że "nikt się nawet nie zbliżył do poziomu AP", a gdy już pojawia się artysta niemalże ich przebijający, marudzicie, że "to kalka Astrali". A on się przecież dopiero zaczyna rozkręcać. :D Astrancer uderza ponownie wraz z "Athanaton", który również wyróżnia się specyficznym charakterem i wykręconymi melodyjnymi śrubkami. Goa pierwszej klasy! Swoją rolę spełnia także Antares, który w wyrażaniu siebie staje się coraz bardziej swobodny, a jego muzyka nabrała już sporej lekkości, jednocześnie przy bardzo dobrym dopracowaniu szczegółów. Ot, po prostu "Eureka"! ;) Przecudne melodie we wspaniałym "Time Current (Silver Remix)" RA sprawiły, iż wspomniany utwór podoba mi sie bardziej od oryginału, który też jest niczego sobie. "Anjuna Beach" od Space Elves kończy tą kompilację i wypada lepiej niż się spodziewałem. "Kosmiczne Elfy" to projekt założony w styczniu 2009 przez niejakiego Aleksandra Popovica do którego wkrótce dołączyła jeszcze trojka artystów (Mirza Aljic, Nikola Petrovic oraz Paul Yelland), a sam utwór udanie zamyka składankę. Świetna kompilacja, niemalże znakomita. Jak się często zdarza ma momenty lepsze i nieco gorsze, ale ogólnie jest naprawde fantastyczny, czysto letni, emocjonalno-uczuciowy dynamit.

JetMan