Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

evolution of expanded consciousness


evolution_of_expanded_consciousness
TIP World, 2006


1. Cyberbabas - Vine Of Souls (Australia)
2. Eat Static - Ancient Teachers Of Mankind (England)
3. 1200 Mics - Dances Between Worlds (South America)
4. Hujaboy - Voyages Into The Supernatural (Africa)
5. Bullet Proof - The Serpent And The Healer (Europe)
6. GMS - Flesh Of The Gods (India)

Sam już dokładnie nie pamiętam co mnie nakłoniło do spróbowania tej składanki. Chyba przede wszystkim fakt, że została ona wyprodukowana jako kolejny całościowy koncept papcia Raja i jego zakręconych kumpli. Przypomniały mi się tym samym stare dobre czasy kiedy poszukiwaliśmy Yeti (dwuczęściowa "The Mystery Of The Yeti"), czy też odkrywaliśmy tajemnicę 13 kryształowych czaszek ("The Secret / The Mystery Of The 13 Crystal Skulls"). Nie ukrywam, że składanka przypadła mi do gustu. Pierwsze na co zwróciłem uwagę to fakt, że każdy prawie utwór zawiera dłuższe intro, wprowadzające mniej lub bardziej trafnie w dalszą historię. Przyznam, że bardzo mi tego brakowało, bo na przestrzeni ostatnich lat większość artystów niestety prawie o tym zapomniała.

Co do samych utworów, to jedynie dwa pierwsze przypadły mi do gustu i nie mam do nich większych zastrzeżeń. Coś jest w tym, że Benji Vaughan (Prometheus, Younger Brother) potrafi powstrzymać papcię Raję przed komercyjnymi, badziewnymi zapędami i są w stanie nagrać razem kawałek radosny, kolorowy, dobrze sprawdzający się na imprezach, ale zarazem nie tak prostacki jak w przypadku np. 1200 Mics. Nie ukrywam, jest coś wkręcającego i hipnotyzującego w "Vine Of Souls". Podoba mi się jego tribalowość i wyraźny obraz antycznych klimatów rodem z Południowej Ameryki czy Australii. Świetny typ na plenerowe, klimatyczne noce! Również Eat Static prezentuje się od najlepszej strony wraz z "Ancient Teachers Of Mankind", który urzeknie każdego swoim wykonaniem. Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałem "Dances Between Worlds". Początek świetny, w ramach eksperymentów wyewoluował w sambę z fletem Raja. Pomyślałem sobie: Shpongle? Nie... to 1200 Micrograms. Po kilku minutach wrócili do klimatów z których są znani, czyli melodyjnie, energetycznie, kolorowo, ale czasami za bardzo naiwnie. Po chwilowym romansiku z kawałkiem Hujaboya, który według mnie nie nagrał prawie nic interesującego od czasów debiutanckiego albumu "Hujajoy", czas na nieznaną mi jak dotąd nazwę "Bulletproof". Okazało się że projekt ten, to czterech kolesi - Dino Psaras, Iain Rive (Cydonia, Semsis), Razak Helalat, oraz Richard Kegg (Purple, Triple X). Długo nie mogłem doprowadzić się do porządku po pierwszym przesłuchaniu intro. Dłuuuugie, z delikatnie zarysowaną rytmiką, świetnym wstępem melodyjnym, oraz masą ciekawych i przede wszystkim psychodelicznych efektów. No niestety, po czterech minutach kawałek przerodził się w kolejnego full-onowego mocnego wymiatacza. W sumie to nie jest on jeszcze taki zły, może się nieźle sprawdzić w dość energetycznym momencie imprezy, jeśli ktoś jest w stanie przymknąć oko na hard dance'ową, komercyjną melodię przelatującą w pewnym momencie w środku utworu. Gdyby nie ona, to nie ukrywam, że byłbym pod wrażeniem.

TIP World znów potrafi czymś zaskoczyć i to niekoniecznie nie pozytywnie. Tylko żeby jeszcze czasami Raja założył coś bardziej normalnego niż jego kolorowe bokserki, przejechał się na jakąś mniejszą imprezę w Europie, a nie przesiadywał tylko w krajach latynoskich, grywając na wielkich festiwalach, to wpadłby może na pomysł zrobienia czegoś bardziej wysmakowanego. To że kolorowa ekipa TIP-freaków nadal potrafi zrobić coś interesującego udowodniła poprzez intra w tych utworach. Gdyby pociągnęli tak dalej, to nie ukrywam że byłbym w siódmym niebie, jak w przypadku wspomnianych wcześniej koncept-składanek "The Mystery Of The Yeti"!

Amnesia