Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

golden vibes 2


golden_vibes_2
Old Is Gold, 2007


CD 1

1. The Muses Rapt - The Fool
2. Jikooha - Bay Hall Magic
3. Filteria - Navigate (Live Version 2007)
4. The Wonderboy - Octagon Flashback (Tribute To Afgin)
5. Har-El & Ime - Creation
6. SynSUN - Gagarinz Trip
7. Paradise Mutants - Holy Weird Past
8. The Wonderboy - Magical Kingdom Of Hallucinations
9. The Wonderboy - Wicked Genre Salad
10. Subra - Olmec

CD 2

1. Jikooha & Eiji - My Revolution And Yours
2. Ka-Sol - DfG
3. The Wonderboy - Holy Rave (Tribute To Asher Haviv)
4. SynSUN - Space Sirens
5. Ka-Sol - Stainless Recreation
6. Goasia - Never Again
7. Apis - 1995
8. Ediya - OiG
9. Vox - Solar Wind
10. Afgin - Waves Of Love

"Golden Vibes 2" to przede wszystkim pozycja wydawnicza pokazująca jak odnieść sukces w ciągu pół roku. Pierwsza część tej serii pojawiła się w sieci w okolicach maja 2007. Wtedy też na szersze wody wypłynęła nazwa odpowiedzialnej za jej kształt ekipy Old Is Gold. Później wystarczyło poczekać do października, aby na świat wyszła jej kontynuacja. Tylko czemu jest ona aż takim sukcesem? Ano temu, że pośród dwudziestu kawałków można usłyszeć praktycznie wszystkich dzisiejszych artystów promujących goa-podobne brzmienie, którzy wydają zarówno w netlabelach, jak też normalnych kompaktowych oficynach. Myślę że wielu z Was słyszało o takich muzykach, jak Afgin, Goasia, SynSUN, Har-El, Filteria, czy przede wszystkim legendarny The Muses Rapt. Nie mam więc racji? :)

"Golden Vibes 2" zaczyna się niczym dobry film Hitchcocka - od mocnego uderzenia. Dzieje się to za sprawą Juana Verdery a.k.a. The Muses Rapt. W historii muzyki psytrance posiada on swoje bardzo istotne miejsce dzięki niezapomnianemu "Spiritual Healing", jednak poza tym w zasadzie nie pojawiło się nic ciekawego, a drugi album "You" okazał się momentami wręcz bolesną porażką. Utwór "The Fool" to pełnowartościowa produkcja, z niebanalnym brzmieniem, lekką monotonią i pewną prostą plumkaną dziecinnością, która w połączeniu ze szczerością i otwartością wypowiedzi urzeka niczym za najlepszych czasów muzyki goańskiej. Dalej na składance mamy do czynienia z wieloma odmianami "oldschoolowej muzyki". Prym wiodą oczywiście melodie, zarówno te spokojniejsze, jak też agresywne, wsparte acidowymi riffami i trzysta-trójkowymi piłami. Świetnie od tej strony sprawdza się przede wszystkim Filteria, Jikooha, czy Vox. "Gagarinz Trip" SynSUN brzmi jak żywcem wyciągnięty ze studia Astral Projection z najlepszych czasów "Dancing Galaxy", "Kabalah" czy "Another World". Fanom gitar z pewnością do gustu przypadnie nagrany przez trzech Japończyków Jikoohę i Eijiego "My Revolition And Yours". Kawałek jest nieco toporny i przypomina nieco amatorskie "samplerowe granie", co kontrastuje trochę z profesjonalną dopieszczoną "Bay Hall Magic", jednak koniec końców produkcja broni się sama dając sporo energii poprzez swoją nieokrzesaność, masę świderków i kwaśnych motywów. Nieco bardziej nowocześnie w brzmieniu, chociaż znów nieco słabiej pod względem masteringu, zaprezentował się duet Goasia. Troszkę więcej tutaj dynamicznych brzmień melodii i linii basowej, przez co kawałek powinien świetnie sprawdzać się na dzisiejszych parkietach w trakcie setu łączącego bardziej inteligentny full-on z ciągotkami w stronę goa. Sporym zaskoczeniem były dla mnie natomiast eksperymentalne formy, jakie przybrały utwory Ka-Sol, czy też kolejnych debiutantów Paradise Mutants. Myślę, że dzięki ich dziwacznym formom połączonym ze specyficznym mroczkiem tajemniczości i melodii w dawnych czasach byłby to całkiem niezły materiał dla wytwórni Matsuri Productions. Dość dziwną postać przybierają również kawałki próbującego się wypromować za pomocą "Golden Vibes" odpowiedzialnego za nie Wonderboy. Niestety jego utwory ujawniają jeszcze pewne niedociągnięcia w warsztacie brzmieniowym, jak też zbytnią ochotę do eksplorowania mocnego, nie oprawionego brzmienia i "patatających" linii basowych. No może oprócz "Wicked Genre Salad", który jest czymś w rodzaju kilkuwątkowej historii skaczącej po osobnych elementach, jak też stylach. I tak w jednym kawałku można usłyszeć coś na wzór radosnych przestrzeni starego Koxboxa, żeby po chwili nagle znaleźć się w cyfrowych industrialach Sandmana, a następnie jakiś bliżej nieokreślonych eksperymentach Prany, wspartych dziwaczną i nie bardzo pasującą melodią. Oczywiście plus za chęć zrobienia czegoś innego, szkoda tylko że brak mu jeszcze możliwości twórczych. Nie można oczywiście zapominać, że Old Is Gold to także label, który posiada małe grono swoich artystów. Wśród nich ciekawie wypadła melodyjna i psychodeliczna Subra. Myślę, że tych osiem lat wcześniej spokojnie mogłaby znaleźć się na płytach z Phantasm Records. Podobnie tematycznie wypada Apis, co chwila atakując kwaśnymi wkrętami i świderkami. "OiG" projektu Ediya to z kolei stylizowana od samego początku do końca "opowieść podróży". Dużo w niej przestrzennych pejzaży dobrze współgrających z przelatującymi gdzieś po panoramie stereo elementami melodyjnymi i stanowiącą mechanizm napędowy motoryczną linią basową. Natomiast zamykający składankę Afgin niczym za czasów świetności Blue Room Released i Spirit Zone zaprezentował fajny chillujący downbeat, z niezobowiązującymi motywami i wszechobecnym anielskim padem, zastępowanym tylko momentami przez wykrzykujący coś etniczny głos.

Old Is Gold w chwili obecnej jest jednym z najbardziej znanych propagatorów muzyki goa. Skupili wokół siebie bardzo interesującą grupkę artystów, wśród których zabrakło mi już wyłącznie Ethereal i Lost Buddhy. Jednak mimo to mamy do czynienia z porcją świetnej muzyki, czasami amatorskiej, ale w gruncie rzeczy skupiającej się na kultywowaniu klimatu i przekazu. Cel został osiągnięty, gdyż wspomnienia odżyły, a w przypadkach Jikoohy czy Filterii dałbym głowę, że te kawałki słyszałem już kilka lat temu. Problemem Old is Gold jest brak jakiegoś centralnego punktu informacyjnego, jakim mogłaby być strona domowa. Jednak mimo to polecam przeszukiwanie sieci celem znalezienia poszczególnych wydawnictw. Na pewno warto je mieć, gdyż prezentują muzykę stanowiącą korzeń dzisiejszego psytransu, granego po części przez klasycznych (Muses Rapt, Har-El, Jikooha), jak też młodszych, ale już znanych muzyków.

Amnesia