Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

interactive - the best of tsuyoshi


interactive_-_the_best_of_tsuyoshi
Matsuri Productions, 1999


1. Tsuyoshi - Sabaku
2. Prana - Primal Orbit (Primal Sorbet Remix)
3. Prana - Geomantik
4. Joujouka - Re-psycle Frequency
5. Bass Chakra - 230.000 Miles (Inspire Mix)
6. Prana - Kollage
7. Prana - Boundless
8. Mumble - Blart
9. Legal Mission - Alchemy

Ostatni rok Matsuri, ostatni rok Tsuyoshiego pod tą banderą - to musiało oznaczać zestaw największych dokonań tego muzyka. Już po zapoznaniu się z listą tracków przygarniętych do tego wydawnictwa można trochę ponarzekać: moim zdaniem w ogóle niepotrzebny jest tutaj utwór "Boundless", lepszym na pewno pomysłem byłoby wdrożenie na te miejsce na przykład "Future Space Travellers" z pierwszego albumu Prany, z którego nie ma żadnej tu produkcji. Album "Cyclone" nie był może najlepszy, nie był tak naprawdę nawet średni, ale jakiś jeden utwór (najlepiej jeszcze "odnowiony" na rzecz tego albumu) by się przydał. No ale to subiektywna ocena listy utworów, możliwe, że komu innemu ten zbiór odpowiada. Przejdźmy teraz jednak do nietypowej muzyki, którą w całości lub w części twórcą jest nadal najbardziej znany artysta transowy rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Pierwszy utwór to krótkie intro wprowadzające w świat twardej, ciężkiej psychedelii spod znaku Suzuki i spółka. Nie jest złe, chociaż wydaje mi się, że Tsuyoshi spędził niewiele czasu nad skomponowaniem tego utworu - przefiltrowany wokal to właśnie "Sabaku". Kolejny utwór to remix autorstwa "połowy" projektu Prana - Andy'ego Guthrie - dość niecodzienny, powiedziałbym nawet, że z pierwowzoru zostały tylko niektóre, ba, znikome elementy. Perkusję na 4/4 zastąpiła ta znana chociażby z projektu Joujouka, bass przywodzi z kolei przez swą groteskowość twórczość grupy Infected Mushroom. Ogólnie dobry, niezbyt mocny (tu pod względem siły) track. "Geomantik" to logiczna kontynuacja - podoba mi się niezmiernie sposób ulokowania kolejnych kawałków, zarówno pod względem technicznym, jak i pod względem panującej atmosfery. Krótko o "Geomantik": cudo, ale nie słucha się już tego tak dobrze jak kiedyś. Track numer 4 to także wspaniałość, moim skromnym zdaniem jest to (oraz remix tego utworu z debiutanckiej płyty Joujouki) jeden z trzech najlepszych utworów w całej muzycznej biografii pana Suzuki. Bardzo oryginalny utwór - niezwykłe doświadczenie dla osób, które Joujouki nie znają. Kolejny utwór zmienia już swój beat na ten standardowy. "230.000 Miles (Inspire Mix)" to muzyczny mezalians bohatera tej recenzji z Niemcem Ingo Schnorrenbergiem. Ten właśnie utwór pod względem technicznym nawet bardzo przypomina "cyklonowe" tracki. Powiem tak - jeśli ta produkcja by się tam ukazała, to byłaby jedną z lepszych. Kolejny track jest fenomenalny! "Kollage" ma wszystkie cechy muzyki Suzukiego + ma to "coś". Szorstka, skąpa, twarda budowa i powolny, kosmiczny klimat. "Boundless" to dość dobry utwór, ma nawet kilka świetnych momentów. "Blart" (współpraca z Seanem Williamsem) jest nawet tak dobry jak "Kollage", tyle że pokazuje się z bardziej melodyjnej strony. Kto słyszał kompilację "Abstract Phaze", ten powinien kojarzyć tę produkcję, wszak była na rzeczonej składance chyba jedną z lepszych. "Alechemy" to oprócz Tsuyoshiego oraz Ingo także artysta o pseudonimie Peiki. No i jest bardzo kosmiczny, a to co zwraca szczególną uwagę, to obecność wielu padów, których prawie w ogóle nie było na wcześniejszych trackach, a i płyty spod skrzydeł Matsuri nie posiadały ich najwięcej.

Jak zwykle jest problem z ocenianiem takich produkcji. Wiadomo: z jednej strony najlepsze (lub prawie najlepsze) utwory danego artysty zamknięte na kompilacji, którą wydawałoby się każdy musi mieć, a z drugiej strony "odgrzewane danie", i nawet przez fakt dobrego smaku takiego dania nie jestem w stanie wydać wyższej opinii o tej produkcji. Z innej jednak strony fakt takiej inności muzyki Japończyka powoduje, że dla osób które nie miały styczności z tą twórczością jest to pozycja nie do pogardzenia przez portfel lub konto w banku. Ale to tyczy się znowu każdej zbieraninie "The Best Of"... Lecz jeszcze raz się powtórzę: trans w wydaniu Japończyka jest na tyle (nie)odległy od głównej drogi, którą biegnie Goa (kłaniają się tutaj albumy Prany) i psychedelicznej autostrady transu, że warto mieć tę kompilację.

Ocena: 7/10

Pedro