Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

israels psychedelic trance 3


israels_psychedelic_trance_3
Trust In Trance Records / Phonokol, 1998


1. Astral Projection - Cosmic Ascension Remix
2. Xerox & Freeman - Eternal March
3. Domestic & Goblin - Tripnotised
4. MFG - Psychic Resonator
5. Children of the Doc - Welcome Friends
6. Domestic - Amateur Gynecologist
7. Per Plex- Per Plex
8. Har-El P .- Running Horses (Morning Mix)
9. Oforia - Big Bang (Ambient Mix)

Każdy, kto słuchał psychodelicznego transu w latach '90 pamięta, jak ważnym ośrodkiem tej muzyki był wtedy Izrael. W tamtych czasach kraj ten zdecydowanie miał się czym pochwalić w transowym świecie, nie dziwi więc idea zapoczątkowanej w 1996r. serii kompilacji prezentujących producentów z tego regionu, zwłaszcza jeśli za projekt ten odpowiedzialny był jeden z potentatów tamtejszego rynku - Phonokol/Trust In Trance - mający na swoim pokładzie tak wielkich artystów jak Astral Projection, MFG czy Ofera Dikovskiego, żeby wymienić pierwszych z brzegu. Tytuł mówi sam za siebie, a kolejne części kompilacji z jednej strony przyciągały słuchaczy tracklistami, na których nie brakowało uznanych firm, z drugiej natomiast - były okazją do zaprezentowania mniej znanych, nowych i zdolnych producentów. Trzecia część serii w stosunku do poprzednich wprowadzała trochę świeżości pod względem brzmienia - do klasycznej formuły goa wkradają się tu brzmienia minimalowe. Dzięki temu płyta jest dość zróżnicowana i nie ma co ukrywać, że bynajmniej utwory starych wyg nie są jej główną ozdobą. Trzecia odsłona cyklu była pierwszą - i jedyną - jaką poznałem w czasach mojej młodzieńczej fascynacji tym gatunkiem. Fakt, że piszę ten tekst grubo ponad dekadę później świadczy o tym, że zawarte na niej utwory nadal mogą robić duże wrażenie. Oto co nas czeka:

1. Astral Projection - Cosmic Ascension Remix
Astrale, jak Astrale... Klasyka, każdy wie, czego się spodziewać. Kawałek niezbyt dobry na wprowadzenie, bo gryzie się klimatem z kolejnym "Eternal March". Ostatecznie jest to smaczna - choć nieobowiązkowa - przystawka przed daniem głównym.

2. Xerox & Freeman - Eternal March
Po typowych i przewidywalnych brzmieniach Astrali w końcu startujemy na pełnym gazie. Pierwszy z bardzo urozmaiconych aranżacyjnie utworów tej kompilacji. Mamy tu bardzo wciągający, pojawiający się dwa razy krótki, kulminacyjny motyw głównej melodii, w przerwach bardzo dobrze budowane napięcie. Druga kulminacja jest bajeczna i kolorowa, jak dla mnie definicja dobrego transu. Momenty kulminacyjne są dość krótkie i kawałek pozostawia pozytywny niedosyt - chce się do niego wracać.

3. Domestic & Goblin - Tripnotised
Wobec silnej konkurencji, funkcja takich utworów jak ten sprowadza się do roli przyjemnych przerywników. Nie zmienia to faktu, ze jest dobry, dynamiczny trance z pazurem.

4. MFG - Psychic Resonator
Panowie z MFG nie zawodzą. Klimatyczny, przyciężkawy, nieco duszny, melodyjny i energetyczny trance. Klasyka znakomitości.

5. Children Of The Doc - Welcome Friends
Mocna rzecz, ciarki na plecach gwarantowane. Monumentalne brzmienie tego numeru zachwyca. Rewelacyjny za każdym razem. Wszystko za sprawą genialnej atmosfery i świetnie stopniowanego napięcia w pierwszych minutach - wiadomo, co zaraz będzie, ale i tak przeżywa się to tak samo za każdym razem. Niczym gra wstępna na pełnej podniecie przed nieuniknionym orgazmem... I bum! Eksplozja kwaśnej euforii. Ta monumentalna melodia jest po prostu genialna. Później jeszcze kilka atrakcji, bo w dalszej części utworu sporo się dzieje. Idąc za tytułem - nie wiem, jak musiałoby wyglądać spotkanie, którego pełny charakter oddawałaby ta muzyka...

6. Domestic - Amateur Gynecologist
Ciekawy utwór o dość ekscentrycznym tytule. Suche i ostre brzmienie a'la Cosmosis, dużo dynamiki. Kiedyś przeze mnie niedoceniany, ale dojrzałem do niego. Ma jednak wadę - nieprzemyślana i chaotyczna druga część, po prostu w połowie uchodzi gdzieś całe ciśnienie, tak jakby skończył się pomysł i urwała koncepcja .

7. Per Plex- Per Plex
Jak dla mnie kulminacyjny moment płyty, prawdziwe arcydzieło. Kawałek, który za każdym razem uświadamia mi piękno tej muzyki. Bardzo urozmaicony. Na początku enigmatyczny i tajemniczy - minimalowy beat, niski, eteryczny bas, artystyczny nieład perkusyjny. Taka cisza przed burzą, przecięta pierwszym (znakomitym!) momentem kulminacyjnym. Później wchodzi melodia i jest naprawdę pięknie, zaczyna się mięcho. Ile się tu dzieje, dosłownie co kilka chwil jakiś nowy motyw. Poezja - złowieszcze piękno.

8. Har-El P. - Running Horses (Morning Mix)
Duża odmiana - progresywny pęd. Bardzo taneczny, dynamiczny i melodyjny numer. Osobom, którym się podoba takie brzmienie polecam znakomity "Miko & Har-Ell - Disneyland" z drugiej odsłony serii.

9. Oforia - Big Bang (Ambient Mix)
Na koniec chill-out w postaci ciężkiego downtempo od Ofera. Dobre, choć nie wybitne.

W przypadku tego typu starszych pozycji zawsze powstaje pytanie o sens ich odkurzania i polecania piętnaście lat po ich wydaniu. W przypadku tej kompilacji odpowiedź jest prosta i banalna: w przeciwieństwie do większości wydawanych obecnie płyt, jest ona absolutnie niesztampowa, wyposażona w prawdziwe aranżacyjne perełki. Znajdziemy tu rewelacyjne numery (2, 5, 7), które ze swoją niepowtarzalnością i wciąż nie wygasającą świeżością aż proszą się o słuchanie właśnie dziś, w czasach zastoju i klepania tych samych motywów do znudzenia. Stawkę uzupełniają pozostałe, bardzo dobre kompozycje czyniąc z tej kompilacji pozycję obowiązkową do nadrobienia, jeśli ktoś do tej pory się z nią nie zetknął. To, co kiedyś było świeże i oryginalne, dziś stało się wręcz unikalne - nie znam drugiej takiej płyty i dlatego nadal jej słucham. Oryginalność, nieprzewidywalność - coś, co kiedyś było normą, dzisiaj jest niedoścignionym ideałem, a płyta ta ma zdecydowanie wartość historyczną - kolejny przykład na to, że goście tacy jak Udi Sternberg, Har-El Prussky czy Ronen Dahan robili kiedyś całkiem niezłe rzeczy. Można też dowiedzieć się, z jakich klimatów ewoluował Yoni Oshrat a.k.a. Ace Ventura. Płyta dość ciężka do zdobycia - raczej używki z aukcji lub cyfrowe wydania zbiorcze. Zapewniam jednak, że warto.

kapplakk (sounds of kapplakk)