Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

jetlag - futuristic sound engine


jetlag_-_futuristic_sound_engine
3D Vision, 2002


1. Nomad - Mental Shock
2. Absolum - No Rush
3. Central Processing Unit - Haunted Chip
4. Deedrah - Reload (Live Mix)
5. Cosmo Chaos - Landmass Vibration
6. Talamasca feat. Yuman & Ben-J - 3 Smoking Gorillas
7. Orion - Tripod
8. Nomad vs Beat On Fobia - Mosquito City
9. Silicon Sound - Digital Thought

Przesłuchałem i natychmiast zapomniałem. Przesłuchałem drugi raz i nadal nie pamiętam poszczególnych utworów... Tego nie mogę oczywiście powiedzieć na temat opisywanej tu kompilacji z francuskiej stajni 3D Vision, gdzie zostałem pozytywnie zaskoczony doborem znanych i uznanych projektów i solidnych numerów, które stanowią przeważającą część krążka. Ze zgromadzonymi tu artystami i ich utworami jest jak z obsadą filmu "Sin City" - co nowy bohater to twardszy.

Startujemy z "Mental Shock". Zaskakujące, ale numer bardzo mi się podoba. Beztroski, imprezowy full-on w najlepszej postaci. Przedzierający się z hukiem przez membrany głośników rolujący full-onowy bas w futurystycznej obwolucie daje wystarczający powód by ruszyć do tańca. Ograne? Być może, ale jakie ujmujące w swojej prostocie. "No Rush" jest jedną z moich ulubionych produkcji autorstwa Absolum. Do rzeczy, pędzący, jazgoczący, krzykliwy i naszpikowany samplami z filmu "Human Traffic", gdzie bohaterem będzie młody imprezowicz przeżywający rozterki związane z jego seksualnością. Szorstki i stechnicyzowany "Haunted Chip" kontynuuje niejako to, co zapoczątkował w poprzednim numerze Christof. Pod numerem 4 ulokował się Deedrah z kolejną wersją "Reload". Jest to utwór poniekąd historyczny, bowiem to głównie od niego zaczęło się całe zjawisko znane jako full-on. I nic dziwnego, biorąc pod uwagę jego imprezą potęgę i pewną epickość. Ciężki, gęsty i mroczny "Landmass Vibration" Cosmo Chaosa to utwór potężnego kalibru, dopakowany niczym zapaśnik przed turniejem. Podpasował mi jednak ciut mniej niż jego poprzednicy, co nie zmienia faktu, że jest na swój sposób urzekający i zalicza się do lepszych produkcji tej płytki. Dalej mamy utwór zatytułowany "3 Smoking Gorillas", w którym udział brało trzech artystów: Cedric Dassulle, DJ Yuman i Ben-J. Pierwsze skrzypce gra tu oczywiście sympatyczny Francuz o ksywie Talamasca. Numer niestety nie należy do najmocniejszych w jego repertuarze i wypadła o wiele słabiej w zestawieniu z silną konkurencją na krążku. Zamknięty w blisko ośmiu minutach "Tripod" to prawdziwa wisienka na torcie tego krążka i prawdopodobnie jeden z najlepszych utworów w historii Oriona. Lekko tłusty, prujący zdecydowanie do przodu hipnotyzujący majstersztyk z dodatkiem finezyjnie umieszczonych tribalowych elementów to jest to co tygrysy lubią najbardziej. Znakomicie skonstruowany od początku do końca umacnia tylko wieloletnią pozycję Borelliego na scenie transowej jako jednego z jej najlepszych reprezentantów. Słabszą stroną kompilacji okazał się być kooperacyjny numer Nomada i Beat On Fobia. W przeciwieństwie do mocarnego otwarcia płyty, które zgotował nam wcześniej Mael, "Mosquito City" nie zachwyca i przelatuje sobie bezwiednie niczym komar, nie pozostawiając po sobie żadnych wrażeń. "Digital Thought" - tego typu zakończenie było tu na miejscu, zwłaszcza, że na początku płyty zaserwowane zostały istne killery. Tutaj sytuację łagodzą delikatne melodie wygenerowane przez człowieka z konkretnymi pomysłami na praktycznie same dobre numery i chociażby za to utworowi należy się bardzo dobra nota. Oby Silicon Sound działał na polu muzyki jak najdłużej, ponieważ odwala dobrą robotę i czyni dobre rzeczy dla naszych uszu.

Kompilacja ta pozostaje jedną z moich ulubionych składanek, po którą często sięgam. Mamy tu plejadę rasowych hitów ("Landmass Vibration", "Digital Thought", "Tripod", "No Rush", "Haunted Chip", "Reload (Live Mix)", "Mental Shock") oraz parę mniej udanych produkcji. Zaledwie trzy, a tak na dobrą sprawę to właściwie dwa słabsze akcenty sugerują, że coś jest nie do końca tak, jak być powinno, ale na szczęście w przyrodzie istnieje pełna równowaga i już chociażby pierwsze utwory po stokroć wynagradzają wszelkie minusy krążka. Nazwy Orion, Nomad, Absolum czy Silicon Sound szybko przyciągną znawców tematu.

Templar