Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

mind rewind


mind_rewind
DAT Mafia Recordings, 2011


CD 1

1. Green Nuns Of The Revolution - Kwo-Ne She (Original Unreleased Version)
2. Deflo - Salt Lake
3. Doof - Mars Needs Women (Just 3 Words Mix)
4. Etnichaos - The Other Side Of Reality
5. Dimension 5 - Ganymede (Guitar Mix)
6. Infinite Zen - Friends From Tau-Ceti
7. Etnica - Shadow Dance
8. Slinky Nuns - Caught In The Zipper
9. Zerotonine - Two Faces
10. Blue Planet Corporation - High NRG

CD 2

1. Joti & Ofer - Untitled
2. Total Eclipse & Simon Posford - Sound Is Solid (Remix)
3. Graham & Serge - The Full Monty
4. The Muses Rapt - Mediums Of Trance
5. PsyChaos - Return Voyage (2-1)
6. Mushroomman - N.I.S.
7. Uni-Vers Concept - Phase One
8. Electric Universe - Rain (Original Unreleased Version)
9. Aural Planet - Changing My Mind
10. North Central Positronics - The Great Bear

Przewiń swój umysł. Pod takim hasłem funkcjonuje wysoce interesujące wydawnictwo z DAT Mafia Records. "Co to za jedni?" - spytacie. Ten luźny kolektyw to, bagatela, 32 osoby - wśród nich znany wielu ludziom Marek Tychmanowicz a.k.a. Gizmex. Są to fani psytransu, którzy poprzez serwis Discogs nawiązali współpracę, pociągając za wszelkie możliwe sznurki, aby wydobyć na światło dzienne starodawne utwory od znanych i lubianych artystów, którzy mieli niewątpliwy wkład w tą scenę. Efektem ich działań jest ta oto składanka. Oba krążki pękają w szwach od niepublikowanej nigdzie wcześniej muzyki (wyjątkami są "Sound Is Solid (Remix)", "Phase One" i "The Great Bear", które ukazały się lata temu tylko na winylu), która w mig teleportuje słuchacza do czasów, kiedy magia tych brzmień osiągnęła bodajże najwyższy stopień stężenia na minutę trwania utworu. Towarzystwo z jakim przyjdzie nam obcować na obu płytkach jest oczywiście doborowe. Jedo spojrzenie na tracklistę mówi nam wszystko: czysty kult. Spotkamy tu takie tuzy jak Simon Posford, Green Nuns, Etnica, Electric Universe, Total Eclipse, czy też polski akcent w postaci Aural Planet. Osobnicy, których będziemy pamiętali jeszcze przez wiele lat, w odróżnieniu od wielu innych, którzy mają swoje pięć minut, ale z biegiem czasu zacierają się w obliczu nieśmiertelnych gigantów i ich ponadczasowej twórczości. To materializacja produkcji, które krążyły dotąd m.in. we wspomnieniach goa-freaków bądź na starych taśmach DAT.

To nie tylko gratka dla kolekcjonera, ale również wykwintny portal w przeszłość. Dzięki niemu czasowo odległe chwile zdają się trwać dokładnie teraz. Wydawnictwo to skutecznie budzi do życia goa-geeków ukrytych w wielu z nas, przywracając wciąż żywe wspomnienia, kiedy trzymali w rękach składanki pokroju "Goa-Head", maglowali produkcje sygnowane nazwami Dragonfly Records, Flying Rhino Records i TIP Records, czy też chodzili na swoje pierwsze imprezy transowe, zdominowane przez "dziwną muzykę" i nietuzinkowe dekoracje skąpane w ultrafiolecie. Wszystko podkreślone przez trudny do uchwycenia wszechobecny pierwiastek, który czyni to wszystko niesamowitym doświadczeniem, odrywającym nie tylko od prozy codziennego życia, ale i od ziemi. Mamy tu 20 utworów, dodajmy rzadkich, osadzonych mocno w staroszkolnych klimatach goa/psychedelic trance. Bogactwo tego muzycznego szwedzkiego stołu powala na kolana. Wiele czołowych nazw sceny psychedelic trance mówi samo za siebie. Trzeba przyznać, że twórcom kompilacji udało się zebrać w większości przypadków prawdziwe rarytasy. Bo jak można pogardzić niewydanymi wcześniej wersjami utworów Green Nuns, Doofa czy Electric Universe? Nowe szaty wydawałoby się znanych utworów leżą na nich jak ulał. "Rain" ściska za serce swoim ujmującym i przekonywującym klimatem elektronicznego deszczu i goa-nostalgii, wywołując też żal, że Blenn pogrążył się z biegiem lat w odmętach taniego full-onu dla mas. Warto też skierować swoje receptory słuchu na bomby od Etnici, Psychaosa i Oforii. "Shadow Dance" Włochów z łatwością pokazuje kto rządził lata temu goa-światkiem. Nie inaczej jest w przypadku ich kooperacji z Jotim Sidhu w "The Other Side Of Reality", gdzie muzycy śmiało pokazują oldschoolowy, krewki pazur, zaś "No Name" sklecony z Oferem to tłusty, metaliczny goa-moloch naładowany izraelską energią. Pozytywnie prezentuje się też inna wersja starego hitu Dimension 5, będącej jak dla mnie jedną ze sztandarowych goa-grup. Szczerze polecam również wspólną kompozycję Grahama Wooda z The Infinity Project i Serge'a (Total Eclipse) o nazwie "The Full Monty". To niesamowicie hipnotyczna, 12-minutowa odyseja skąpana w tajemnicy kosmicznego odmętu, budowana konsekwentnie już od pierwszych chwil jej trwania. Tak właśnie konstruuje się wzorowo wciągające kawałki bez straty na jakości i suspensie przy tak sporej rozciągłości. Pozostając przy tym ostatnim artyście, widok Total Eclipse & Simona Posforda w składzie drugiego krążka to gwarant szybszego bicia serca niejednego goa-frika. Na łopatki rozłożyli mnie Niemcy z Zerotonine, których dotąd kojarzyłem z dość surowymi kawałkami rodem z ich płyty "Cygnus Loops". "Two Faces" pokazało mi ich nowe (drugie) oblicze - oto artyści świetnie sprawdzają się również w stylistyce energetycznego goa. Blue Planet Corporation, kolejny prominentny weteran sceny, również nie zawodzi, wzbogacając składankę o goastyczno-downtempowy akcent. Numer "High NRG" świetnie wpisuje się w długą i bogatą historię utworów pokroju "Ambient Galaxy" czy "Still Dreaming (Anything Can Happen)" autorstwa Astral Projection. Oczywiście nie zabrało tu też miejsca dla wyrazistego polskiego akcentu w postaci dynamicznej produkcji Radosława Kochmana. "Aural Planet - Changing My Mind" to rasowy goa-energetyk na światowym poziomie. Całość wieńczy mało znany, ale warty wszelkiej uwagi projekt Simona Posforda. North Central Positronics to Posford i Ben Kempton plus niejaki Factor E. Dwaj pierwsi to ludzie, którzy lata temu dali światu słynny psychodeliczny hymn w postaci "LSD". "The Great Bear" to jeszcze jeden numer z duszą na tej kompilacji, rzucający nas w wir wielobarwnej psychoaktywnej muzyki. Oczywiście nie można zapominać o pozostałych numerach, których twórcy nie są może tak znani jak Simon czy Boris Blenn, ale również wnoszą od siebie sporo entuzjazmu i barw tamtych lat. Wspomnę tu o Mushroommanie, kojarzonym przeze mnie dotychczas z soundtracku do filmu "Karahana", który tutaj pokazał, że euforyczne utwory wcale nie muszą być tandetne. Ten dwupłytowy zestaw muzycznych staroci jest tym bardziej interesujący, że wielu z zaprezentowanych na nim artystów tworzy obecnie w zupełnie innych, czasami mało ciekawych dla zjadacza psytransowego chleba klimatach, nie są już tak aktywni jak kiedyś, lub nie słychać o nich prawie w ogóle (Doof). Nie można nie wspomnieć o ważnym elemencie kompilacji jaką jest towarzysząca jej 12-stronnicowa książeczka. Znaleźć w niej można ciekawe historie dotyczące pochodzenia i powstania wszystkich 20-tu utworów. Składanka ukazała się w limitowanej edycji 604 egzemplarzy - liczba ta nie może być bardziej wymowna. Wszystkie profity ze sprzedaży przeznaczone są na szczytny cel, a jest nim pomoc dla bezdomnych dzieci z Goa w ramach Children Walking Tall.

Można? Można. Oto dowód, że w grupie siła. Wydanie "Mind Rewind" to świetna inicjatywa, której mogę tylko przyklasnąć. Uwielbiam wszelkie historyczne wydawnictwa, a to trafia idealnie w moje potrzeby. Nie przesadzę chyba jeśli napiszę, że to wydawnictwo to jedna z najważniejszych rzeczy ostatnich miesięcy, może nawet lat, jeśli chodzi o tą branżę. Mam jednak nadzieję, że po kompilację sięgną nie tylko stare pryki, ale również osoby z młodszego transowego pokolenia, bowiem obu krążkom nie można odmówić ich niebywałych edukacyjnych walorów. Zapomnijcie na chwilę o wszelkich innych reanimatorach goa w nowożytnej erze - esencja jest tutaj. Próżno tu szukać dwóch takich samych utworów, każdy z nich jest inny i zawiera w sobie odrębną opowieść, niosącą ze sobą ducha minionych lat. O to właśnie chodzi w tej muzyce - o klimat i różnorodność. Wydać płytę z 8-10 utworami, które będą brzmiały jak kopie z kserokopiarki z różnymi tytułami, to nie sztuka. Zdaje się to być też podstawą dla działań wielu artystów parających się brzmieniami neo-goa, którzy w dużej mierze idą w stronę słodkiego, melodyjnego goa, zapominając, że ta muzyka ma niejedno oblicze i występuje w wielu odcieniach i smakach. Materiał z "Mind Rewind" zostawia te wydawnictwa daleko w tyle, dumnie prężąc oldschoolowe i co najważniejsze autentyczne muskuły. Minusy? Niektóre kawałki podeszły mi mniej niż inne, co nie oznacza, że są złe. Mankamentem są też tylko dwa krążki - niech będzie to czytelny sygnał dla ekipy, że chcemy więcej. :) Czytałem kiedyś w jednym z wywiadów, że tacy Astral Projection w ciągu wielu lat swojego istnienia stworzyli tyle utworów, że starczyło by ich na dziesiątki albumów. Oczywiście można domniemywać, że spora ich część to odrzuty, które już na zawsze skończą w szufladzie, lub dawno zniknęły z powierzchni ziemi, ale z pewnością choć mały ich procent jest godny uwagi. Takich przypadków jest na pewno więcej. Dziesiątki utworów wciąż czekają, aby je odkurzyć i dać im nowe życie. Rzucam więc rękawicę ekipie DAT Mafia Recordings i liczę, że "Mind Rewind " to nie jednorazowa akcja zapaleńców z Discogs. Wszystkim im dziękuję też w tym miejscu za poczęstowanie moich uszu i umysłu dużą dawką oldschoolu w najlepszej postaci. Jedno jest pewne: czego bym tu nie napisał - musicie tego posłuchać.

Templar