Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

psyinjection


psyinjection
Psytropic Records, 2004


1. Nasa - Delysid
2. Neelix - Colours
3. PsyNina - Stop That Killing
4. Nova - Feel The Moment
5. A.P.E. - Aeroponal Brain Damage
6. Dozer & 40% - Spo (B.L.T. Edit)
7. Elec3 - Paranormal Comes Alive
8. Brain Damage - Virus Player
9. UltraVoice - Multi
10. Cosmic Tone - I Want To Be There

Pod koniec 2004 roku światło dzienne ujrzało pierwsze wydawnictwo niemieckiej wytwórni Psytropic Records. Płyta która została skompilowana przez szefa wytwórni, DJa Chemicusa, zawiera 10 utworów o sporej gamie dźwięków, począwszy od minimalu kończąc na full onach. Płytę otwiera Duńczyk Nasa w utworze "Delysid". Jest to dość spokojny utwór, który niczym nie zaskakuje. Wiele delikatnych minimalowych elementów sprawia, że kawałek ten idealnie nadaje się na rozpoczęcie płyty. Na pozycji drugiej ulokował się świetny progresywny duet rodem z Niemiec. Mowa oczywiście o Neelixie, który ze swym "Colours" nadaje płycie lekkiego rozpędu. Nie ma tutaj mowy oczywiście o szaleńczym tempie, jednak kawałek posiada cały zestaw ciekawych dźwięków, które doprowadzają nasze ciało do wielu uniesień. Kawałek jak najbardziej godny polecenia i nie sugeruję się tym ,że Neelix podczas festiwalu Fullmoon 2004 zrobił na mnie ogromne wrażenie. Ponieważ jest to niemiecka kompilacja, to, rzecz jasna, nie mogło na niej zabraknąć Niemców. I tak jak w przypadku Neelixa, tak i na pozycji trzeciej umieszczony został kawałek PsyNiny zatytułowany "Stop That Killing". Jest to kolejny kawałek, który tylko rozwija ta płytę. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, choć zapewne dobrze się go słucha nad ranem, gdy "rodzi" się nowy dzień. Progresywno-minimalowy charakter utrzymany jest w kolejnym kawałku na płycie, a jest to "Feel The Moment", nagrany przez izraelską grupę Nova. Kolejne pozycje na płycie od 5 do 10 to już wyłącznie artyści z Izraela. A.P.E. i jego "Aeroplan Brain Damage" jest pierwszym utworem na płycie który posiada większego kopa. Mamy tu mocny full on, przypominający produkcje artystów z Południowej Afryki. Track wprawia nas w szamaniczny trans, z którego trudno się wyrwać, choć tak naprawdę rewolucji dźwiękowej w tym kawałku nie ma. No ale jeśli ktoś bierze z kogoś przykład i tworzy dobry kawałek to nie można mieć zastrzeżeń. "Spo" to kolejny kawałek na płycie, a jego producentami są Dozer & 40%, jednak to nie ich wersja jest przedstawiona na płycie tylko remiks, którego dokonał BLT. Jak przystało na BLT utwór nie jest drapieżny, aczkolwiek momentami można poczuć jego moc, choć jego głównym przeznaczeniem są poranki, gdy trzeba poruszyć ludzi którzy powolutku pogrążają się we śnie po przetańczonej nocy. Elec3 i jego "Paranormal Comes Alive" to kolejny utwór na płycie który posiada określoną moc, choć nie jest ona podkręcona do maksimum, co tylko dodaje kawałkowi uroku. Kolejne dwie pozycje to już jednak tempo 145 bpm, a klimat podobny do poprzedników, czyli poranek o wschodzi słońca. "Virus Player" to kawałek, który stylowo przypomina mi Protoculture i jego niesamowite dźwięki, jednak pod koniec jego trwania otrzymujemy dość mocnego kopa, który targa nami po mieszkaniu. Na przedostatniej pozycji ulokował się nam jeden z bardziej znanych projektów jaki został umieszczony na tej płycie. Mowa o Ultravoice w kawałku "Multi", niestety w tym przypadku mamy przykład izraelskiej full onowej nudy. Kawałek standardowy, przez co niestety nie ma tego co posiadają jego poprzednicy na płycie. Kompilacja kończy się kawałkiem "I Want To Be There" produkcji Cosmic Tone. Tutaj ponownie jak w przypadku Ultravoice mamy przykład tego, że oklepane standardy stają się po jakimś czasie nudne. Choć w sumie może nie tyle nudne, co po prostu kawałek w typowym klimacie dla Cosmic Tone.

Debiutancka kompilacja Psytropic Records nie zaskakuje, choć jest to dobry przykład, że zarówno progressive i full on w dobrym wydaniu ma się dobrze i nie ma na co narzekać, tylko pojawić się na parkiecie i tańczyć do godzin przedpołudniowych, bo płyta ta ma klimat iście poranny.

Styropian