Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

pulse 7 - the 7th stage


pulse_7_-_the_7th_stage
Sub Terranean, 1998


CD 1

1. Manmademan - Know Tomorrow
2. Kopfuss Resonator - Redsprite
3. Ramin - Brainticket (Der Dritte Raum Rmx)
4. Earth - Birds
5. Les Enfants De La Route Violette - Prisoner (Rmx)
6. Montauk P - Def Is Lim
7. Genetic - Lexus
8. Killing Joke - Pandemonium (Man With No Name Rmx)
9. Prana - Kollage

CD 2

1. Lumen - Way Up On The Air
2. Bumbling Loons - Loonacy
3. Slinky Nuns - Stun Gun
4. Organic Noise - Polaris
5. Miranda - Space Baby
6. Bamboo Forest - Choose Your World
7. Solaris - Out There
8. Tim Schuldt - Pretty Poison
9. Johann - Stranded (The Delta Rmx)

CD 1

Kolejna, siódma z kolei kompilacja ze słynnej serii Pulse. Klimat produkcji spod znaku Pulse zmienił się znacznie chociażby w porównaniu z poprzednikami: Pulse 5 i 6. Dwupłytowy wojaż z transem rozpoczyna duo Paula i Sonji, czyli Manmademan. "Know Tomorrow" jest wolny, hipnotyzujący, dość mroczny, ale ja bym się wstrzymał z puszczaniem tego na imprezie. Następnie wkracza Kopfuss Resonator - tu jest już znacznie szybciej, ale nadal przeciętnie. Sytuacji nie poprawia również nudny do bólu utwór Ramina. Płytka nabiera wartości w moim oczach dzięki pozycji "Earth - Birds" w wykonaniu Sangeeta oraz dwóch muzyków z S.U.N. Project (w utworze wyrażnie zaakcentowana jest obecność typowych dla nich dźwięków). Mimo to, to nie jest wciąż to, czego oczekiwałem. 5-ty track jest niczego sobie, aczkolwiek jest jakiś taki przytłumiony, przez co dużo traci, poza tym mało w nim abstrakcji jeżeli chodzi o jakąś dźwiękową ornamentykę. Projekt o nazwie Montauk P (panowie Gabriel Le Mar & Kohlbecker) startuje wraz z "Def Is Lim", tytułowym trackiem z płyty tegoż projektu o tym samym tytule. Ogólnie track podchodzi bardzo pod techno, ale jest niezły, mimo iż po wysłuchaniu pozostawia spore wrażenie niedosytu, podobnie jak jego poprzednicy. Na szczęście Genetic a.k.a. Paul Jackson stanął na wysokości zadania dostarczając (na spółkę z Xavierem Morelim) potężny, a zarazem tajemniczy utwór. "Pandemonium" to stary jak świat utwór równie starej grupy Killing Joke wydany jeszcze z czasów sprzed ich fascynacji tworzeniem transu. Remix MWNN'a nie jest zbyt porywający, jak większość jego remixów zresztą, wręcz prosty (momentami ta dziecięca wręcz prostota irytuje), ale da się tego słuchać. Mimo to miło słucha się gitarowych solówek w wykonaniu Jaza Colemana w towarzystwie wplecionych tu i ówdzie okrzyków, wziętych prawdopodobnie z jakiegoś koncertu Killing Joke. Na koniec ostała się Prana. Gdyby muzyka na tej płycie była żywnością, wątpię czy ktoś by się porządnie najadł, lub chociaż zaspokoił głód. Ogólnie na pierwszej płytce warto zaczepić o numery Earth, Genetica czy Prany.

CD 2

O ile pierwszy kompakcik nie był specjalnie pełen żadnych muzycznych fajerwerków, o tyle druga płytka oferuje konkretne wrażenia i rzuca więcej dancefloorowego materiału na ruszt. Track Lumena inicjujący płytę pełen jest acidowych dźwięków. Nie jest może zbyt szybki, zrobiony jest z raczej z dystansem do szybkiego tempa, jednak to dopiero przedsmak tego, co nas czeka. Z utworu na utwór jest coraz lepiej. Bumbling Loons - świetne "księżycowe" intro (można by pomyśleć, że przerodzi się w niezły chilloutowy track), po którym pojawia się regularny rytm, naszpikowany różnymi nieregularnymi dźwiękami, szumami i trzaskami. "Stun Gun" Slinky Nuns'ów nie trzeba dłużej rekomendować. Jak już wcześniej wspomniałem CD 2 oferuje dużo typowo tanecznych tracków, a kombinacja Sliny Wizarda i Dicka Trevora z Green Nuns podtrzymuje tą tradycję. 4 numer pasowałby jak ulał do poprzedniej płyty - nic zbyt specjalnego się tu nie dzieje (i w dodatku trwa ponad 10 min.), a po tym projekcie spodziewałbym się czegoś więcej. Dużo kwasów, monotonnego tła i rytmu... Z kolei Miranda (oraz DJ Lazar) oferuje nam bardzo dobry kawałek, powiedziałbym nawet, że jeden z najlepszych w jej repertuarze - rozkręcający się początek brzmi zupełnie jakby tytułowy dzieciak uczył się dopiero co chodzić, później jego kroki w miarę upływu czasu stają się coraz solidniejsze. Z wolna wyłania się konstrukcja utworu przypominająca mgliście inny track Mirandy pt. "Gnocchi". Wielka szkoda, że Miranda nie robi już takich kawałków (jej ostatnie dokonania na polu transu są... przykre). Chyba żaden DJ nie powstydziłby się takiego numeru w swoim secie. Bamboo Forest przyzwyczaiło nas już do wydawania pierwszorzędnych produkcji, obecna tu jest prawdziwym majstersztykiem. "Choose Your World" oferuje nam dobre, pompujące Goa przepełnione ciężkimi basami i podrasowane mnóstwem psychodelicznych wkrętek, stworzone w sam raz na parkiet. Na konkretnym sprzęcie utwór ten powinien spokojnie wybijać szyby w oknach. Pod pseudonimem Solaris ukrywa się nikt inny jak Ofer Dikovsky, znany bardziej jako Oforia czy Pigs In Space - tym razem zapodał raczej przeciętny track... raz mi się podoba, raz nie. Jednak najlepsze wciąż przed nami, na płycie czai się bowiem przepiękna trucizna... "Pretty Poison" w wykonaniu Tima Schuldta nie trzeba chyba dłużej nikomu przedstawiać - jest to jeden z jego najbardziej znanych trademarkowych utworów. Tim to jeden z tych artystów, który idealnie łączy dźwięki gitar z przednim transem, co słychać doskonale w tym utworze - perełka całej tej kompilacji. Zwykle składanki transowe mają manierę kończyć się jakimś chilloutowym utworem, bądź też chociaż bardziej down-tempowym. Ta reguła nie sprawdza się jednak tu - widząc Johanna oraz grupę The Delta na końcu listy wiedziałem, że mogę sobie odpuścić chillout. Gitarowy trend muzyki na płycie utrzymuje się wraz z nastaniem "Stranded". Chemia pomiędzy Johannem a jego kolegami po fachu z Delty wyszła znakomicie - jeden z najlepszych tracków na tej składance obok "Pretty Poison".

Płyta pierwsza jest przeciętna - 5 pk - nic specjalnego, praktycznie przez 2/3 jej trwania wieje nudą, za to druga płyta to pełne 9 (główne z powodu takich smaczków jak utwory Tima Schuldta, Johanna, Bamboo Forest czy Mirandy), stąd całość dostaje zasłużoną mocna 7-mkę.

Ocena: 7/10

Templar