Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

temple of chaos


temple_of_chaos
Suntrip Records, 2010


1. Khetzal - Rosin Memories
2. K.O.B. - Lost Belly (Of Civilization)
3. Daimon (a.k.a Antares) - Codex
4. Moonweed & Shakta - Perfect Invisibility
5. Merr0w - Citrus Circus
6. Filteria - Illogical Logic
7. Crossing Mind - Cyclone In Your Heart
8. Nebula Meltdown - Encrypted Illusion

Wytwórnia Suntrip Records to jedna z najbardziej płodnych oficyn jeśli chodzi o temat tzw. neo-goa, co potwierdziła licznymi wydawnictwami o tej tematyce. Choć jest to jedna z moich ulubionych wytwórni, to jednak spodziewałem się jakiegoś nowego dania na tym stole - tym bardziej, że we wszystko to po jakimś czasie wkradły się wyświechtane patenty i zapachniało rutyną. Podobnie jak w przypadku znanej marki czekolad Milka wiadomo czego się spodziewać, a w końcu nawet ulubiona czekolada potrafi się sprzykrzyć po jakimś czasie. Milka jednak stara się raz na jakiś czas zaserwować klientom nowe edycje swoich flagowych słodyczy z nowymi smakami i dodatkami. Remedium na mój problem zdawała się być składanka o nazwie "Temple Of Chaos", która, zgodnie z zapowiedzią, koncentruje się na kwaśnym, wykręconym, melodyjnym (a jakże inaczej) goa transie, który ma stanowić pewną przeciwwagę dla delikatniejszych pozycji z dyskografii wytwórni.

Zaprzęgnięte w służbę strategii promocyjnej informacje o czymś wyjątkowym okazały się być nieco łudzące. Podkręcone oczekiwania poległy w zderzeniu z rzeczywistością, a sama kompilacja okazała się być mocno przereklamowana. Wbrew próbie odbicia się od pewnych schematów znowu postawiono na dość konwencjonalne sposoby. Efekt nihil novi daje o sobie znać od samego początku. Fakt, taki "Khetzal - Rosin Memories" czy "K.O.B. - Lost Belly (Of Civilization)" to bardzo fajne utwory, jednak poza tym, że w tym drugim Jannis odkłada na bok swoją quasi-pleiadiansową rutynę, nie spodziewajcie się niczego nowego pod słońcem. Na szczęście numery są na tyle wciągające, że ostatecznie pal licho repetytywność. Trzeci numer to próba sprzedania starego artysty w nowych szatach. Faktycznie, "Codex" autorstwa Antaresa (tu pod pseudonimem Daimon, który ma podkreślić inne niż dotychczas brzmienie muzyka) różni się od jego wcześniejszych produkcji, jednak nie jest to aż taka rewolucja, żeby wymagała zmiany ksywy. Czwarty numer to kolejny już występ legendarnego Shakty na łamach wydawnictw Suntrip Records. Poprzednio zagościł na dwupłytowej kompilacji "Opus Iridium". Tutaj w kooperacji z Moonweedem dostarczył stary utwór z lat 90-tych. Ten człowiek dał nam już niejedną bardzo dobrą produkcję, zatem wiele rzeczy na niebie i ziemi wskazywało, że i tym razem będzie przyzwoicie. I rzeczywiście, "Perfect Invisibility" nie dość, że podkreśla odpowiednio status zaangażowanych w niego osób, to w dodatku łatwo wybija się ponad przeciętność. Po zakończeniu utworu ma się wrażenie: tak, to było naprawdę bardzo dobre, proszę o jeszcze. Utwór Merr0w to istny obłęd. "Citrus Circus" to jeden z najjaśniejszych punktów tej składanki. Brice Fruyt odwalił kawał dobrej roboty i postawił na wszystkie zwycięskie elementy tej muzyki - mamy tu świetne, żywe dźwięki i mnóstwo wyśmienitych kwaśnych trąb powietrznych z pompatycznym klimatem na czele. Jest w tym wszystkim jakaś nieopisana magia przyciągania. Na szóstej pozycji mamy zasłużonego i nieco wysłużonego Filterię, który sklecił utwór w typowym dla siebie stylu. Nie jestem specjalnie jego fanem, ale tutaj wypada nad wyraz dobrze, chociaż po pewnym czasie utwór może zacząć przynudzać. Szkoda, że artysta nie porwał się na coś ciekawszego, tym bardziej, że zacząłem żywić do niego znacznie większy respekt po wydaniu ciekawej płyty "Daze Of Our Lives" i wcześniejszym powołaniu do życia projektu K.O.B. Zaraz za nim uplasował się nowy złoty cielec Psynews.org w osobie Crossing Mind. Jego "Cyclone In Your Heart" to mniej dynamiczne w stosunku do poprzedników goa z ewidentnymi naleciałościami ostatniej dekady ubiegłego stulecia. Na kolana nie powala i brak tu jakiegokolwiek pomysłu w budowaniu bardziej zróżnicowanego klimatu - słychać, że numer zmierza w zasadzie donikąd. Ostatni utwór na płycie jest zarazem jej najdłuższym utworem. "Nebula Meltdown - Encrypted Illusion" to prawie 12 minutowy acidujący track o wyjątkowo pozytywnym wydźwięku, który reperuje nieco brak wrażeń wyniesiony z poprzednich dwóch utworów.

W moim przypadku płyta ta rozbudziła fałszywe nadzieje na coś odbiegającego od pewnej normy. To zdecydowanie miła, kwaśniejsza odskocznia od bardziej ugrzecznionych produkcji z tej czy podobnych wytwórni, kiedy słodkie goa transy zaczynają się przejadać, ale ostatecznie nie rusza tak jak powinna. Nie zrozumcie mnie źle, to bardzo dobra kompilacja, jednak spodziewałem się czegoś z pazurem, a tu mamy tylko dobrze przycięte paznokietki. Mimo wszystko dalej uważnie będę się przyglądał wydawnictwom Suntrip Records, ponieważ wiem, że tkwi w nich niesamowity potencjał, zwłaszcza na coś więcej. PS. Dodatkowe punkty należą się wytwórni za interakcję z fanami w kwestii wyboru okładki z dwóch dostępnych wariantów przed jej zaklepaniem w projekcie.

Templar