Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

the psychedelic culture 2


the_psychedelic_culture_2
Laif, 2009


1. Artha - Mahabharta
2. Stellar Magnitude - New Era
3. Sonicwave vs Arcadi - Let There Be Light
4. Space Element - Some Masterpiece
5. Stimorol - Notomitotamto
6. Alien Bug - Area 51
7. Prophets Of Orion - Machines vs Humans
8. Aquilpra - No Choice
9. Sound Field - Psychedelic Revival (NASA Remix)

W kooperacji z magazynem Laif doniesiono po 9 miesiącach kolejną ciążę, efektem której jest druga część "The Psychedelic Culture", składanki mającej na celu zaprezentowanie szerszej publice temat i świat (polskiego) psytransu, pokazanie ludziom, że coś takiego w ogóle istnieje, jak i wylansowanie starszych jak i nowszych projektów gatunku, których twórcy po tej publikacji może niekoniecznie będą występować z gitarzystami i mikrofonem przez setkami rozwydrzonych fanów niczym niektóre zagraniczne gwiazdory, ale zyskają chociaż więcej należnego rozgłosu. Co na płytce? Mamy tu więc plejadę bardziej lub mniej znanych nam artystów, którzy dostarczają przysłowiową powtórkę z rozrywki. Nie obawiajcie się jednak o wtórność pomysłów, jak i bezmyślne powielanie tej samej obsady co na pierwszej płycie, ponieważ jest tu kilka nowych twarzy, a także akcent zagraniczny w postaci ostatniego numeru zrodzonego z izraelsko-duńskiej kooperacji.

Na początek jeden z najbardziej znanych polskim psytranserom utworów Michała Bączka a.k.a. Artha, który dostał zarazem najwięcej czasu antenowego na krążku. To niesamowite, że "Mahabharata" ma już tyle lat, a nic nie stracił na parze. Pełen stylizowanych na orientalne kwaśnych melodii oldschoolowy klasyk jest idealnym otwarciem płyty. Dalej dynamiczny duet Stellar Magnitude. "New Era" to słuszny kawałek dynamicznego, konkretnie odpicowanego psytransu bez grama tandety, w którym odnajdziemy dobrze zgrane ze sobą elementy składowe właściwe dla obu panów tworzących ten projekt. Na pozycji trzeciej uplasował się Sonicwave, tym razem w towarzystwie Arcadiego. Po lekturze "Let There Be Light" słychać, że jako cel postawili sobie stworzyć efektowny i efektywny full-on bez zbędnych udziwnień - co im się zresztą udało bez najmniejszego problemu. Energiczne melodie i dynamika tego wesolutkiego utworu wpompują życie w każdy trancefloor. "Some Masterpiece" to ponownie Warszawa, lecz tym razem już sam Space Element, który dokazywał wcześniej w duecie z Magnateciem. Lata świetlne minęły od czasów, kiedy jego pierwsze numery wylądowały u mnie na dysku i tak samo lata świetlne dzielą to co tworzył od tego co tworzy teraz, a tworzy w pełni profesjonalny psytrance, w którym czuć jednocześnie echa starego ducha sprzed lat. Stołeczne brzmienia kontynuuje Stimorol i jego "Notomitamto". Mamy tu numer o stosunkowo prostej konstrukcji i (pozornie) zawiłej nazwie, który choć blednie umieszczony między dwoma bardziej przypakowanymi sąsiadami, to nie zmienia to faktu, że słucha się go przyjemnie, a na plenerowe wygibasy pod słońcem jest w sam raz. Prująca psychodeliczna torpeda Alien Buga, czyli "Area 51" to mój nieukrywany faworyt tej płyty. Nie znalazłem niczego co by mi się nie podobało w tej produkcji, natomiast znalazłem tu całą masę urzekającego, drapieżnego klimatu i smaczków w postaci zmiany tempa. Wszystko wparte nieco sztampowymi, ale pasującymi samplami o tytułowej Strefie 51. Oczywiście to za dużo powiedziane, ale pokuszę się o stwierdzenie, że doczekaliśmy się polskiego "Cosmosis - Howling At The Moon". Następnie mamy kolejny duet na krążku, tym razem poznański. Tracer i Extreme Discotheque jako Prophets Of Orion zmajstrowali wspólnie "Machines vs Humans". Oszczędni w środki na całej długości trwania utworu stworzyli sugestywny numer pełen ciekawego, elektronicznego feelingu, wzmocnionego klaustrofobicznymi pogłosami i futurystycznym zacięciem, uwydatnionym jeszcze bardziej przez sample z filmu "Animatrix". Ósemka to nowa twarz, czyli Aquilpra. "No Choice" ma praktycznie wszystko na miejscu, a więc odpowiednie, wkręcające intro i jego galopujące rozwinięcie, chociaż zakończenie, a właściwie jego brak, pozostawia wiele do życzenia. Utwór nosi lekkie znamiona produkcji opatrywanych metką "full-power", ale nie szedłbym aż tak daleko, żeby wrzucać utwór mieszkańca Zawiercia do tego worka. Mam nadzieję, że tego pana usłyszymy jeszcze nie raz i nie dwa. Jako zakończenie po ośmiu stricte polskich produkcjach mamy zagraniczny, izraelsko-duński mariaż, czyli Sound Field zremiksowany przez NASA. Oba projekty realizują się na scenie już od lata, mając na koncie liczne utwory na singlach i kompilacjach, a w przypadku Sound Field nawet godny album, który zresztą polecam. Dostojny i pękaty "Psychedelic Revival" wnosi na krążek psy-progresywne brzmienie wysokiej klasy.

Oczekiwania co do wszelkich sequeli zwykle bywają wielkie, żeby nie powiedzieć wygórowane. Jak jest w przypadku tej składanki? Przyznam, że przypadła mi do gustu jeszcze bardziej niż jej poprzedniczka. Oczywiście jest to tylko kropla w morzu produkcji naszych rodzimych artystów, ale jest to zawsze pewien skondensowany wgląd w polską scenę, zwłaszcza jeśli jest się nowicjuszem w tych tematach. Myślę, że z kompilacji będą zadowoleni zarówno starzy wyjadacze, którzy wiedzą z czym to się wszystko je, jak i ci, którzy dopiero są na etapie wklepywania haseł "goa", "psychedelic trance", "Astral Pojection" czy "Simon Posford" w internetowych wyszukiwarkach. Mam nadzieję, że ci drudzy przyjdą później na swoją pierwszą psy-imprezę, wyjdą z niej z bananem na twarzy i rejestrując się na jedynym słusznym forum :) napiszą szczere: "Bardzo mi się podobało."

Templar