Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

time and space part 3


time_and_space_part_3
Maia Records, 2005


1. Vatos Locos - Chalonize This
2. D-Tek vs Mexican Trance Mafia - Apple Talk
3. The Unstables - The Clone
4. Gataka - Music Will Set You Free
5. Logic Bomb - Hand On The Glock
6. Deedrah - Caipirihna Overdose Session
7. Rinkadink - The Ultimate Soyokaze
8. Psysex & Rocky - Japanese Awa
9. Pop Stream - Fuego En La Rumba

W przeciwieństwie do dwóch poprzednich części tej serii, tym razem za krążek odpowiada DJ Arturo, który stoi również za niektórymi wcześniejszymi pozycjami z Maia Records, mianowicie składankami "Hecho En Mexico" i "Gemstones vol. 1 - Amber". Na początek wybrano utwór autorstwa grupy Vatos Locos, w skład której wchodzą Celli Firmi (Earthling), Nick Barber (Doof) i Xavier Fux. Trio zaprezentowało tu dynamiczny twór przyjemnie naszpikowany kwaśnymi elementami. "Apple Talk", tłuściutka pozycja z numerem dwa, napędza przyjemnie całość jeszcze bardziej. Za nazwą The Unstables kryją się Goblin (Psysex) i Pixel. "The Clone" to bodaj jeden z najlepszych numerów na tym krążku, nieco banalny, ale potężny na miarę wielkiej hollywoodzkiej produkcji z masą wybuchów i demolki. Smaczku dodaje świetny wstęp potraktowany monologiem genialnego Ala Pacino. Numer Gataki nie do końca zdaje egzamin, więc można go sobie spokojnie podarować i przejść do prawdziwych mocarzy. Logic Bomb jak zwykle nie zawodzą, z miejsca uruchamiając psytransowy kombajn na najwyższych obrotach. Nie bawiąc się nawet w serwowanie choćby najkrótszego intro, Deedrah przechodzi od razu do rzeczy. "Caipirihna Overdose Session" to dancefloorowo poprawny utwór, jednak trzeba przyznać, że ten artysta ma wiele lepszych pozycji na swoim koncie. Nieco lepiej jest wraz z nastaniem "The Ultimate Soyokaze" Rinkadinka, który zmajstrował full-on na miarę jazdy na rollercoasterze. "Japanese Awa" autorstwa duetu Psysex & Rocky to prawdziwa petarda wspomagana samplami z filmu Kill Bill. Ostatni numer należy do Pop Stream, którym zwykle w ogóle nie zaprzątam sobie głowy. Tu jednak Izraelczyk pokazał się z jak najlepszej strony, przyprawiając swój numer uroczymi brzmieniami gitary flamenco. Podobnie jak w przypadku poprzednich części serii "Time & Space", tak i tutaj mamy dość nierówny materiał, gdyż obok naprawdę mocnych pozycji znalazły się słabe. Dobre strony krążka są jednak gwarantem sukcesu i sprawiają, że nie przepada on tak łatwo w morzu innych kompilacji tego typu.

Templar