Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

artha - fluori dolby


artha_-_fluori_dolby
Cronomi Records, 2010


1. Signs
2. Astral Body
3. DNA
4. Sannjasin (Remix)





Aby uśmierzyć oczekiwanie związane z debiutancką płytą Arthy zatytułowaną "Influencing Dreams" i zarazem wypromować naszego rodaka, wytwórnia Cronomi Records wypuściła darmowy teaser-singiel zawierający cztery utwory Michała. Znajdziemy tu jeden z jego nowszych utworów w postaci "Signs", dwie stare pozycje poddane nowoczesnemu liftingowi oraz remix wydanego jakiś czas temu na kompilacji "People Walk Funny" numeru "Sannjasin". Podobnie jak w przypadku innych wydawnictw tej oficyny, mastering powierzono Colinowi Bennunowi z OOOD. Okładkę singla stworzył kolejny rodak, działający pod nickiem Insidelamp. Singiel ten to prawie 40 minut muzyki, z czego większość przypada na dwa słuszne utwory "DNA" i "Sannjasin (Remix)", które mają po 11 minut.

Początek singla należy do "Signs" i już tu z miejsca można przekonać się o niebywałym talencie Arthy. Halucynogenny wstęp prowadzi nas do niesamowitego, intensywnego świata zmieniających się jak w kalejdoskopie motywów. Podbity mocno goa-klimatem i werwą "Astral Body" jest dowodem na to jak bardzo można przemodelować wydawałoby się stary i zmurszały utwór sprzed lat. Cała masa różnych przeróbek i dodatków zmieniła go nie do poznania, dzięki czemu otrzymaliśmy intensywną, kwaśną goa-torpedę najwyższej klasy. Następnie mamy kolejny klasyk Arthy, czyli "DNA", który nieliczni znają jeszcze z roboczej nazwy "Subtle Energies". W porównaniu z jego pierwotną wersją, on również doczekał się nowoczesnego tuningu, choć może nie tak oczywistego jak w poprzednim przypadku. Tu i ówdzie przebijają stylizowane na dalekowschodnią modłę akcenty, wykonane we właściwym dla Arthy stylu. Na zakończenie mamy przeróbkę utworu, który w oryginale zagościł już wcześniej na łamach Cronomi Records. Po usłyszeniu remixu "Sannjasin" wszyscy fani Simona Posforda, łącznie z takim zagorzałym fanboyem jak ja, mogą przestać czekać na trzeci psytransowy album Hallucinogena. Wylewają się z niego całe pokłady gęstej zajebistości i niebywałej psychodelii. Genialne skomponowanie wszystkich elementów tego utworu, z uważnym uwzględnieniem motywów z pierwowzoru, dało w rezultacie piorunujący efekt. Ten blisko 11-minutowy, zmienny niczym kameleon utwór w pełni zaspokaja wszelkie niedobory związane z brakiem muzyki Simona i pokazuje, że prawdziwy psychedelic trance wciąż ma się naprawdę dobrze, choć ostatnimi czasy jest go jak na lekarstwo.

Nie po raz pierwszy Michał bez większego wysiłku udowodnił jak bardzo, mówiąc bardzo kolokwialnie, "obsysa" muzyka wielu innych twórców w porównaniu z jego twórczością. Z utworów bije niesamowita siła wyrazu. W trakcie ich trwania słychać śmiałe nawiązania do korzeni goa, jednak Artha nie zanurza się w nich na tyle, by zostać zaszufladkowanym w tym stylu, gdyż podstawą jest to psytrance pełną gębą. Wielowątkowe podejście do tworzenia numerów wychodzi im tylko na dobre, dzięki czemu w utworach dzieje się naprawdę sporo, więc właściwie nie ma czasu na nudę. Całość jest tak klimatyczna i dopieszczona, że nie może się nie podobać. Jeśli jest inaczej - cóż, mogę tylko głęboko współczuć. Panie i panowie - byle do albumu!

Templar