Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

beat bizarre - bBEP


beat_bizarre_-_bBEP
Iboga Records, 2007


1. The Moon Tune (Original Mix)
2. Tullis Track (Original Mix)
3. Pop The Question (Re Master - Original Mix)
4. Stalactite (Re Master - Original Mix)
5. Drive (Original Mix)



W roku 2007 znana z propagowania progresywnych brzmień duńska wytwórnia Iboga Records uraczyła nas EPką od Beat Bizarre. Co prawda wówczas nie był to już duet Zimmermann - Nielsen, gdyż ten ostatni opuścił scenę. Na tym wydawnictwie, pierwotnie dostępnym do zakupu drogą elektroniczną, znajdziemy dwa nowe utwory oraz jeden niewydany numer downbeatowy. Oprócz tego zremasterowane wersje "Stalactite" i "Pop The Question". Co zatem znajdujemy wewnątrz tej produkcji?

Na początek mamy rozbawiony i jednocześnie odpowiednio przystrzyżony do progresywnych norm "Tullis Track" z całkiem miłą niską linią basu i dużą liczba zdeformowanych dźwięków. Spokojny i dobry na klubową 'rozgrzewkę'. Nowsza wersja "Pop The Question" podkręca tempo. Znajdziemy tutaj trochę sampli znanych z oryginału, przez co można się poczuć jak w domu. Tempo jest odpowiednio szybsze od "Tullis Track" i nadaje się doskonale na gorące momenty każdej imprezy. Dla odmiany "Stalactite (Re Master - Original Mix)" jest juz zdecydowanie bardziej "funkujący" i nawet chwilami zalatuje mi Atmosem - specyficzne odczucia. :) "Drive" to jak już wspomniałem powolny i wręcz chillujący numer, chociaż silnie zaznaczony bas i szybujące leady przypominają, że wciąż siedzi w nim pewna doza mocy. Przyjemnie się tego słucha, ale moim zdaniem najlepszą pozycją na opisywanej EPce jest fenomenalny "The Moon Tune". Krotko pisząc - to, co najlepsze w Beat Bizarre. Ultra-smaczne pokręcone odgłosy prosto z księżyca, wyśmienita jakość brzmienia, no i ten specyficzny klimat - po prostu idealnie! Można się poczuć jak astronauta skaczący po powierzchni księżyca w swoim puchatym skafandrze. Lekki stan lewitacji połączony z euforią. ;) Motyw z 2 min. 10 sek. to esencja tego o czym tutaj piszę.

Chociaż patrząc z punktu widzenia sceny i upływających lat jest to pozycja niemalże antyczna, mimo to polecam, gdyż tutaj data wydania nie ma większego znaczenia. Nie tylko ze względu na specyficzny jedyny w swoim rodzaju "groove" feeling za jaki wielu Beat Bizarre pokochało, ale przede wszystkim za wyśmienity "The Moon Tune".

JetMan