Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

earthling - mathemagical


earthling_-_mathemagical
Grasshopper Records, 2009


1. Mathemagical
2. No Sleep Till Brixton
3. Aaah Yeah






Prawie dokładnie rok po wydaniu płyty "Hypernature", nagrywający w swoim studiu na Ibizie artysta Celli Firmi atakuje z kolejną porcją szybkich uderzeń. Wydana pod szyldem Grasshopper Records (swoją drogą, jakże urocza nazwa) EPka "Mathemagical" zawiera trzy utwory, w tym dwa stworzone przy współudziale trójki innych muzyków: Patricio Trona ("No Sleep Till Brixton") oraz Johna B. Monkmana wraz z Chrisem Hansonem ("Aaah Yeah"). Ostatnie dwa utwory wyprodukowano już na terenie UK, a konkretniej przy udziale Chameleon Studios na terenie Brixton oraz londyńskiego FlipFlop Studios. I muszę przyznać, że atmosfera angielskiego transu udzieliła się całej EPce, co osobiście uznaję za spory plus.

Tytułowy "Mathemagical" otwiera ową "świętą trójcę" prawidłowym wstępem i pysznym, trójkowym basem. Pamiętam, że chwaliłem "Hypernature" za mocne zakwaszenie i świetny imprezowy klimat całego albumu. W tym wypadku Celli nie odstępuje zbytnio od sprawdzonego wzorca, chociaż nie jest to na pewno beznamiętne kopiowanie schematów. Kolaboracja z Tronem wyszła jeszcze lepiej, kawałek numer dwa jest znacznie bardziej potężny i pomimo jego przewidywalności nie będziemy się nudzić. Do tego naprawdę udana perkusja i dynamiczny basik automatycznie poprawiają humor. Jeśli określimy to mianem full-onu to jest on w tym wydaniu bardzo dynamiczny (a jakiż miałby być? ;)) i odpowiednio psychedeliczny. Mimo wszystko najlepsze wrażenie wywołał u mnie trzeci kawałek. To jest dokładnie to czego szukałem na długie, zimowe popołudnia! Fantastyczny klimat, wielka porcja ciepłej energii. Naprawdę niesamowita sprawa. Doskonale się tego słucha, jest wspaniałe wprowadzenie, doskonałe rozwinięcie z wyśmienitym rąbnięciem i odpowiednio zmiksowanymi składnikami imprezowego killera. ;) Brzmienie idealne, chciałoby się rzec - przystosowane do najlepszych systemów nagłaśniających kluby. Zakończenie wywołuje uśmiech na twarzy.

Podsumowując - to EPka z prawdziwą pompą. Earthling mnie nie zawiódł, utrzymał dobry poziom, a nawet zawarł więcej charakteru i udowodnił, że posiada talent, a "Hypernature" nie był albumem, który wyszedł mu "przypadkiem". Współpraca gorącej Ibizy i deszczowej Anglii pokazuje najlepsze cechy obu miejsc. Szczerze polecam, membrany Waszych głośników nie będą się nudzić! Aha - no i kolejna świetna okładka.

JetMan