Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

eat static - lost in time


eat_static_-_lost_in_time
Planet Dog, 1993


1. Lost In Time
2. Gulf Breeze (Zetan Mix)
3. The Brain






Blisko dwie dekady temu świat zyskał kolejną piękną muzyczną perłę od Eat Static. Wydaną pod szyldem angielskiej wytwórni Planet Dog (poplecznictwo londyńskiego Club Dog i imprezowych tournee Megadog) EPką mogliśmy się cieszyć zarówno na winylu, jak i w wersji CD. Warto wspomnieć, iż zarówno Eat Static, jak i Banco de Gaia, czyli jedni z najbardziej znanych artystów współpracujących z Planetą Psa, wydali swoje pierwsze płyty CD właśnie u nich. Wcześniej były to jedynie winyle, czy też, hm, kasety magnetofonowe. :)

Napisałem "mogliśmy się cieszyć" ale niech Was to nie zmyli - jak najbardziej możemy i cieszymy się również i dziś. Pokręcony psychedelic trance od Staticów nie zestarzał się prawie w ogóle. Początek to kultowy "Lost In Time" który miesza w głowie rozgrzaną chochlą dźwięków tak wspaniale dobranych, iż wywołują znajome uczucie dreszczy przechodzących po rdzeniu kręgowym. Jednocześnie zadałem sobie pytanie jak często obecnie jakiekolwiek utwory potrafią zrobić coś takiego z umysłem i ciałem w takim stylu i tak łatwo, jak ten. Niestety, są to wyjątkowo rzadkie przypadki. Kawałek niesamowity, z genialnym basem który może nie brzmi jak najnowsze Nano Records, ale niesie w sobie trzy tony więcej emocji. Cudowny breakpoint w 3:19 równa się esencji tej muzyki. Krótko mówiąc: "I will be lost in time forever!"

Perkusyjne epopeje, przyjemne melodie i czysty psytransowy flow to zdecydowanie charakterystyka "Gulf Breeze (Zetan Mix)". Dostajemy też trochę wykręconych etniczno-indyjskich zawodzeń. Prawdopodobnie kobiecych. ;) Jest tu całkiem mocno zarysowujący się rave'owy feeling i roześmiane melodie plus silny faktor rozbujania parkietu, czyli idealne proporcje wymieszane na sposób znany tylko Staticom. Mnogość motywów i kompletna nieprzewidywalność tego, co usłyszymy za minutę lub dwie (jednocześnie lecąc w tym samym transowym korytarzu) potwierdza geniusz twórców i wskazuje na to, jak należy tworzyć muzykę.

Zamykający tą wyśmienitą EP utwór o wdzięcznym tytule "Mózg" nie odbiega poziomem od pozostałych. Zapadające w pamięć sample, bąblujące acidowe fale i kompletny brak rozróżnienia na to, czy to goa, czy psychedelic czy może jeszcze coś innego. Mamy świetny motyw przewodni, a sam utwór ewoluuje w iście kosmiczny sposób zmieniając się wystarczająco dużo razy, iż można by na jego bazie zbudować kilka innych numerów. Aksamitna melodia wystrzeliwująca w słuchacza w połowie szóstej minuty nie pozostawia chwili do namysłu- po prostu z nią płyniemy. Właśnie o tego typu momenty zapomnienia chodzi w psytransie.

Przywykliśmy do przewidywalnej słabej muzyki, prostej i polukrowanej - nazywając chwilami niemalże już zwykłą dyskotekę psytransem. Nie ma co tutaj krzyczeć o rozwoju gdyż już dawno forma przerosła treść. Na szczęście niektórzy nie zapominają, co jest grane i mamy mnóstwo (wciąż sporo nieodkrytej!) muzyki z lepszych lat. Polecam zerknąć w przeszłość i przekonać się, jak to powinno wyglądać w przyszłości.

JetMan