Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

hiscore - xor


hiscore_-_xor
Polytox Records, 1995


1. Drone VII
2. True Freedom







Tym razem proponuje cofnąć się w czasie o piętnaście lat i dorwać EPkę prosto z założonej w 1994 roku niemieckiej Polytox Records, która z kolei była sublabelem Metra Records (trzeba zaznaczyć, że opisywany singiel był również dostępny dzięki Monokultur Records, także w postaci winyla) od niemieckiego artysty Marka Pfurtschellera. Jego nazwisko może nic Wam nie mówić, ale być może aliasy takie jak Kopfuss Resonator czy pamiętna "spektra" (Spect-R) w tym pomogą. Piękne czasy! :) Wydana w 1995 roku rozbrajająca porcja czystej, acidowej goa-psychedelii udowadnia smutna tezę, że teraz już nie robią takiej muzyki. Nie wiem... boja się? Nie potrafią? Czy może "to juz było"? Zatracili tą nadzwyczajna swobodę wyrazu?

EPka zawiera tylko dwa utwory, za to jakie! "Drona Siódma" zmazuje wszystkie mizerne dokonania obecnych psy-fulloników, tudzież nie zawsze udanego new-goa, które to podgatunki starają się zawrzeć w sobie jakąś energię. A raczej twórcy, którzy je nagrywają. Panowie i Panie, właśnie tak to powinno "wyglądać". Nie wiem, czy lubicie 303-ki? ;) Może to zabrzmi nieco naiwnie, ale brzmienie jest w porządku. Nie potrzebuje być lepsze, nie brakuje mi tutaj super-dopieszczonego brzmienia, nic nie kluje w uszy. Wielu z nas zapomniało jaka ta muzyka była kiedyś i obecnie zadawalamy się byle czym. Inni nawet tego nie pamiętają. Kawałek drugi nosi tytuł "Prawdziwa Wolność" i powiadam Wam - to jest Bardzo Odpowiedni Tytuł. Kwaśność totalna, stopień zakwaszenia większy niż w znanym "Klecha tańczy Mix" ;) etc. Melodie, perkusja, swoboda i klarowność tego wszystkiego udowadnia, że psytrance jest teraz znacznie bardziej uboższy, prostszy i jakby przytłumiony. To, co dzieje się w piątej minucie i te synergistycznie uzupełniające się wzajemnie pulsujące kwaśne pętle urywają nam kręgosłup i wystrzeliwują na orbitę. Wspomniałem już o znakomitych kwasach? ;) Cóż, musiszmieć. Absolutnie fantastyczna porcja gwiezdnego kopa, przypominającego jak to drzewiej bywało - nierzadko lepiej niż jest teraz. Czasy gdy podróżowało się przez cały kraj, a niekiedy i poza niego, by dotrzeć na jakąś porcję grania psy-acid303 w opuszczonych halach/fabrykach/magazynach - tego się nie zapomina.

Dlatego też cieszę się z obecności takich labeli jak Suntrip Records. Może nie każda z wydawanych przez nich pozycji to wielki krok do przodu, ale wierzę, że wkrótce nastąpi powrót złotej ery, a komercyjne odłamy pozostaną tam, gdzie są teraz. Tam ich miejsce. ;)

PS. Thx to Gamma. :)

JetMan