Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

man with no name - remixes e.P. 1


man_with_no_name_-_remixes_e.P._1
Perfecto Fluoro, 2011


1. Sugar Rush (Astrix Remix)
2. Floor Essence (Apogee Remix)
3. Teleport (Nick Sentience Remix)






Tak, oczy Was nie mylą - Man With No Name powraca w barwach Perfecto Fluoro. Może nie do końca, bowiem tym razem twórczość Bezimiennego stanowi jedynie pewne tło, zaś na pierwszy plan wysuwają się remixerzy, którzy postanowili w ramach tego wydawnictwa wziąć na tapetę jego trzy ponadczasowe szlagiery: "Sugar Rush", "Floor Essence" i najbardziej znany z całej trójki "Teleport". Nie znać najjaśniejszych punktów w dyskografii tego człowieka, to tak jak nie znać prominentnych utworów w innych branżach, chociażby "AC/DC - Shoot To Thrill", "George Michael - Freedom" czy "The Show Must Go On" zespołu Queen. Krótko mówiąc, lepiej się do takich braków nie przyznawać i szybko nadrobić ewentualne zaległości. Karkołomnego zadania stworzenia remixów na bazie klasyków sygnowanych pseudonimem Man With No Name podjęli się Astrix, Apogee i Nick Sentience. Oryginalne wersje utworów są tak dobre, że w zasadzie nie potrzebowały remixów, ale że nie doszło do pogwałcenia ich legendy, to warto się zapoznać z tym singlem. Szczególnie, że w dużej mierze jest to kawał dobrego rzemiosła. Remixy mają więcej wspólnego ze "zwykłym transem", niż psytransem, jednak wcale nie jest to żadna ujma, tym bardziej, że trzon twórczości Martina Freelanda tkwi mocno właśnie w tym gatunku. Inicjujący singiel remix "Sugar Rush" wypadł niestety blado - Astrix poszedł po najmniejszej linii oporu, a potrafi przecież lepiej. Zdecydowanie ciekawiej przedstawiono nowe interpretacji dwóch kolejnych utworów, w których dobrze wyważono stare i nowe elementy. Remix "Floor Essence" to wzorowy trance z mocnym wykopem i upliftingową formą, co zawdzięcza zresztą pierwowzorowi. Szczególnie dobra jest nowa interpretacja kawałka "Teleport", która wyciągnęła najlepsze motywy z jego starej wersji, co sprawi, że niejeden oldschoolowiec uśmiechnie się szeroko, a jednocześnie przyoblekła w nowoczesne, pompujące szatki. Choć wydawałoby się, że jest on zbędny, zestaw ten prezentuje ciekawy lifting starych klasyków, dobrze dopełniając legendę przedstawionych utworów, które zarówno w starych, jak i nowoczesnych wersjach są w stanie zawojować trancefloorem.

Templar