Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

son kite - on air remixes


son_kite_-_on_air_remixes
Digital Structures, 2004


1. Son Kite - On Air (Original)
2. Son Kite - On Air (Deedrah Rmx)
3. Son Kite - On Air (Lemon 8 Rmx)
4. Son Kite - On Air (Future Past Rmx)
5. Son Kite - On Air (Midival Punditz Rmx)
6. Son Kite - On Air (NDSA Rmx)


Płytka ta jest przedsmakiem trzeciego albumu bodaj najbardziej zapracowanej i wpływowej kapeli w świecie psychedelic trance. Przy czym od razu zaznaczam, że mam na myśli bardziej progresywne, minimalistyczne i skandynawskie transiwa. Przedstawia ona tendencję, w stronę której zmierzają niektórzy artyści. Jak wiadomo, na życie trzeba zarabiać, a że Son Kite poświęcili cały swój czas muzyce (już się pogubiłem co oni robili, a co nie), to muszą także na niej zarabiać. Nie można im zarzucić, że robią muzykę złą. Mają bardzo dobrze opanowane sprzętarium, niesamowite umiejętności i spore już doświadczenie. Ostatnio jednak bardzo odchodzą w stronę klimatów progresywnych, ale nie psychodelicznie progresywnych. Dlaczego nie, ja też coś takiego lubię posłuchać. Mimo wszystko artyści głównie z Holandii potrafią wyprodukować bardzo dobre brzmienia. Jednak "On Air" do najlepszych produkcji progresywnych nie należy.

Najwięcej uwagi poświęcę tutaj oryginałowi, gdyż tutaj jest cała myśl pierwowzoru. Zaczyna się dość ciekawie - prawie dwu minutowe ambientowe intro. Delikatne pady, w których czuć syntetykę, ale zarazem jakieś ciepło. Niestety już od pierwszych chwil z perkusją można zauważyć, że to nie ten sam Son Kite. Półtora roku temu potrafili wyciągnąć bardzo dziwne brzmienia perkusyjne, które mnie rozwalały. A tutaj nic nadzwyczajnego. Jedyny raz, kiedy zupełnie sprowadziło mnie do parteru, to efekt zastosowany w piątej minucie. Szczerze nie wiedziałem, że z bardzo szybko zapętlonych i wydłużonych brzmień perkusyjnych brzmiących jak pojedynczy dźwięk w chorusie może przejść płynnie w melodię. Tego jeszcze nie słyszałem. To jest chyba najciekawszy moment w kawałku, bo melodia jakoś nie jest wyróżniająca się. Zwykłe takie plumkanie jakie stosowano w scenie komercyjnego transu jeszcze w latach 1999 / 2000. Do tego brzmienie nie jest za ciekawe - nieco wystarczy je zmienić i można otrzymać próbkę dysko / hard / schranz-u którym często katuje mnie sąsiad mieszkający piętro niżej.

Zaskoczyła mnie obecność Deedraha wśród artystów remiksujących. Myślałem, że jego muza i Son Kite to dwa zupełnie inne światy, ale wygląda na to, że się myliłem. W zasadzie wersja ta jest typowym Holyszewskim. Jego Deedrahowe brzmienia czasami z dziwnymi przesterami. Produkcja bardzo zgrabna i fajnie brzmiąca, jednak cholera w środku wchodzi znów czołowa melodia. Dodatkowo oczywiście w dysko / hard / schranzowym brzmieniu. Psuje to niestety całość...

Lemon 8 jest właśnie przedstawicielem sceny, do której wg mnie Son Kite chciało trafić tą EP'ką. Miałem styczność z kilkoma kawałkami artysty i przyznam się, że nie należały one do jakiś kiepskich. Remiks ten także. Brzmienia wreszcie wracają w jakąś ustaloną normę. Brzmi to jak kolejna nie wyróżniająca się produkcja progressive trance. Słucha się przyjemnie, ale bez większych wrażeń. Może nieco denerwują wchodzące w środku prawie symfoniczne pady, ale ci artyści bardzo często je stosują.

Future Past Remix jest dość zaskakującą interpretacją. Ma jakąś taką połamaną perkusję i prawie electro stylistykę. Do tego bardzo historycznie brzmiące instrumenty. Słuchało się kiedyś podobnych produkcji, ale to był środek lat 90-tych! Kawałek raczej nie do zagrania na imprezie, bo ma znów krzykliwe syntetyczne brzmienia, chociaż znów stara 303-ka przywołuje wiele wspomnień.

Kolejna wersja - nazwana Midival Punditz - kompletnie mnie zaskoczyła. Zaczyna się spokojnie, padami z początku oryginału, a potem dochodzi indyjska gitara. Dalej chillowe tempo, pady, różne głosy, oraz flet! Brzmi to nieco jak produkcje z Ultimae Rec. Nie myślałem, że taki utwór można w ten sposób zinterpretować!

Ostatnia wersja jest nagrana przez New Disco Sience Alliance, czyli drugi projekt Ticonów. Początkowo brzmi jak typowy Digital Structures, jednak później znów wchodzą hałasujące brzmienia. Zupełnie mnie one nie przekonują, a na parkiecie niektórych mogłyby nawet przestraszyć. Szkoda...

Podsumowując, EP'ka niezbyt udana. Owszem, daje pewnie nowe możliwości Son Kite-om, ale sami nagrali nieciekawą wersję oryginalną. Mało w niej tła, jakim wyróżniał się album "Perspectives Of". Mało minimalistycznego mroku i nutki tajemniczości. Mało pozytywnie zaskakujących brzmień, do czego Son Kite mnie już przyzwyczaił. Do tego mało jakieś spójności i zarazem zwykłości brzmienia. Nadrabia tutaj wersja Lemon 8 i ambientowa Midival Punditz, ale to niewiele. Mimo to swoją kontrowersyjnością EP'ka ta sprawiła, że na pewno czekam na pełen album. Zastanawiam się, czy będzie inny i lepszy, czy też w podobnych, bardziej komercyjnych brzmieniach...

Amnesia