Welcome to the Polish Psychedelic Trance Portal

sun control species - rush hour


sun_control_species_-_rush_hour
Iboga Records, 2008


1.Rush Hour (Wombat Edit)
2.Snake Shake
3.Kick Me Shake Me






"Godziny Szczytu" to skromny pakiet kolejnych utworów pochodzących od Sun Control Species - artysty grającego progresywny psytrance prosto z gorącej Australii. Andrewa Davidsona znamy chociażby z wydanego w 2007 roku albumu "Scienza Nuova", który dla niektórych, nie ukrywajmy, był sporym rozczarowaniem. Po wydaniu sporej ilości numerów na rozmaitych kompilacjach, jego brzmienie ewoluowało w to, co możemy usłyszeć obecnie. Z roku na rok człowiek dziwi się coraz bardziej jak mocno zmieniają się wszystkie podgatunki muzyki określanej ogólnie mianem psychedelic. Słuchając otwierającego "Rush Hour (Wombat Edit)" kolejny raz okazuje się, że jeśli muzyka nie jest doskonała i nie spodoba nam się podczas słuchania jej w domowej strefie wysokich ciśnień, możemy jeszcze zmienić zdanie, jeśli usłyszymy dany kawałek na odpowiednio potężniejszym nagłośnieniu. Tak tez jest w tym wypadku - gdy gra cicho, stosunkowo szybko zaczyna zwyczajnie nudzić. Po podkręceniu pokrętła z napisem "volume" może przykuć Wasza uwagę na trochę dłużej. No cóż, niegdyś aranżacje bywały dziesięciokrotnie bardziej urozmaicone, niż tutaj. Ale to akurat taki styl, wiec nie ma sensu się o to spierać. Fonetyczna zabawa rozpoczyna się wraz z "Snake Shake", aczkolwiek nie spodziewajcie się rewelacji. To naprawdę znakomity track do puszczenia w tle podczas prowadzenia jakiejś interesującej debaty przy piwku - nie razi, nie absorbuje zbyt mocno - ot, płynie sobie w tle odpowiednio stanowczo i zarazem na tyle spokojnie, żeby nie rozpraszać debatujących. ;) Natomiast finiszujący "Kick Me Shake Me" ma wszystko, czego moglibyście oczekiwać od wybornego, dobrze brzmiącego wybujanego kawałka - może poza tymi tytułowymi samplami. Znakomicie wyważony z uroczymi gitarowymi riffami rozbrzmiewającymi gdzieś tam w tle. Byłoby niesprawiedliwością nie wspomnieć o bardzo dobrym dopieszczeniu kwestii technicznej - perkusja i wszystkie ozdabiacze są czyste i sterylne jak skalpel chirurga tuż przed operacją. Jeśli natomiast chodzi o klimat, to znalazłem go tylko w ostatnim utworze.

JetMan